Starosta będzie mógł inicjować programy specjalne dla bezrobotnych, poszukujących pracy i pracowników zagrożonych zwolnieniem z przyczyn ich niedotyczących. Warunkiem będzie jednak, że zastosowane wobec nich instrumenty rynku pracy okazały się niewystarczające, żeby powrócić lub utrzymać się na rynku pracy. Przy realizacji programu starosta może współpracować z organizacjami i instytucjami rynku pracy oraz z pracodawcami. Starosta zawiera z nimi pisemne porozumienie, w którym określa terminarz zadań do wykonania i wydatków. Program specjalny może być realizowany poza obszarem jednego powiatu i może obejmowac okres dłuższy niż rok budżetowy.

Tak wynika z rozporządzenia ministra pracy i polityki społecznej w sprawie programów specjalnych. Wejdzie ono w życie po nowelizacji tzw. ustawy zatrudnieniowej, która jest już po I czytaniu w Sejmie i ma obowiązywać od stycznia.

Programy specjalne są nowym rozwiązaniem przewidzianym w projekcie wspomnianej ustawy. Specyfiką nowego rozwiązania będzie możliwość łączenia instrumentów rynku pracy określonych w ustawie ze specyficznymi rozwiązaniami dostosowanymi do indywidualnych potrzeb uczestników. Program pozwoli również objąć każdego uczestnika, na przykład bezrobotnego, kilkoma formami aktywizacji zawodowej.

- To dobre rozwiązanie, jeśli na rynku lokalnym doszłoby do zwolnień grupowych - mówi Stanisław Kozek z PUP w Mielcu.

Programy specjalne będą finansowane z Funduszu Pracy. Wydatki te nie mogą być wyższe niż 10 proc. środków w powiecie przeznaczonych na aktywizację. Limit wydatków w przeliczeniu na jednego uczestnika programu nie może przekroczyć dziesięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia.

Projekt przewiduje, że starosta opracowuje założenia programu, czyli określa jego cel, grupę docelową, instrumenty i preliminarz wydatków z Funduszu Pracy.

- W praktyce to urzędy pracy będą to robić - mówi Stanisław Kozek.