Boni przypomniał, że negocjacje w sprawie emerytur pomostowych w Komisji Trójstronnej trwały od czerwca do września i odbyło się wówczas 26 spotkań. Lista osób uprawnionych do wcześniejszych emerytur jest już zamknięta, projekt jest po drugim czytaniu w Sejmie - dodał.

"Wszystkie wspólne uzgodnienia wzięliśmy pod uwagę - powiedział Boni. - To, że się różnimy, nie oznacza złamania dialogu społecznego". Dodał, że Polska jest jedynym krajem, który w sprawach emerytur "szedł w przeciwnym kierunku niż inne kraje". Jego zdaniem, "teraz jest najlepszy moment do wprowadzenia nowej ustawy ze względu m.in. na niskie bezrobocie".

"Nie chcemy tej debaty przenosić ani na ulice, ani na jakieś spory (...) o charakterze politycznym. Czekamy na argumenty merytoryczne, a nie na presję polityczną" - podkreślił Boni.

"W przeciwieństwie do poprzednich debat, prowadzonych z poprzednimi rządami, uznaliśmy również, że należy objąć emeryturami nie tylko osoby, które zaczynały pracę przed 1 stycznia 1969 roku, ale wszystkie osoby, które zaczynały pracę przed 1 stycznia 1999, czyli przed wejściem w życie nowego modelu emerytalnego" - powiedział.

Rząd zgodził się na rekompensaty za utratę prawa do wcześniejszej emerytury

Rząd zgodził się wczoraj na poprawkę, zgodnie z którą osoby, które rozpoczęły pracę przed 1 stycznia 1999 r. i co najmniej 15 lat przepracowały w szczególnych warunkach, otrzymają rekompensaty za utratę prawa do wcześniejszej emerytury.

Boni podkreślił, że opracowanie listy osób uprawnionych do wcześniejszych emerytur poprzedziła długa debata, kryteria ustalane były w oparciu o badania ekspertów medycyny pracy. Zaznaczył, że "ta otwartość na argumenty trwa".

Pytany, czy można założyć taki scenariusz, że za kilka lat lista uprawnionych do wcześniejszych emerytur nadal może wynosić blisko milion, powiedział: "to znaczy, że podjęlibyśmy decyzję, która osłabiłaby tempo wzrostu gospodarczego, zepchnęłaby Polskę na ostatnie miejsce w Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o wzrost naszego dobrobytu".

"Wszystkie kraje w Europie robią od 10 lat coś odwrotnego: angażują starsze osoby w pracę, tak żeby ten wiek wyjścia z rynku pracy był wyższy i żeby więcej osób pracowało" - podkreślił. Dodał, że "pięć, sześć lat temu takie plany mogły być krytykowane z zaznaczeniem, że jest wysokie bezrobocie".

"Teraz jest niskie bezrobocie, nawet przy spowolnieniu gospodarczym nie wzrośnie do liczby dwucyfrowej" - powiedział. Są także argumenty o charakterze ekonomicznym - pozostanie na rynku pracy o pięć lat, oznacza emeryturę wyższą o 500 zł - zaznaczył.

"Należy przekonywać pracodawców, że starszy pracownik jest potrzebny"

Zdaniem Boniego należy przekonywać pracodawców, że starszy pracownik jest potrzebny, a nie - jak powiedział - zastanawiać się, czy prawo do emerytur pomostowych będzie miało 270 czy 300 tys. osób, a także nad tym, kto wygra, a kto przegra. "Za chwilę może się okazać, że przegramy wszyscy, jeżeli zostaniemy bez ustawy" - zaznaczył.

Kilkuset związkowców z całej Polski zrzeszonych w trzech największych centralach - OPZZ, NSZZ "Solidarność" i FZZ - protestuje w środę w Warszawie przeciwko rządowej reformie emerytur pomostowych.

Fedak: zarzuty o brak dialogu społecznego - nieuzasadnione

Zarzuty o brak dialogu społecznego w sprawie emerytur pomostowych są nieuzasadnione - uważa minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak.

Na dzisiejszej konferencji prasowej szefowa resortu pracy powiedziała, że do projektu ustawy można jeszcze wprowadzać poprawki. Poinformowała również, że rząd skłonny jest zaakceptować "przejściowe rozwiązania dla nauczycieli".

Fedak podkreśliła, że projekt ustawy o emeryturach pomostowych jest obecnie w Sejmie i to posłowie mogą teraz wprowadzać do niego poprawki. Jak mówiła, że rząd zaakceptował kilka poprawek, które zawierają rozwiązania popierane przez związkowców. Minister podkreśliła, że nie odżegnuje się od tymczasowych rozwiązań dla nauczycieli (utrata uprawnień przez tę grupę zawodową wzbudza bardzo dużo kontrowersji), które pozwolą zachować uprawnienia tym osobom, którym niewiele brakuje do wieku emerytalnego.

"Jesteśmy otwarci na rozwiązania przejściowe, wygasające"

"Jesteśmy otwarci na rozwiązania przejściowe, wygasające. Zapisy te jednak znajdą się raczej w Karcie Nauczyciela" - zaznaczyła.

Fedak przypomniała, że projekt ustawy o emeryturach pomostowych wraz z listą zawodów uprawnionych do świadczeń negocjowany był od marca. "Odbyliśmy blisko 70 godzin posiedzeń, 26 spotkań. Przyjmowałam zaproszenia od wszystkich związków zawodowych, zarówno reprezentatywnych, jak i branżowych, nikomu nie odmówiłam" - zapewniła Fedak. Dodała, że dwukrotnie, na prośbę związkowców, przekładała termin zakończenia konsultacji społecznych.

Minister pracy podkreśliła, że rząd zaczął prace nad ustawą jak najwcześniej, tak aby mogła wejść w życie z początkiem przyszłego roku, kiedy przestaną obowiązywać dotychczasowe rozwiązania. "To Sejm poprzedniej kadencji przyjął rozwiązania tymczasowe. Dalsze wydłużanie ich obowiązywania nic nie da, bo nie sądzę, żeby za rok łatwiej nam było dojść do kompromisu" - mówiła.

"Prace od początku prowadzone były w duchu dialogu społecznego"

Jej zdaniem prace od początku prowadzone były "w duchu dialogu społecznego". "Ja naprawdę słucham wszystkich związkowców, jeździłam nawet na nieformalne spotkania. Ale fakty są takie, że mamy najmłodszych emerytów w całej UE, a relacja pracujących do emerytów jest niekorzystna. W przyszłości możemy nie utrzymać dynamiki wzrostu rent i emerytur ma poziomie, który zapewni przyzwoity poziom życia" - przekonywała.

Fedak przypomniała, że po wejściu w życie ustawy ćwierć miliona osób będzie miało prawo do "pomostówek", w tym 60 tys. kolejarzy, a także duża część hutników. "Wszystkie osoby wykonujące prace w szkodliwych warunkach, np. wysokiej temperaturze, w których odpowiadają za życie i bezpieczeństwo innych lub do których potrzebne są wyjątkowe zdolności psycho-fizyczne, będą miały prawo do świadczeń" - zapewniła minister pracy.