statystyki

Elektroniczna ewidencja czasu pracy: Realna pomoc czy zagrożenie dla firmy?

autor: Patryk Słowik, Jakub Styczyński, Marek Rotkiewicz05.08.2016, 07:28; Aktualizacja: 05.08.2016, 08:16
zegar, czas

Pracownicze karty elektroniczne są obecnie standardem. Osoba chcąca wejść do biura przykłada plastik do elektronicznego czytnika. Wychodząc z pracy – czyni to ponownie.źródło: ShutterStock

Elektroniczna ewidencja wejść i wyjść z pracy może być pożyteczna, ale nie należy przeceniać jej znaczenia. Pracodawcy powinni być też ostrożni, bo nieprawidłowości w jej prowadzeniu mogą być wykorzystane przeciwko nim

Reklama


Pracownicze karty elektroniczne są obecnie standardem. Osoba chcąca wejść do biura przykłada plastik do elektronicznego czytnika. Wychodząc z pracy – czyni to ponownie. System ma służyć zwiększeniu bezpieczeństwa, jednak nie zawsze spełnia swoje zadanie. Do wielu firm można przecież wejść bez trudu także bez karty, np. przeskakując przez barierkę albo zgłaszając na portierni, że przyszło się z korespondencją.

Obszar niezbadany

Z innej strony elektroniczne potwierdzanie wejść i wyjść ma też służyć ewidencjonowaniu obecności w pracy i czasu pracy. Pracodawca, mając rejestr rekordów zapisanych w urządzeniu, może bez trudu ustalić, o której dany pracownik pojawił się w pracy oraz o której godzinie ją opuścił.

Paradoksalnie jednak w zakresie elektronicznego ewidencjonowania czasu pracy za pomocą urządzeń rejestrujących mamy do czynienia z wieloma niewiadomymi. Przeprowadziliśmy sondę wśród pracodawców i ekspertów, pytając ich, jak często i do czego tak naprawdę są one wykorzystywane oraz czy dzieje się to zgodnie z prawem. I jak się okazuje, nikt nie wie, ile firm w Polsce instaluje elektroniczne urządzenia rejestrujące i jakie. Nie wiadomo również, czy rzeczywiście pracodawcy sprawdzają rekordy zapisane w tych urządzeniach, ani też jak często stają się one dowodami w postępowaniu sądowym. Nie ma też danych wskazujących na to, czy pracodawcy skarżą się na próby oszustw ze strony pracowników w zakresie odbijania kart na czytnikach, a pracownicy na naruszanie ich prywatności przez pracodawców. Może to dziwić, tym bardziej że elektroniczne czytniki są obecnie równie popularne (jeśli nie bardziej) jak monitoring wizyjny.

Mylne przekonanie zatrudniających

Jak wskazują eksperci, wśród pracodawców instalujących u siebie rejestratory można wyróżnić kilka typów ich użytkowników. Pierwsza grupa to ci, którzy ślepo podążają za modą na posiadanie w firmie takich urządzeń i często nawet nie zastanawiają się, na ile będą im przydatne. O tym, że z taką modą mamy już do czynienia, świadczyć może to, że najtańsze rejestratory są puste, czyli odpowiadają wyłącznie za otwarcie drzwi lub zwolnienie blokady w bramce wejściowej, ale nie posiadają pamięci rejestrującej daty i godziny przyłożenia do nich konkretnej karty pracowniczej. Po przeciwnej stronie są zaś ci, którzy zdecydowanie przeceniają rolę elektronicznych urządzeń ewidencjonujących.

O tym, że pożytek z tego typu aparatury jest ograniczony, mówi m.in. Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Pracy.

– Elektroniczne urządzenia rejestrujące czas przybycia do zakładu pracy i czas jego opuszczenia, z uwagi na ograniczony – w porównaniu do karty ewidencji czasu pracy – zakres gromadzonych informacji o czasie pracy, nie mogą zastępować ewidencji czasu pracy – przypomina. Wynika to stąd, że ewidencja ta powinna być odwzorowaniem faktycznego czasu pracy pracownika i uwzględniać nie tylko informacje o liczbie godzin nadliczbowych czy pracy w porze nocnej, lecz także zawierać inne informacje niezbędne do prawidłowego wyliczenia wynagrodzenia pracownika i innych świadczeń należnych ze stosunku pracy.


Pozostało jeszcze 92% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Komentarze (1)

  • Magdalena(2016-08-07 22:16) Zgłoś naruszenie 00

    Papierowe listy obecności pozwalają jedynie na sztuczne odnotowanie wejścia i wyjścia pracownika. Często pracownik o podpisie zapomni i uzupełnia go po czasie, nie mamy konkretnych danych o czasie wejścia/wyjścia, na co trafnie zwrócono uwagę w artykule. Z takiej listy nie jesteśmy w stanie stworzyć rzetelnej ewidencji. Same rejestratory czasu pracy także są niewystarczające. Z kolei zastosowanie w firmie odpowiedniego oprogramowania zawierającego szeroko wyposażoną platformę służącą do zarządzania czasem pracy jest udogodnieniem zarówno dla pracodawcy, jak i pracownika. Ciekawe rozwiązanie w tym temacie proponuje inEwi, system, który zakłada w istocie kooperację pracodawcy i pracowników, rzetelnie odzwierciedla obecność pracowników w miejscu pracy, a w szczególności pozwala na wygodę w prowadzeniu ewidencji. InEwi to intuicyjna aplikacja internetowa lub mobilna, za pomocą której pracownik zaznacza swoje przyjście do pracy, przerwę, wyjście itd. Poza ograniczeniem papierologii, poprzez tworzenie cyfrowych list obecności, które w prosty sposób można zaimportować do systemów kadrowo-płacowych, system pozwala pracownikom na wygodny dostęp do grafików, raportów pracy, informacji o nadgodzinach, szacunkowym wynagrodzeniu, liczbie dni wolnych, planowanych urlopach, delegacjach itp. Pracownicy mają możliwość wysyłać i otrzymywać odpowiedzi na złożone wnioski urlopowe oraz komunikować się. Z kolei pracodawca ma stały wgląd do raportów pracy z pozycji domu, pracy, podczas wyjazdu, delegacji. Główny cel prowadzenia ewidencji czasu pracy jakim jest prawidłowe ustalenie wynagrodzenia pracownika oraz innych świadczeń związanych z pracą, z wykorzystaniem systemu tego typu będzie zachowany.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane