"Walczymy o słuszne prawa pracowników i o prawdziwy dialog, w którym związki zawodowe nie będą pomijane. Stąd nasza determinacja i całonocne oczekiwanie na premiera w ministerstwie pracy" - powiedział przewodniczący NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek dziś rano, po opuszczeniu gmachu ministerstwa pracy przez związkowców.

Tusk, który dziś od godz. 8 oczekiwał w Centrum Dialog na spotkanie ze związkowcami, którzy od wczoraj okupowali ministerstwo pracy, podkreślił, że projekt ustawy o emeryturach pomostowych jest "bardzo rzetelny i skrojony na możliwości Polski". Dodał, że "mamy do czynienia z dokumentem zamkniętym", a "po wyczerpaniu wszystkich formuł dialogu i spotkań parlament musi wreszcie podjąć decyzję, a w parlamencie jest tak czy inaczej wyrażana wola większości".

"Demokracja to jest taki ustrój, w którym mniejszość nie może i nie powinna terroryzować większości" - powiedział premier. Dodał, że dialog społeczny w sprawie emerytur pomostowych był głębszy niż wymagają tego jakiekolwiek standardy "formalne i prawne".

"I dlatego będziemy spokojnie, konsekwentnie, stanowczo kończyć prace nad tym projektem" - powiedział Tusk. Odnosząc się do zapowiadanego prezydenckiego weta w tej sprawie, premier powiedział: "nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek odpowiedzialny w Polsce, w tym prezydent, czy liderzy lewicy, czy liderzy związków zawodowych, zawetowali ustawę, powodując tym samym brak jakichkolwiek świadczeń pomostowych".

"Bo to, co trzeba powtarzać każdego dnia - zablokowanie tej ustawy, oznacza, że wygasają inne przepisy, które umożliwiały wypłacanie emerytur pomostowych" - powiedział Tusk.

Tusk: protesty są bezpodstawne

Według premiera protesty przeciwko nieobejmowaniu pewnych grup emeryturami pomostowymi są bezpodstawne. "Jako kluczowe przyjęliśmy kryteria medyczne. Chcemy pomóc tymi świadczeniami tym wszystkim, którzy (...) mogą utracić zdrowie w związku z wykonywaną pracą" - powiedział Tusk.

"Skończył się czas, że pieniądze publiczne, pieniądze podatnika będą między sobą rozdawać ci, którzy są najsilniejsi, którzy mają najwięcej łokci i najgłośniej krzyczą" - podkreślił premier.

Dodał, że na środowym posiedzeniu Komisji Trójstronnej "nie padały żadne wnioski o charakterze merytorycznym", a uczestnicy tego spotkania nie mają poczucia, że "o coś tam chodziło poza tego typu spektakularnym zamieszaniem".

Przygotowania do programu 50+

Premier przypomniał, że pracom nad projektem emerytur pomostowych towarzyszą też przygotowania do programu 50+. "Wspólnie postanowiliśmy przygotować takie projekty, które są świadectwem odpowiedzialności nie tylko za najbliższe tygodnie czy miesiące, ale także odpowiedzialności na najbliższe 5, 10, 15 lat także za te pokolenia, które dopiero wchodzą na rynek pracy" - powiedział.

"Z czystym sumieniem pracodawcy i strona rządowa mogą dzisiaj powiedzieć, że zrobiliśmy dużo, a nawet więcej niż dużo, aby zbudować porozumienie wokół tego projektu" - podkreślił premier.

Przypomniał, że dialog w sprawie "pomostówek" trwa w Polsce od lat. "Formalnie jeśli chodzi o nasz rząd i o ten skład Komisji Trójstronnej pracujemy bardzo intensywnie od marca" - powiedział Tusk.

"Z najlepszą wolą pracodawcy i strona rządowa - a także do pewnego momentu działacze związkowi - pracowali, bo mieliśmy świadomość - my mamy tę świadomość także w tej chwili, że zostało tylko kilka tygodni, by taką dobrze przygotowaną ustawę przeprowadzić, inaczej nikt w Polsce nie będzie mógł korzystać z tych świadczeń pomostowych" - powiedział premier.

Wicepremier Waldemar Pawlak zapowiedział, że kolejne spotkanie Komisji Trójstronnej odbędzie się 14 listopada w Centrum Dialog.

Różnice dotyczące wygasania "pomostówek" oraz osób do nich uprawnionych

Przedstawiciele związków zawodowych uczestniczyli dziś w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej w posiedzeniu Komisji Trójstronnej o emeryturach pomostowych. Nie doszło jednak do porozumienia z rządem i pracodawcami. Podstawową przyczyną były różnice dotyczące wygasania "pomostówek" oraz kręgu osób, których mają one dotyczyć.

Po przerwie związkowcy zdecydowali, że jedyną osobą, z którą chcą rozmawiać, jest premier Donald Tusk, którego zaprosili dzień wcześniej na posiedzenie komisji. Ale - jak wyjaśniała minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak - premier nie mógł zmienić swoich planów, dlatego do związkowców nie przybył.

Ponad 30 związkowców postanowiło czekać na premiera. Jak mówili, jedynym miejscem, w którym mogą rozmawiać, jest gmach resortu. Premier natomiast zaprosił tylko szefów trzech central związkowych - OPZZ, FZZ i NSZZ "S" - na czwartek na godz. 8 rano do Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog.

"Jesteśmy oburzeni, że premier chciał wbić klin między związkowców, którzy postanowili w sprawie "pomostówek" działać razem" - mówiła dziś rano wiceprzewodnicząca OPZZ Wiesława Taranowska.

O godz. 8.30 na konferencji przed gmachem resortu pracy związkowcy poinformowali, że skoro premier nie zechciał z nimi rozmawiać w ministerstwie, to 5 listopada rozpoczną "dialog w innej formie" i zapowiedzieli protest przed Sejmem.

"Teraz musimy upomnieć się na ulicy o prawa pracowników"

"Zorganizujemy akcję protestacyjno-informacyjną tak, aby do społeczeństwa dotarły nasze argumenty, a nie tylko jednostronna indoktrynacja rządu" - powiedział szef NSZZ "S" Janusz Śniadek. Podkreślił, że od kilku tygodni strona związkowa jest całkowicie ignorowana także podczas prac sejmowych nad ustawami emerytalnymi oraz o finansach publicznych.

"Nie chcemy pokazywać siły, lecz determinację w sytuacji gdy rząd nie może znaleźć 1,5 mld zł na emerytury pomostowe dla 700 tys. osób, a znajduje 8 mld zł na obniżenie podatków dla zarabiających najwięcej" - argumentował na konferencji przewodniczący FZZ Wiesław Siewierski.

Z kolei przewodniczący OPZZ Jan Guz podkreślał, że "związkowcy przybyli z dobrymi intencjami, całą noc mieli nadzieję, że premier przyjedzie i podejmie rozmowy, które pozwolą zapobiec zamieszkom społecznym. Nasza wyciągnięta ręka została odtrącona. Teraz musimy upomnieć się na ulicy o prawa pracowników. Dlatego przedstawiciele wszystkich central związkowych przyjadą pod Sejm 5 listopada" - mówił Guz.

Zmniejszenie liczby uprawnionych do wcześniejszego przechodzenia na emeryturę do 250 tys. osób

Omawiany w Sejmie rządowy projekt ustawy zmniejsza liczbę uprawnionych do wcześniejszego przechodzenia na emeryturę z ok. miliona osób, które obecnie mają taką możliwość, do niecałych 250 tys. osób. M.in. prawo to straci większość nauczycieli, część kolejarzy, dziennikarze. "Pomostówki" miałyby bowiem przysługiwać jedynie osobom urodzonym po 1 stycznia 1948 r., które do 1 stycznia 1999 r. przepracowały co najmniej 15 lat w szczególnych warunkach albo wykonywały przez ten czas pracę o szczególnym charakterze. Aby przejść na emeryturę pomostową (poza nielicznymi wyjątkami) kobieta musi mieć 55 lat, a mężczyzna 60 lat.

Zdaniem związkowców wprowadzenie do przepisów dat, ograniczających prawo do "pomostówek", jest niedopuszczalne, gdyż zastępuje kryteria medyczne, które jako jedyne powinny mieć decydujące znaczenie.

Prezydent zapowiada weto

Prezydent złożył w Sejmie projekt przedłużający o rok obowiązywanie dotychczasowych przepisów o wcześniejszych emeryturach. Zapowiada, że jeżeli Sejm uchwali rządowy projekt ustawy o "pomostówkach", on go zawetuje.

Rząd podkreśla, że jeśli nowe przepisy nie wejdą w życie od 1 stycznia 2009 r., to obecne wygasną i nikt od nowego roku nie będzie mógł przejść na wcześniejszą emeryturę.