Od 1 stycznia 2009 r. nauczyciele, którzy rozpoczęli pracę w szkole przed 1 stycznia 1999 r. mają zachować prawo do wcześniejszych emerytur. Wczoraj projekt ustawy o szczególnych uprawnieniach emerytalnych dla niektórych nauczycieli wprowadzający taką możliwość zgłosili posłowie z Klubu Poselskiego PSL. Zgodnie z nim wcześniejsze emerytury dla nauczycieli będą świadczeniami wygasającymi. Prawo do tych świadczeń mogą uzyskać nauczyciele, którzy w latach 2009-2032 skończą 55-64 lata, z tym że wiek ten będzie stopniowo podwyższany.

Propozycja posłów wywołała oburzenie pracodawców oraz związkowców z nauczycielskiej Solidarności. Natomiast z nowego rozwiązania zadowolony jest Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Podnoszony wiek

Z przygotowanego projektu wynika, że prawo do wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej zyskają osoby, które będą się legitymować okresem składkowym i nieskładkowym wynoszącym 30 lat, w tym 20 lat pracy w szkole. Warunkiem będzie też rozpoczęcie pracy w szkole przed 1 stycznia 1999 r. oraz ukończenie odpowiedniego wieku. Jego wydłużanie zostanie rozłożone na trzy etapy. Do 2014 roku na wcześniejszą emeryturę będą odchodzić 55-letni nauczyciele. W latach 2015-2024 kobiety będą na nie przechodzić, mając 55 lat, a wiek uprawniający do wcześniejszej emerytury mężczyzn będzie systematycznie wydłużany (do 60 lat). Ostatni, trzeci etap, obejmie lata 2025-2032. Wtedy do powszechnego wieku emerytalnego rosnąć będzie zarówno wiek kobiet, jak i mężczyzn.

- Takie rozwiązanie pozwoli nauczycielom na łagodne wejście do nowego systemu. Dzięki temu ta grupa zawodowa nie przeżyje szoku spowodowanego wydłużeniem z dnia na dzień okresu pracy zawodowej - mówi poseł Mieczysław Kasprzak (PSL).

Projekt zakłada, że emerytura nauczycielska będzie stanowić równowartość kwoty będącej wynikiem podzielenia podstawy emerytury przez dalsze trwanie życia dla osoby w wieku 60 lat.

- Proponujemy zasadę, która została wynegocjowana w czasie prac nad projektem ustawy o emeryturach pomostowych - mówi Mieczysław Kasprzak.

Równocześnie emerytura nauczycielska nie będzie mogła być niższa od najniższej emerytury wypłacanej przez ZUS. Świadczenie wypłacane tej grupie zawodowej będzie podlegać waloryzacji na zasadach i terminach przewidzianych dla pozostałych świadczeń. Równocześnie nauczyciele należący do OFE zachowaliby członkowstwo w funduszach.

Pracodawcy protestują

Środki na finansowanie emerytur będą pochodzić z budżetu państwa. Co więcej, wypłata emerytur nauczycielskich będzie gwarantowana przez państwo. Według wstępnych wyliczeń autorów projektu w przyszłym roku koszt nowych rozwiązań wyniósłby 28 mln zł. Natomiast w kolejnych latach kwota ta wzrośnie do kilkuset milionów złotych rocznie.

Według Jeremiego Mordasewicza z PKPP Lewiatan taki sposób liczenia wysokości nauczycielskiej emerytury jest niesprawiedliwy.

- Trzeba wiedzieć, że wszyscy ubezpieczeni będą dopłacać do emerytur kobiet nauczycielek równowartość składek z okresu pięciu lat - mówi Jeremi Mordasewicz.

Zdaniem Bogny Nowak-Turowieckiej, eksperta z Konfederacji Pracodawców Polskich, przygotowanie przez posłów projektu przyznającego nauczycielom prawo do wcześniejszych emerytur przez kolejne 24 lata praktycznie przekreśla sens kilkumiesięcznych negocjacji w Komisji Trójstronnej.

- Teraz po nauczycielach prawa do wcześniejszych emerytur będą się dopominać przedstawiciele innych grup zawodowych. Jako pierwsi pod Sejmem mogą się pojawić pracownicy PKP, którzy nie mają prawa do emerytur pomostowych - wskazuje Bogna Nowak-Turowiecka.

Podkreśla, że bardzo niebezpiecznym sygnałem jest to, że w zależności od zapotrzebowania politycznego można niszczyć spójny system emerytalny.

Podzielone związki

- Ta propozycja nie spełnia oczekiwań nauczycieli. Prawo do wcześniejszego zakończenia aktywności zawodowej powinny mieć wszystkie osoby mające takie uprawnienia na podstawie rozporządzenia z 1983 roku - mówi Wojciech Jaranowski z Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność.

Jego zdaniem posłowie, obawiając się weta prezydenta, przygotowali rozwiązanie wygasające, które obejmie tylko najstarszych nauczycieli. Z tego powodu Solidarność nie zgodzi się na podzielenie nauczycieli na tych, co zaczęli pracę przed 1 stycznia 1999 r., i na tych, co przyszli do szkół później.

Inaczej projekt ustawy ocenia Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

- To bardzo dobry projekt, który odpowiada oczekiwaniom nauczycieli. Dzięki niemu osoby, które już rozpoczęły pracę w szkole przed wejściem w życie reformy, będą mogły wcześniej ją zakończyć. Posłowie powinni go szybko uchwalić - mówi Sławomir Broniarz.