Zdaniem ekspertów Konfederacji, zatrzymanie na rynku pracy 600 tys. osób, którzy według rządowego projektu reformy stracą prawo do emerytur pomostowych, zwiększy PKB o 4% czyli o 50 mld zł rocznie.

"Młodzi emeryci przejadają środki na edukację, zdrowie, pomoc dla rodzin wielodzietnych. Każdy z pracujących dopłaca do młodych emerytów średnio 2,5 tys. zł rocznie. W skali kraju na wczesne emerytury i zasiłki przedemerytalne (FUS, KRUS, mundurowe) wydajemy 28 mld zł rocznie, czyli na przykład połowę wydatków na ochronę zdrowia" - wyliczyli eksperci PKPP Lewiatan.

Według nich, jesteśmy najbiedniejszym krajem w UE, poza Bułgarią i Rumunią. Nie mamy wielkiego kapitału ani ropy naftowej, a dobrobyt możemy zbudować tylko pracą. Tymczasem w Polsce pracuje zaledwie 28% osób w wieku 55-64 lat, podczas gdy w Szwecji jest to 70%, w Finlandii 54%, w Niemczech 50%, a w Czechach 45%.

"Dzisiaj na 4 pracujących przypada 1 emeryt"

"Polskie społeczeństwo starzeje się, za 20 lat podwoi się liczba emerytów przypadająca na 100 osób w wieku produkcyjnym. Dzisiaj na 4 pracujących przypada 1 emeryt, za 20 lat 1 emeryt będzie przypadał na 2 pracujących" - kontynuują eksperci Konfederacji.

Ich zdaniem, nasza gospodarka traci fachowców, których nie da się łatwo zastąpić - młodzi pracownicy nie mają doświadczenia. Państwo zainwestowało także w wykształcenie młodych emerytów, a oni, odchodząc wcześniej i zostawiając gospodarkę, uniemożliwiają społeczeństwu korzystanie z tej wiedzy. Wcześniejsza rezygnacja z pracy nie jest także korzystnym rozwiązaniem dla samych potencjalnych emerytów.

"W obecnym systemie emerytalnym wcześniejsza emerytura nie może być wysoka, bo pracownik krótko pracuje, a długo pobiera emeryturę. Często okres pobierania świadczenia jest tak samo długi jak okres pracy. Przy składce emerytalnej w wysokości 20% wynagrodzenia, emerytura pracownika nie może być wyższa niż 40% jego średniej wysokości. Młody emeryt ma mniej pieniędzy, a zatem mniej wydaje. Ogranicza to zyski np. handlu, który mniej zarabia, płaci mniejsze podatki, mniej zatem trafia do budżetu" - wylicza straty Lewiatan.

"Dłuższa praca będzie się opłacać"

Tymczasem dłuższa praca będzie się opłacać, ponieważ w nowym systemie - proponowanym przez rząd - odłożenie przejścia na emeryturę do wieku 60 do 65 lat (czyli do wieku ustawowego) podwyższy emeryturę o 35%.

"Projekt rządowy to dobry kompromis, a emerytury otrzymają tylko ci, którzy faktycznie pracują w najtrudniejszych warunkach. Pracujący Polacy będą musieli sfinansować emerytury pomostowe tylko tym, którzy wykonują szczególne prace wskazane przez większość ekspertów medycyny pracy. Nie będą natomiast musieli płacić wszystkim, którzy otrzymali przywilej wcześniejszej emerytury w przeszłości. W ten sposób uprawnionych do wczesnej emerytury będzie trzy razy mniej. Projekt rządu pozwoli docelowo zaoszczędzić 11 mld zł" - uważają ekonomiści PKPP.

Pracodawcy są przekonani, że powstrzymanie od przejścia na wcześniejsze emerytury 600 tys. osób, czyli o tyle, ile szacuje projekt rządowy, zwiększy produkt krajowy o 4%, czyli rocznie o 50 miliardów złotych. "To jest tyle, ile wydajemy obecnie na całą ochronę zdrowia" – podkreśla Lewiatan.

"Polski nie stać na finansowanie wczesnych emerytur dla tak wielu grup zawodowych"

Konfederacja przedstawiła także argumenty, które mają obalić żądania związków zawodowych. Przypominają, że związki proponują, by prawo do wcześniejszych emerytur mieli zawsze pracownicy wykonujący określone zawody. Rząd natomiast chce, by prawo to dotyczyło tylko zatrudnionych w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze przed 1 stycznia 1999 r.

"Polski nie stać na finansowanie wczesnych emerytur dla tak wielu grup zawodowych w nieskończoność. Młodzi pracownicy pracujący w szczególnych warunkach nie mogą oczekiwać od innych obywateli, żeby ich utrzymywali. Trzeba wreszcie pogodzić się z myślą, że pewnych prac nie można wykonywać całe życie i z czasem trzeba zmienić zawód" - zauważa PKPP.

Konfederacja podkreśla, że związki powołują się na własnych specjalistów z dziedziny medycyny pracy i żądają objęcia przywilejem wczesnych emerytur bardzo liczne grupy pracowników. To jest, zdaniem pracodawców, nieuczciwe w stosunku do innych pracowników, którzy pracują równie ciężko, ale nie mają za sobą związków.

Według planów rządu, prawo do wcześniejszej emerytury ma przysługiwać prawie 250 tys. osób, wobec ponad 1 mln uprawnionych obecnie. Rząd chce także ograniczyć katalog zawodów uprawnionych do emerytur pomostowych.

Do "pomostówek" ma być uprawnionych około 40 zawodów

Rząd postuluje, by na wcześniejszą emeryturę można było przejść na pięć lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego, czyli w wieku 55 lat - w przypadku kobiet i 60 lat - w przypadku mężczyzn. Warunkiem byłby też odpowiedni staż ubezpieczeniowy - 20 lat dla kobiet i 25 dla mężczyzn.

Rządowy projekt ustawy o emeryturach pomostowych zakłada, że "pomostówki" będą przysługiwały osobom pracującym co najmniej 15 lat w warunkach szczególnych lub wykonującym prace o szczególnym charakterze. Do takiego typu emerytur ma być uprawnionych około 40 zawodów.