We wtorek mija termin składania wniosków o odszkodowanie i zadośćuczynienie za internowanie w czasie stanu wojennego.

Zdaniem "Solidarności" (która już na październikowym zjeździe krajowym w Wadowicach zajęła w tej sprawie stanowisko), ustawa, na mocy której można uzyskać odszkodowanie, powinna obowiązywać bezterminowo, obejmować więcej osób represjonowanych niż obecnie i wykluczać z grona uprawnionych tajnych współpracowników i funkcjonariuszy SB.

"Jest szansa, że działanie tej ustawy będzie przedłużone o rok, ale to nie w pełni nas satysfakcjonuje. Jest szereg ułomności, które sprawiają, że bardzo wiele osób nie może z takich rozwiązań prawnych skorzystać" - mówił we wtorek dziennikarzom szef małopolskiej "Solidarności" Wojciech Grzeszek.

"Cieszymy się, że jest "zielone światło", by ustawa jeszcze przez rok obowiązywała. Ale też mamy nadzieję, że jest to czas, żeby Sejmowi udało się poprawić to, co można w niej poprawić" - dodał Grzeszek.

Działacze małopolskiej "Solidarności" postulują, by o odszkodowania oprócz internowanych mogły wystąpić osoby: ukrywające się, pracujące w podziemiu, zwolnione z pracy z tzw. "wilczym biletem" i relegowane z uczelni wyższych.

Ich zdaniem ZUS powinien okres represji za działalność opozycyjną oraz czas, kiedy osoba "z wilczym biletem" nie mogła podjąć pracy, uwzględniać przy naliczaniu emerytur, a opozycjoniści mieli możliwość uzyskania odszkodowań za skonfiskowany majątek i utratę zdrowia.

"Uważamy, że nie powinna być określona górna granica odszkodowań, ale powinien decydować o tym sąd" - mówił Grzeszek.

W Małopolsce internowane były 354 osoby, a według "S" dużo więcej było represjonowanych

"Dla mnie najważniejsza jest zmiana zasad naliczania emerytur" - mówił Jan Ciesielski - opozycjonista, w latach 80. pracownik i jeden z organizatorów strajku w ówczesnej Hucie im. Lenina. W stanie wojennym ukrywał się, a po wyrzuceniu z huty imał się różnych prac. "Dziś naliczony kapitał początkowy mam bardzo słaby" - dodał.

Zdaniem Andrzeja Ciesielskiego, internowanego w latach 80., wszyscy represjonowani w czasie PRL powinni otrzymać jednorazowe odszkodowania ze specjalnego funduszu lub dodatki do emerytur. "IPN miałby obowiązek sprawdzenia, czy osoba taka była rzeczywiście represjonowana, czy też była tajnym współpracownikiem, bo i tacy ludzie byli pośród internowanych" - mówił Andrzej Ciesielski.

"Ja byłem jednym z tych, którzy byli przeciwni występowaniu o odszkodowanie, ale doszedłem do wniosku, że jeżeli oprawcy, SB-cy, funkcjonariusze ZOMO i milicji biorą wysokie renty i emerytury i jeszcze mogą dorabiać, to wystąpię o odszkodowanie i uzyskałem 25 tys. zł" - mówił Ryszard Majdzik, w 1980 r. organizator strajku okupacyjnego w krakowskim "Elbudzie", działacz "S". Dodał, że jego zdaniem represjonowani powinni się starać o odszkodowania, które mogą potem przekazać na cele dobroczynne i trzeba zabiegać o to, by oprawcom odebrać wysokie apanaże.

Małopolska "Solidarność" swoje postulaty przekaże władzom krajowym związku, które będą zabiegać u parlamentarzystów o zmiany w ustawie.

Według wstępnych danych, do wtorku w sądach w Krakowie, Nowym Sączu i Tarnowie wnioski o odszkodowania złożyło około 240 uprawnionych z Małopolski.

Na apel Stowarzyszenia "NZS 1980" w Krakowie, by więzieni i internowani w latach 80. członkowie Niezależnego Zrzeszenia Studentów uzyskane odszkodowania przeznaczyli na Fundusz Wsparcia dla tych przyjaciół z młodości, którzy obecnie potrzebują pomocy, odpowiedziało do tej pory 13 osób, które zadeklarowały, że zrzekną się uzyskanych pieniędzy.