Z roku na rok rośnie liczba bezrobotnych, którzy otrzymują z urzędu pracy dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Jak sprawdziliśmy, zdecydowana większość z nich nadal prowadzi biznes. Co więcej, część z nich zatrudnia lub zamierza zatrudnić pracowników.

Rośnie liczba dotacji

Bezrobotni mogą ubiegać się o dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej od 2004 roku. Wtedy weszła w życie ustawa z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 69, poz. 415 z późn. zm.). Wcześniej mogli starać się o nisko oprocentowane pożyczki na ten cel. Kwota dotacji wynosi od 2004 roku równowartość pięciokrotności przeciętnego wynagrodzenia. Obecnie - 14,8 tys. zł. Bezrobotny może ubiegać się także o niższą kwotę dotacji.

- Zwykle bezrobotni wnioskują o maksymalną kwotę - mówi Alicja Stelmaszczyk z powiatowego urzędu pracy (PUP) w Nidzicy.

Coraz więcej osób otrzymuje takie wsparcie. Tylko w pierwszych trzech kwartałach tego roku dzięki środkom z Funduszu Pracy powstało prawie 37 tys. firm. Można szacować, że do końca roku będzie ich 50 tys. To o ponad 5 tys. więcej niż w 2007 roku. W 2006 roku firmę w ten sposób założyło 33,7 tys. osób, a w 2005 - 27,9 tys.

Na przykład PUP nr 1 w Łodzi podpisał w tym roku 700 umów o dotację, a rok wcześniej 400. PUP w Białymstoku udzielił w tym roku 221 dotacji, a w ubiegłym 163. W Złotoryi przyznano w tym roku 84 dotacje, a w ubiegłym 86. Z kolei w Opolu dotacje otrzymało już 400 bezrobotnych, a w ubiegłym 300.

Nie zwracają pomocy

Resort pracy nie dysponuje danymi o efektywności wykorzystania dotacji. Na przykład nie wie, ilu przedsiębiorców, którym przyznano dotację, wciąż prowadzi firmę. Także większość urzędów pracy nie dysponuje takimi informacjami, bo nie ma obowiązku ich zbierania.

- Przedsiębiorca musi zwrócić dotację, jeśli nie spełnia warunków określonych w umowie o jej przyznanie, którą podpisał z urzędem pracy - mówi Iwona Trzcińska, p. o. kierownika Działu Rynku Pracy Urzędu Pracy m.st. Warszawy.

Tłumaczy, że musi być na przykład zwrócona, jeśli w trakcie kontroli przeprowadzonej przez urzędnika z PUP w siedzibie firmy okaże się, że bezrobotny nie kupił sprzętu, który deklarował, że nabędzie. Inną przyczyną zwrotu dotacji jest likwidacja działalności w pierwszym roku od jej podjęcia lub fakt nieprzedłużenia przez bezrobotnego dokumentów potwierdzających jej prowadzenie przez 12 miesięcy. A tymi dokumentami jest zaświadczenie z ZUS o obowiązku opłacania składek ubezpieczeniowych płaconych z tytułu prowadzenia działalności i zaświadczenie z urzędu skarbowego o tym, że figuruje w jego ewidencji jako podmiot prowadzący działalność gospodarczą.

Jak ustaliliśmy, bardzo niewielu bezrobotnych zwróciło przyznaną im dotację. Zdecydowana większość z nich nadal prowadzi firmy. Na przykład PUP w Warszawie w latach 2005-2006 przyznał 898 dotacji.

- 853 osoby nadal prowadzą firmę - mówi Iwona Trzcińska.

Stanisław Kozek z PUP w Mielcu mówi, że jego wynik jest jeszcze lepszy.

- W ubiegłym roku tylko jedna osoba musiała zwrócić pomoc - mówi Stanisław Kozek.

Na przykład w Sandomierzu żaden bezrobotny, który otrzymał dotację w 2006 lub 2007 roku, nie musiał jej zwracać.

- Wciąż dobra sytuacja gospodarcza w Polsce sprzyja utrzymaniu się na rynku przez co najmniej rok firm założonych przez bezrobotnych - mówi Janusz Sobolewski, kierownik działu rynku pracy PUP w Sandomierzu.

Nie wracają do rejestrów

Potwierdzeniem, że osoby, które otrzymały dotację, nadal prowadzą działalność, jest także to, że bardzo niewielu z nich wraca do rejestrów bezrobotnych. Taka pomoc byłaby fikcyjna, gdyby osoba otrzymała pieniądze, prowadziła firmę przez rok, a w 14 miesiącu ją zlikwidowała i wracała do urzędu pracy. Tak się jednak nie dzieje. Jak sprawdziliśmy, bardzo niewielu bezrobotnych wraca do rejestrów.

Na przykład w Złotoryi tylko dwie osoby spośród 86, które otrzymały dotacje w 2007 roku, zarejestrowały się jako bezrobotne. W Hrubieszowie było ich 8 na 42 osoby.

- Jeśli ktoś wytrzyma na rynku przez 12 miesięcy, to w praktyce oznacza, że nadal na nim będzie działał - mówi Ewelina Wójcicka, kierownik działu rynku pracy w PUP Hrubieszowie.

Tworzą miejsca pracy

Z naszych ustaleń wynika też, że co trzecia osoba, która otrzymała dotacje, nie tylko prowadzi własny biznes, ale także zatrudnia pracowników. Na przykład w Tychach co trzeci właściciel zatrudnił pracowników. Co trzeci planuje też w przyszłym roku przyjęcie do pracy dodatkowej osoby.

- Nie dysponujemy danymi, ile osób, które otrzymały dotacje, zatrudnia pracowników - mówi Marian Szostak PUP Busko-Zdrój.

Wskazuje jednak, że z informacji, które do niego docierają, wielu z nich daje pracę również innym osobom.

Stanisław Kozek ocenia, że na pewno co trzecia osoba zatrudnia pracownika. Z kolei w PUP w Aleksandrowie Łódzkim 25 osób spośród 111, które otrzymały dotacje od 2005 roku do czerwca 2007 r., zatrudniło pracowników.

- Takich osób może być więcej, bo z niektórymi przedsiębiorcami nie udało nam się skontaktować - mówi Monika Brudnicka, asystent EURES PUP w Aleksandrowie Łódzkim.

Anna Szczęsny-Michalak, kierownik działu instrumentów i programów rynku pracy PUP w Tychach dodaje, że niektóre osoby, które otrzymały dotacje, ubiegają się w urzędzie pracy o dalszą pomoc finansową.

- Składają na przykład wnioski o refundację kosztów doposażenia i wyposażenia stanowiska pracy dla zatrudnianego przez nich bezrobotnego - mówi Anna Szczęsna-Michalak.

Dotacja będzie wyższa

W tym roku na dotacje dla bezrobotnych Fundusz Pracy przeznaczy 728,7 mln zł. W przyszłym - 795 mln zł. Ta wyższa kwota dotacji jest m.in. skutkiem planowanej przez rząd podwyżki kwoty dotacji. Stanie się tak dzięki bardzo dużemu zainteresowaniu wśród bezrobotnych tą formą pomocy. Od stycznia 2009 r. dotacja ma odpowiadać sześciokrotności, a nie jak obecnie pięciokrotności, przeciętnego wynagrodzenia. Oznacza to, że wyniesie około 18 tys. zł. Przepis o podwyższeniu kwoty dotacji znalazł się w projekcie nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Obecnie jest on po pierwszym czytaniu w Sejmie.

- Podwyższenie kwoty dotacji jeszcze bardziej zachęci bezrobotnych do ubiegania się o nią - mówi Stanisław Kozek.