To dobrze, że powstają, bo bez dodatkowych żłobków młode matki nie mogłyby tak szybko wrócić do pracy. Z kolei osoby, które samodzielnie nie radzą sobie z pielęgnacją ciężko chorego rodzica lub innego członka rodziny, mogą dzięki domom seniora znaleźć dla niego profesjonalną opiekę.

Nie negując ważnej roli prywatnego sektora, nie można jednak zapominać, że jakość świadczonych przez część placówek usług pozostawia wiele do życzenia. Pokazują to bardzo wyraźnie kontrole, które są przeprowadzane przez gminy w żłobkach, a przez służby wojewody w domach opieki dla seniorów. Placówki nie zawsze przestrzegają narzuconych im standardów. Wciąż zdarzają się też sytuacje, że aby unikać nadzoru ze strony urzędników, działają nielegalnie, licząc na to, że nikt tego nie odkryje. Oczywiście tylko w skrajnych przypadkach dochodzi do rażąco poważnych nieprawidłowości, ale to one właśnie rzutują na funkcjonowanie pozostałych żłobków czy domów seniora. Niemniej ze względu na to, że dotykają one osoby najsłabsze – przecież maluchy w ogóle nie mogą upomnieć się o swoje prawa, a seniorzy ze względu na stan zdrowia też czasami są bezbronni – trzeba robić wszystko, żeby występowanie nieprawidłowości ograniczać.

Z pewnością nie uda się doprowadzić do sytuacji, że w ogóle nie będzie do nich dochodzić, cały czas można jednak uszczelniać przepisy, aby to zagrożenie zmalało do minimum. Świadomi tego są sami kontrolerzy, którzy od dawna wskazują, gdzie są słabe punkty systemu nadzoru. Jest nim chociażby stawianie niższych standardów prywatnym domom opieki czy brak możliwości nakładania sankcji o charakterze finansowym na żłobki. Poprawienie przepisów wpłynęłoby więc na skuteczność kontroli i podniesienie jakości opieki. Warto, aby rządzący mieli to na uwadze i nie zwlekali z ich zmianą, aż media doniosą o kolejnym skandalicznym przypadku.