Wczoraj Sejm po drugim czytaniu ponownie skierował projekt ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

Przedstawiciele wszystkich klubów poselskich zaakceptowali proponowane zmiany w procedurze negocjacji tzw. zwiększenia wskaźnika waloryzacji rent i emerytur między rządem i partnerami społecznymi w Komisji Trójstronnej. Podwyżka, która odbywa się co roku w marcu, zależy od wskaźnika waloryzacji. Ten uwzględnia wzrost cen z poprzedniego roku i tzw. zwiększenie wynoszące co najmniej 20 proc. realnego wzrostu średniej płacy w poprzednim roku. Zgodnie z projektem negocjacje w sprawie tego zwiększenia będą odbywać się w roku poprzedzającym waloryzację (w maju), a nie jak obecnie dopiero w lutym, tuż przez wypłatą wyższych świadczeń.

- Dzięki wprowadzonej zmianie strona związkowa będzie miała wpływ na ustalanie tzw. zwiększenia, zanim zostanie uchwalona ustawa budżetowa na dany rok - mówi Anna Bańkowska z klubu Lewicy.

Projekt ustawy przewiduje też, że osoba, która wykonuje pracę nakładczą i jednocześnie prowadzi pozarolniczą działalność gospodarczą, zapłaci składki ubezpieczeniowe od podstawy równej co najmniej najniższej podstawie wymiaru składek dla osób prowadzących firmę. Kwota ta wynosi obecnie, dla większości z nich, 1770,82 zł, tj. 60 proc. średniej płacy.

Obecnie osoba prowadząca działalność gospodarczą wykonująca jednocześnie umowę o pracę nakładczą ma prawo wyboru, z którego tytułu chce podlegać obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym.

Zdaniem posłanki PiS Barbary Bartuś projekt nie rozstrzyga, czy osoby prowadzące obecnie działalność i wykonujące pracę nakładczą nadal będą miały prawo wyboru tytułu ubezpieczenia po wejściu w życie ustawy.

- Jeśli nie będą miały takiego wyboru, to w ustawie powinien być wskazany termin, do kiedy muszą zmienić tytuł ubezpieczenia - mówi Barbara Bartuś.