Minister poinformowała podczas spotkania w kancelarii premiera, poświęconego roli samorządów w profilaktyce nowotworów u kobiet, że w resorcie zdrowia trwają prace nad nowelizacją Kodeksu pracy.

Jak mówiła Kopacz, obowiązkowe badania cytologiczne i mammograficzne nie będą obciążać pracodawców, gdyż ich koszt pokryje Ministerstwo Zdrowia ze środków przeznaczonych na program profilaktyczny, albo Narodowy Fundusz Zdrowia. Zapowiedziała także, iż powstanie ustawa o zwalczaniu chorób nowotworowych.

Rzecznik resortu zdrowia Jakub Gołąb mówił we wrześniu PAP, że cytologia i mamografia mają być jednymi z badań kontrolnych wykonywanych przy podejmowaniu pracy, a także elementem badań okresowych. Pracodawcy nie będą informowani o ich wyniku. Ten pomysł przedstawili minister zdrowia polscy onkolodzy. W ich ocenie, zbyt dużo kobiet umiera z powodu zaniedbania profilaktyki.

"Często wstydzą się, szczególnie kobiety mieszkające w małych miejscowościach"

Kopacz podkreśliła w czwartek, iż jednym z efektów prac rządu powinien być spadek zachorowań i umieralności kobiet na choroby nowotworowe. Jak mówiła, zbyt wiele pań nie korzysta z badań profilaktycznych. "Często wstydzą się. Szczególnie kobiety mieszkające w małych miejscowościach, uważają wizytę u ginekologa, czy pobranie cytologii za coś bardzo nietypowego, wstydliwego, coś z czym nawet kryją się w relacjach przyjacielskich" - mówiła.

"Stąd nasz pomysł, aby nasze polskie położne były przeszkolone w pobieraniu cytologii. To one jako kobiety (...) będą znosić tę barierę, która niekiedy powoduje, że kobieta nie zgłasza się na pobranie cytologii wiedząc, że w ośrodku pracuje ginekolog- mężczyzna, który musiałby tę cytologię pobrać" - dodała Kopacz.

Pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Elżbieta Radziszewska podkreśliła, że z powodu chorób nowotworowych "co roku z powierzchni Polski znika pięciotysięczne miasteczko kobiet".

Specjaliści podkreślają, że nowotwory szyjki macicy oraz piersi, wykryte we wczesnych stadiach, są łatwo wyleczalne w ponad 90 proc. przypadków

"Warto wykonywać cytologię i mammografię, żeby ratować życie kobiet. (...) Mamy XXI wiek, wstyd, że jesteśmy czarną plamą na mapie" - mówiła Radziszewska odnosząc się do niewielkiej liczby zgłoszeń polskich kobiet na badania profilaktyczne.

Polska ma jeden z najwyższych w Europie wskaźników umieralności na raka szyjki macicy. Co roku umiera na niego 2 tys. kobiet, czyli średnio 5 dziennie. Wykrycie zmian grożących rakiem szyjki lub wczesnych zmian nowotworowych w szyjce jest możliwe dzięki regularnym badaniom cytologicznym.

Z danych NFZ wynika, że zdecydowana większość Polek nie korzysta z bezpłatnych badań profilaktycznych. W 2007 roku NFZ wysłał ponad 2,7 mln zaproszeń na badania wykrywające raka piersi (mammografia) oraz ponad 6 mln na badania dotyczące raka szyjki macicy (cytologia). Na pierwsze z tych badań zgłosiło się tylko 23,5 proc. zaproszonych, a na drugie - jedynie 7,5 proc.

Tymczasem specjaliści podkreślają, że nowotwory szyjki macicy oraz piersi, wykryte we wczesnych stadiach, są łatwo wyleczalne w ponad 90 proc. przypadków.