W ciągu zaledwie 9 miesięcy tego roku w ZUS przybyło prawie 200 tys. emerytów. Dla porównania w 2007 roku, dotychczas rekordowym, przyznano je 215,4 tys. osobom. Rok wcześniej - 103,9 tysiącom. To m.in. efekt orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, dzięki któremu na świadczenia odchodzą 60-letni mężczyźni z 35-letnim stażem. Jednak główną przyczyną tak dynamicznego wzrostu liczby emerytów jest spodziewane wygaszenie w bieżącym roku przywilejów emerytalnych oraz panujące powszechnie, ale błędne, przekonanie, że aby zyskać wcześniejszą emeryturę, trzeba do końca grudnia złożyć o nią wniosek.

Możliwe straty

- Przyrost emerytów nie wynika tylko i wyłącznie z demografii. To głównie tzw. efekt ostatniego roku obowiązywania przywilejów emerytalnych - podkreśla Wiktor Wojciechowski, wicedyrektor Działu Analitycznego w Fundacji FOR.

Tłumaczy, że ludzie są niepewni, jakie regulacje będą obowiązywać od przyszłego roku, i dlatego niemal wszyscy, którzy mogą, przechodzą na emeryturę.

Osoby, które już teraz ubiegają się o to świadczenie, mogą na tym stracić.

Po pierwsze, szybki wzrost płac i wprowadzona od stycznia tego roku kolejna obniżka składki rentowej spowodują, że obowiązująca od marca tego roku kwota bazowa może być zdecydowanie wyższa niż obecnie. Szacujemy, że wzrośnie z 2275,37 zł do około 2548 zł. Przyznawane po 29 lutego 2009 r. świadczenia będą więc wyższe.

Po drugie, osoby zainteresowane przejściem na emeryturę, jeśli ukończyły w tym roku odpowiedni wiek i staż, nie muszą ubiegać się w ZUS o nią do końca grudnia. Mogą to zrobić równie dobrze za trzy czy cztery lata (byle przed osiągnięciem pełnego wieku emerytalnego), a ZUS wyliczy im świadczenie na starych zasadach, z nową, obowiązującą na dzień złożenia wniosku kwotą bazową i uwzględniając dodatkowe okresy pracy. Będzie więc ono na pewno wyższe.

Osoby, które mają zamiar przejść na emeryturę, powinny więc rozważyć wstrzymanie się ze złożeniem wniosku do ZUS, przynajmniej do czasu ogłoszenia nowej kwoty bazowej. Najwięcej na pochopnej decyzji mogą stracić ci, którzy w okresie pracy zawodowej osiągali dochody wyższe od przeciętnych.

Jak GUS liczy kwotę

Kwota bazowa wynosi tyle co przeciętna płaca (bierze się pod uwagę tzw. wynagrodzenie w gospodarce narodowej), pomniejszona o potrącone od ubezpieczonych składki na ubezpieczenia społeczne. Przesądza o tym art. 19 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2004 r. nr 39, poz. 353 z późn. zm.).

GUS, ogłaszając co roku wysokość tej kwoty (do siódmego dnia roboczego lutego), odejmuje - biorąc pod uwagę poprzedni rok kalendarzowy - od średniej płacy faktycznie opłacone składki na ubezpieczenia społeczne, które finansuje za siebie pracownik. Nie jest to więc prosta operacja odjęcia od wysokości średniej płacy kwoty wynikającej ze stawek procentowych opłacanych przez pracownika składek. Obecnie pracownik opłaca połowę składki emerytalnej (9,76 proc. pensji), składkę rentową, która od stycznia tego roku wynosi 1,5 proc., a do grudnia 2007 r. wynosiła 3,5 proc., oraz składkę chorobową (2,45 proc.).

Ostateczna wysokość kwoty bazowej zależy więc głównie - w niezmieniających się warunkach związanych z wysokością opłacanych składek - od tempa wzrostu płac. Na jej wysokość wpływa też jednak kwota opłaconych przez pracowników składek.

Wyjątkowe dwa lata

Wysokość kwoty bazowej, którą GUS ogłosi w lutym, a która będzie obowiązywać od marca 2009 r. do lutego 2010 r., będzie zależeć od wzrostu płac w 2008 roku i składek, jakie opłacili za siebie ubezpieczeni. A rok 2008, podobnie zresztą jak 2007, jest pod jednym i drugim względem wyjątkowy.

Po pierwsze, w tym roku szybko rosną pensje. Ministerstwo Finansów szacuje, że wynagrodzenie, które brane jest pod uwagę przy wyliczaniu kwoty, wyniesie w 2008 roku 2995 zł. W 2007 roku wynosiło 2691,03 zł. Wzrośnie więc w 2008 roku (w porównaniu z 2007 rokiem) o ponad 11 proc. Dla porównania w poprzednich dwóch latach rosło odpowiednio o 4,07 i 8,6 proc.

Po drugie, zmniejszy się też kwota składek, jakie GUS odejmie od funduszu wynagrodzeń. Stanie się tak ze względu na obowiązującą od stycznia obniżkę składki rentowej.

Szacujemy, że kwota bazowa wzrośnie do około 2548 zł. Stanie się tak dzięki uwzględnieniu w jej wysokości ponad 11-proc. wzrostu płac i obniżenia składki rentowej. Jak sprawdziliśmy, w ubiegłych latach kwota bazowa rosła niemal w takim samym tempie jak płace za rok poprzedni. Przypomnijmy też, że GP, szacując w styczniu tego roku wysokość kwoty bazowej, wskazywała, że wzrośnie ona znacznie (wzrost szacowaliśmy na ponad 8 proc.). Okazało się, że jej wzrost wyniósł nieco ponad 10 proc.

Wyższa kwota i świadczenie

To, ile wynosi kwota bazowa, ma bardzo istotny wpływ na wysokość świadczeń.

Po pierwsze, decyduje o wysokości tzw. części socjalnej emerytury. Otrzymuje ją każda osoba, której ZUS przyznaje do niej prawo. Jej wartość to 24 proc. kwoty bazowej. Obecnie jest to 546,09 zł. Jeśli kwota bazowa wzrośnie od marca o około 270 zł, każda osoba, która wstrzyma się ze złożeniem wniosku do ZUS, zyska od razu w momencie otrzymania świadczenia ponad 65 zł miesięcznie. 24 proc. z kwoty 2548 zł daje ponad 611 zł.

Po drugie, wysokość kwoty bazowej decyduje też istotnie o wysokości tzw. podstawy wymiaru świadczenia. ZUS wylicza ją, mnożąc obliczony wcześniej wskaźnik wysokości podstawy wymiaru emerytury (czyli stosunek zarobków wnioskodawcy w wybranych przez niego latach do przeciętnych wynagrodzeń w tych latach) przez kwotę bazową.

Przy obliczaniu części socjalnej emerytury, jak i podstawy wymiaru ZUS stosuje kwotę obowiązującą w dniu zgłoszenia wniosku o świadczenie. Jeśli więc ktoś złoży do ZUS wniosek o świadczenie w lutym, to ZUS wyliczy je ze starą kwotą bazową, przez co będzie ono niższe.

Trzeba jednak pamiętać, że świadczeniobiorca poniesie stratę w postaci braku wypłaty lutowej (ewentualnie styczniowej czy grudniowej) emerytury, bo ZUS zacznie ją wypłacać od marca. Wyższa kwota emerytury może więc dopiero po dłuższym czasie zrekompensować nieprzyznanie jej za poprzedni miesiąc.

Po drugie, świadczenie przyznane w lutym zostanie w marcu zwaloryzowane wskaźnikiem wynoszącym około 5,5 proc. Przyznane w marcu waloryzacji podlegać w 2009 roku nie będzie.

Ile można zyskać

Według naszych wyliczeń osoba, która przez okres służący jej do wyliczenia emerytury (10 lub 20 lat) zarabiała średnią pensję, przepracowała 30 lat, ma też cztery lata nieskładkowe (np. okresy nauki), zyska na tym, że złoży do ZUS wniosek o emeryturę w marcu, a nie lutym, prawie 180 zł miesięcznie. Jej emerytura w lutym wyniosłaby ponad 1497 zł, a w marcu wyniesie ponad 1676 zł. Trzeba jednak pamiętać, że przyznana emerytura będzie, w marcu zwaloryzowana przez co jej wysokość wzrośnie o około 80 zł. W efekcie zysk ze złożenia w marcu wniosku wyniesie około 100 zł miesięcznie.

Więcej - ponad 290 zł miesięcznie (bez uwzględnienia waloryzacji) - zyska osoba, która legitymuje się takim samym stażem ubezpieczeniowym, ale zarabiała lepiej, bo dwukrotność średniej płacy. Jej świadczenie wyniesie w marcu prawie 2750 zł, a w lutym wyniosłoby niespełna 2450 zł. Waloryzacja przyniosłaby jednak takiej osobie dodatkowe 134 zł, przez co zysk z wstrzymania się ze złożeniem wniosku maleje do ponad 150 zł.

Generalna zasada jest taka, że im wyższy jest wskaźnik wysokości podstawy wymiaru (wyższe dochody w okresie pracy), tym więcej zyskuje się na wzroście kwoty bazowej.

Można przeliczać

Wzrost kwoty bazowej jest też istotny dla osób otrzymujących obecnie świadczenia z ZUS, które równocześnie dorabiają. Mogą one występować do ZUS o przeliczenie świadczenia z zastosowaniem nowej kwoty bazowej. Przeliczenie nastąpi, gdy emeryt pozostawał w ubezpieczeniu po ustaleniu prawa do świadczenia, a do ponownego ustalenia podstawy wymiaru wskaże zarobki uzyskane po jego przyznaniu. Warunkiem jest to, że obliczony na nowo wskaźnik podstawy wymiaru świadczenia będzie wyższy.

Na wysokość nowej kwoty bazowej powinny też zwrócić uwagę osoby, które już niedługo zyskają prawo do otrzymywania emerytury, nawet jeśli nie rozwiązały wcześniej z pracodawcą stosunku pracy i mają obecnie wstrzymaną wypłatę świadczeń. ZUS, jeśli wykażą nowe okresy zatrudnienia, wyliczy im od nowa emeryturę z nową kwotą bazową.

4,84 mln

osób otrzymuje emerytury z ZUS