zaloguj się do e-DGP
statystyki

Nadal brak refundacji leku chroniącego wcześniaki przed wirusem RSV

skomentuj

Rozpoczął się sezon zakażeń wirusem RSV, szczególnie groźnym dla wcześniaków. Niestety, jedyny lek, który może uchronić te dzieci przed infekcją i jej skutkami, nie jest w Polsce refundowany - alarmuje konsultant krajowy ds. neonatologii prof. Ewa Helwich.

Publikacja: 5 listopada 2008, 08:56 Aktualizacja: 5 listopada 2008, 09:06

"Aby skutecznie chronić wcześniaki przed RSV, pierwsza dawka leku - palivizumabu - powinna być podana już w drugiej połowie października. Każdy dzień zwłoki działa na niekorzyść najsłabszych dzieci, do których należą dzieci urodzone bardzo przedwcześnie z przewlekłą chorobą płuc, tzw. dysplazją oskrzelowo-płucną" - wyjaśniła PAP prof. Helwich.

W sierpniu 2008 r. pediatra złożyła wniosek do Ministerstwa Zdrowia o rekomendację dla finansowania palivizumabu podawanego w ramach profilaktyki ciężkich infekcji oddechowych wywołanych wirusem RSV u niemowląt z dysplazją oskrzelowo-płucną. "Chodzi o to, by wyrównać szanse tych dzieci i zapewnić im możliwość takiego życia, jakie mają ich rówieśnicy urodzeni o czasie" - podkreśliła prof. Helwich. Rada Agencji Oceny Technologii Medycznych (AOTM) do dziś nie podjęła decyzji w tej sprawie.

Syncytialny wirus oddechowy (RSV) powoduje co roku 64 mln zakażeń i 160 tys. zgonów na całym świecie. W Polsce szczyt zachorowań przypada na późną jesień i wczesną wiosnę, czyli od listopada do kwietnia. RSV rozprzestrzenia się drogą kropelkową oraz drogą kontaktową, przez zakażone przedmioty i ręce. Źródłem zakażenia są najczęściej członkowie rodziny.

U osób dorosłych i starszych dzieci infekcja przyjmuje z reguły łagodną postać, która objawia się katarem, kaszlem, umiarkowaną gorączką. Znacznie ciężej przebiega natomiast u niemowląt, a zwłaszcza u wcześniaków, które rodzą się z niedojrzałym układem odpornościowym i nie w pełni wykształconym układem oddechowym. W tych przypadkach wirus RSV atakuje dolne drogi oddechowe. Zgodnie z szacunkami, odpowiada on za 50 proc. wszystkich przypadków zapaleń płuc i 90 proc. przypadków zapaleń oskrzelików u niemowląt. Zakażenie RSV wiąże się także z rozwojem astmy we wczesnym dzieciństwie.

Co roku wirus RSV atakuje około 70 proc. wcześniaków; 1-3 proc. z nich umiera. Na infekcję RSV i jej powikłania narażone są szczególnie dzieci urodzone bardzo wcześnie z dysplazją oskrzelowo- płucną. W tej grupie ryzyko zachorowania jest 10 razy większe niż u dzieci urodzonych o czasie. Do grup podwyższonego ryzyka zalicza się też niemowlęta z wrodzonymi wadami serca i mukowiscydozą.

Wśród objawów zakażenia RSV u wcześniaków prof. Helwich wymienia duszność, świszczący oddech, sinicę, przyspieszone tętno. Częste są okresy bezdechu, trudności w karmieniu, senność i drażliwość. Zaburzeniom oddychania towarzyszy też tendencja do wymiotów. Ciężki przebieg choroby zagraża życiu dziecka, wymaga pobytu w szpitalu na oddziale intensywnej terapii.

Dzieci leczy się stosując m.in. wentylację mechaniczną z użyciem respiratora, co spowalnia proces dojrzewania płuc. Terapia może trwać nawet kilka tygodni. "Zdarza się, że w pierwszym roku życia dzieci te kilka razy wracają do szpitala" - mówi prof. Helwich.

"Jak dotąd nie udało się opracować skutecznej szczepionki przeciw wirusowi RSV. Dlatego tak ważna jest profilaktyka" - zaznacza pediatra.

Obecnie jedynym dostępnym zabezpieczeniem przed infekcją RSV i jej powikłaniami jest palivizumab, czyli humanizowane przeciwciało monoklonalne, które uodparnia dzieci w sposób bierny. Niestety, lek, który może ratować życie niemowląt i chronić je przed skutkami zakażenia RSV nie jest refundowany, gdyż AOTM zwleka z ogłoszeniem rekomendacji - ubolewa prof. Helwich.

"Nie wiem, czym może być spowodowane opóźnienie decyzji Rady AOTM zwłaszcza, że palivizumab jest lekiem o udowodnionej skuteczności i wyjątkowo korzystnym, dobrze zbadanym profilu bezpieczeństwa" - podkreśla pediatra.

Analizy niezależnych ekspertów dowodzą, że lek chroni zdrowie i życie noworodków. Jest też opłacalny z ekonomicznego punktu widzenia, gdyż zmniejsza częstość i koszty hospitalizacji, których nie można uniknąć u niemowląt zaatakowanych RSV. Ten lek uratował np. życie słynnej już "Calineczce" - najmniejszego polskiego wcześniaka.

Liczbę dzieci, które wymagają profilaktycznego podania palivizumabu ocenia się na 600-700 rocznie, co odpowiada wydatkom rzędu 3-5 mln złotych. "Oszczędzanie na tych dzieciach może znacznie bardziej obciążyć budżet państwa w przyszłości, gdyż jako dorośli będą oni cierpieć na poważne choroby układu oddechowego, wymagające leczenia, a czasem prowadzące do niesprawności" - podsumowała prof. Helwich.


Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter