Senat zatwierdził bez zmian ustawę, którą blisko trzy tygodnie temu przegłosowano w izbie niższej parlamentu - Zgromadzeniu Narodowym. Zakłada ona, że pracownicy firm prywatnych, którzy osiągną wiek emerytalny - 65 lat, a nie chcą jeszcze przejść na emeryturę, mogą nadal pracować "maksymalnie przez 5 lat". Oznacza to więc, że chętni będą mogli być zatrudnieni na pełnym etacie do 70. roku życia, pod warunkiem, że wcześniej zgłoszą ten zamiar pracodawcy.

Nowe przepisy emerytalne mają wejść w życie od 1 stycznia 2010 r.

Według ministra pracy Xaviera Bertranda, propozycja rządzącej centroprawicowej Unii na rzecz Ruchu Ludowego nie narusza w niczym obecnego systemu emerytalnego. Nadal nabywa się prawa do świadczeń emerytalnych w wieku 65 lat, a w wypadku wcześniejszej emerytury - 60 lat. Zdaniem Bertranda nowe przepisy usuwają jedynie przeszkody dla tych, którzy chcą przedłużyć swą aktywność zawodową. Rząd podkreśla, że stopa zatrudnienia seniorów we Francji należy do najniższych w Europie.

Propozycję krytykują deputowani lewicy, przede wszystkim Partii Socjalistycznej, Partii Komunistycznej i Zielonych, dla których jest to "zamach na prawo do emerytury", oparty na "rzekomej zasadzie dobrowolności". Opozycja atakuje rząd za to, że chce przyzwyczaić Francuzów do myśli, że przed 70. rokiem życia nie będą w stanie "wyżyć" ze swojej emerytury.

Wcześniej, w nocy z poniedziałku na wtorek, Senat przyjął też osobny zapis dotyczący późniejszego przejścia na emeryturę personelu pokładowego linii lotniczych: pilotów, stewardes i stewardów. Mimo czterodniowego strajku pracowników Air France, izba wyższa zdecydowała, że piloci będą mogli, jeśli zechcą, pracować do 65. roku życia. Tak jak w przypadku innych grup zawodowych ten przepis ma obowiązywać od 1 stycznia 2010.