W maju minęły dwa lata, odkąd w życie weszły nowe przepisy dotyczące działania urzędów pracy oraz nowe formy walki z bezrobociem. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało raport, który ocenia, na ile poszczególne rozwiązania się sprawdziły i w których zakresach udało się osiągnąć deklarowane cele obejmujące m.in. szczególne wsparcie wybranych grup bezrobotnych. Z przeprowadzonej przez resort analizy wynika, że część rozwiązań się nie sprawdziła i wymaga modyfikacji. Jak zapowiedział Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej („Możliwe zrównanie składek” DGP nr 150/16), raport będzie stanowił podstawę do napisania zupełnie nowej ustawy.

Granty do wzięcia

To, że resort musi przejrzeć skutki reformy, wynika z art. 29 ustawy z 14 marca 2014 r. o zmianie ustawy o promocji zatrudnienia oraz instytucjach rynku pracy (Dz.U. poz. 596). W opracowaniu uwzględnione zostały m.in. opinie uzyskane z ankiet przeprowadzanych w powiatowych i wojewódzkich urzędach pracy (PUP i WUP) oraz raport Fundacji Idea Rozwoju.

Jednym ze sztandarowych elementów reformy było wprowadzenie nowych instrumentów aktywizacji, adresowanych do specyficznych grup bezrobotnych, np. tych, którzy nie skończyli 30 lat, powyżej 50. roku życia czy długotrwale pozostających bez zatrudnienia. Statystyki pokazują, że tylko część z nich cieszy się popularnością. Należą do nich głównie bony oraz pożyczki na podjęcie działalności gospodarczej.

Gorzej jest w przypadku form wsparcia skierowanych do osób, które wracają na rynek pracy po przerwie związanej z wychowywaniem dziecka. Przewidziany dla nich grant na telepracę czy świadczenie integracyjne (wsparcie dla pracodawcy w wysokości 50 proc. najniższej pensji przez rok za zatrudnienie takiej osoby) są sporadycznie stosowane. Z powodu ich małej atrakcyjności 88 proc. PUP opowiedziało się za wykreśleniem grantu z przepisów ustawy. W odniesieniu do świadczenia integracyjnego odsetek ten wyniósł 66 proc. Nie oznacza to jednak, że pieniądze, które nie zostały wykorzystane na przyznanie tych świadczeń w 2015 r., nie zostały spożytkowane. Stały się one elementem rezerwy Funduszu Pracy, z której powiaty mogą starać się o dodatkowe środki na instrumenty, na które brakuje im środków. Na skutek różnych przesunięć w budżecie FP w ciągu ubiegłego roku została zwiększona z 378,1 mln zł do 625 mln zł, a na koniec grudnia 2015 r. stopniała do 64,5 mln zł.

Za mała współpraca

Słabsze od spodziewanych efektów przyniosła też realizacja Programu Aktywizacja i Integracja (PAI). Miał on służyć zacieśnieniu współpracy między pośredniakami a gminami w zakresie pomocy długotrwale bezrobotnym (zaliczanym do tzw. trzeciego profilu wsparcia), którzy korzystają z pomocy społecznej. W ramach PAI bezrobotni kierowani są do prac społecznie użytecznych i oferowane jest im poradnictwo specjalistyczne. Resort zakładał, że PAI zostałoby objętych 180–270 tys. osób najbardziej oddalonych od rynku pracy. Ale w praktyce te wartości nie zostały osiągnięte – ze wsparcia skorzystało zaledwie 5,5 tys. pozostających bez pracy. Co więcej, tylko 1 proc. z nich podjął po zakończeniu udziału w programach pracę. Aby zwiększyć zainteresowanie ich realizacją, resort chce złagodzić warunki prowadzenia PAI. W planach jest m.in., by można było do niego kierować nie tylko osoby zaliczane do trzeciego profilu pomocy. Nastąpi też rezygnacja z obowiązku organizacji prac społecznie użytecznych (gminy rzadko to robią). Ponadto program ma obejmować opieką bezrobotnych na dłużej, nawet na pół roku.

Walka z bezrobociem

Walka z bezrobociem

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Obecnie PAI może trwać maksymalnie trzy razy po dwa miesiące. Skutkuje to większą biurokracją, bo np. za każdym razem trzeba wydawać nowe skierowania, uzyskiwać zgodę powiatowej rady ds. zatrudnienia – mówi Iwona Rataj, dyrektor PUP w Kępnie. I pozytywnie ocenia proponowany kierunek zmian wydłużający jednorazowy cykl pomocy.

Szkolenia pod kontrolą

Zmiany czekają również Krajowy Fundusz Szkoleniowy (KFS), który dofinansowuje pracodawcom koszty kształcenia pracowników. Ta forma wsparcia – zdaniem ministerstwa i urzędów pracy – w przeciwieństwie do PAI wymaga obostrzenia przepisów dotyczących: realizatorów szkoleń (instytucja je oferująca nie musi być obecnie wpisana do wojewódzkiego rejestru), dokumentów składanych przez pracodawców czy rozwiązań przeciwdziałających zawyżaniu kosztów kursu, aby uzyskać jak najwyższe dofinansowanie z KFS.

Zastrzeżenia wzbudza też profilowanie bezrobotnych, czyli specjalna procedura podziału tych osób ze względu na ich stopień oddalenia od rynku pracy. Do każdego z trzech profili pomocy są przyporządkowane konkretne działania i instrumenty aktywizacji, które pośredniak może zastosować. Dzięki temu wsparcie ma być trafniej adresowane, w praktyce powoduje jednak problemy.

– Prowadzi do sytuacji, gdy osobie zaliczonej do trzeciego profilu nie mogę zaoferować usług pośrednictwa pracy czy propozycji zatrudnienia. W tym względzie powinna panować większa swoboda – mówi Jerzy Kędziora, dyrektor PUP w Chorzowie.

Podobnie uważa Roland Budnik, dyrektor PUP w Gdańsku, który wskazuje, że profilowanie pomaga segmentować grupy bezrobotnych, ale nie powinno im zamykać drogi do konkretnego instrumentu wsparcia.

Pośredniaki miały zwiększyć jakość świadczonych usług nie tylko poprzez profilowanie, ale też zatrudnianie doradców klienta (utworzone przy okazji reformy stanowisko, które można łączyć z funkcją pośrednika pracy lub doradcy zawodowego). Rolą takiego pracownika jest zajmowanie się bezrobotnym od momentu jego zarejestrowania aż do znalezienia zatrudnienia. Z raportu wynika, że na koniec 2015 r. w PUP było ponad 8,4 tys. doradców klienta. Większość, bo 45 proc., pośredniaków ma od 10 do 19 osób na tym stanowisku, a w 1,2 proc. jest ich więcej niż 100. W opinii MRPiPS nowe stanowisko sprawdziło się, przyczyniając się do indywidualizacji obsługi bezrobotnych.

Polecany produkt: Kodeks pracy 2016>>