Twórcy i artyści domagają się zmian zasad opłacania składek na ubezpieczenia społeczne. Powód? Specyfika swojej pracy. Najważniejszym postulatem jest odejście od obowiązku opłacania składek na ZUS w takiej samej wysokości, jak ma to miejsce w przypadku przedsiębiorców. Jednym ze sposobów jest wprowadzenie tzw. ubezpieczenia postojowego.

– Takie rozwiązanie obowiązuje we Francji. Tam twórcy, którzy czekają na kolejną pracę, opłacają mniejsze składki, korzystając jednocześnie z ochrony ubezpieczeniowej. W ten sposób można rozwiązać w Polsce problem reżyserów czy scenografów, którzy wykonują swoje prace wyłącznie na podstawie umów o dzieło – a ze względu na niewielką liczbą takich kontraktów – po prostu nie stać na zapłacenie ZUS w takiej samej wysokości jak robią to przedsiębiorcy. W efekcie tego takie osoby nie mają żadnego ubezpieczenia – wyjaśnia DGP Olgierd Łukaszewicz, prezes Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru, Filmu, Radia i Telewizji.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie zgadza się jednak na takie zmiany. Przekonuje, że prowadzący firmy (a więc ubezpieczeni na takich samych zasadach jak twórcy) już teraz mają emerytury niższe od 200 do 400 zł niż pracownicy. Tak więc dodatkowe obniżenie składek dla artystów i twórców przy jednoczesnym założeniu niesystematyczności ich opłacania spowoduje, że ta grupa osób pozostanie bez ochrony na starość.

Minister porozmawia

Twórcy i artyści nie mają wątpliwości, że przegląd systemu emerytalnego jest najlepszym momentem do rozmów o przyszłości. Ze swojej strony resort pracy zgłasza gotowość do wzięcia udziału w dyskusji dotyczącej ubezpieczenia tych osób. Problem jednak polega na tym, że może być kłopot z wypracowaniem wspólnego stanowiska. Ministerstwo Pracy bowiem nie neguje, że część artystów nie osiąga z działalności przychodów umożliwiających regularne opłacanie składek na ubezpieczenie społeczne, ale... – Prowadzący pozarolniczą działalność również nie mogą osiągnąć tych przychodów, a składka za nich jest ustalana ryczałtowo, bez względu na to, czy osiągają przychód umożliwiający im opłacenie tych składek czy nie – przekonuje wiceminister pracy Marcin Zieleniecki.

To nie koniec przykrych niespodzianek dla twórców. W ocenie resortu nie jest uzasadnione tworzenie dla nich odrębnego systemu zabezpieczenia społecznego. W ocenie resortu warto jednak rozmawiać. Bo „(...) System ubezpieczeń społecznych oparty jest na współfinansowaniu składek przez płatnika i ubezpieczonego. Należałoby jednak najpierw zbudować zręby współpracy pomiędzy podmiotami korzystającymi z pracy artystów, które miałyby wziąć na siebie koszty składek, a artystami, którzy z tych funduszy mieliby korzystać” – pisze resort. I dodaje, „warto byłoby się również przyjrzeć zasadom, na jakich artyści i twórcy podejmują współpracę z instytucjami kultury”.

Inaczej mówiąc nie jest wykluczone przerzucenie odpowiedzialności za ubezpieczenie twórców na podmioty korzystające z pracy artystów i twórców. Jak mogłoby to wyglądać?

– W takim przypadku zamawiający dzieło u artysty miałby obowiązek potrącić z honorarium zaliczkę na ZUS. A to oznaczałoby oskładkowanie tych umów. Przy czym samoistne umowy o dzieło (czyli te, które stanowią jedyną podstawę zarobkowania) mogą zostać zostaną objęte tylko składką emerytalną. Nie jest bowiem możliwe objęcie ich składką rentową, chorobową czy wypadkową, bo przedmiotem takich ubezpieczeń jest ryzyko ubezpieczeniowe mogące się pojawić w okresie objęcia ubezpieczeniem – tłumaczy Jeremi Mordasewicz, ekspert ubezpieczeniowy Konfederacji Lewiatan.

Ale twórcy nie godzą się na wprowadzenie dodatkowej daniny. – Sytuacja twórców może się pogorszyć, bowiem pieniądze trafią do ZUS zamiast do ich kieszeni. Nie wiadomo, jak byłby liczony taki okres – zastanawia się Jan Budkiewicz, przewodniczący Federacja Związków Zawodowych Pracowników Kultury i Sztuki.

– Najważniejszą sprawą jest przywrócenie zasady, że aktorzy mogą korzystać z 50 proc. kosztów uzyskania przychodu, co umożliwi ponoszenie kosztów związanych z opłacaniem składek – wyjaśnia Julian Mere, przewodniczący Zarządu Głównego Związku Zawodowego Aktorów Polskich.

– Bo inaczej ciągle będą się powtarzać sytuacje, że co jakiś czas będą się pojawiały informacje, że znani i zasłużeni dla kultury twórcy nie mają środków do życia – dodaje Sylwester Wieczorkowski, wiceprzewodniczący Federacja Związków Zawodowych Pracowników Kultury i Sztuki, członek Komisji ds. Zaopatrzenia Emerytalnego Twórców.

Rosną zaległości

Tymczasem problemami twórców i artystów, którzy przez system ubezpieczeniowy są traktowani na równi z przedsiębiorcami, zajął się także rzecznik praw obywatelskich. Zwrócił uwagę, że na podstawie art. 8 ustawy z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 121 ze zm.) osoby te mają obowiązek opłacania minimalnych składek od 60 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego jak każdy inny przedsiębiorca. Inaczej jest tylko regulowana sprawa zgłoszenia do ubezpieczeń społecznych. Osoby, które nie są zatrudnione na etacie lub nie założyły własnej firmy, mogą trafić do ZUS tylko na specjalnych zasadach. Ci artyści lub twórcy, którzy mają udokumentowany dorobek, mogą bowiem ubiegać się o przyznanie prawa do podlegania ubezpieczeniu społecznemu na podstawie decyzji Komisji ds. Zaopatrzenia Emerytalnego Twórców, która działa na podstawie rozporządzenia ministra kultury i sztuki z 9 marca 1999 r. w sprawie powołania Komisji do Spraw Zaopatrzenia oraz szczegółowego określenia jej zadań, składu i działań (Dz.U. z 1999 r. nr 27, poz. 250). Takie rozwiązanie umożliwia włączenie do systemu z datą wsteczną. Są także profity pieniężne. – Składki za okres przed wydaniem decyzji należne są bez odsetek i według stawek obowiązujących w okresie, którego dotyczą. Poza tym artyści i twórcy mogą podlegać ubezpieczeniom społecznym jako pracownicy i zleceniobiorcy na ogólnych zasadach – wskazuje Marcin Zieleniecki.

Okazuje się, że takie rozwiązanie niespotykane w systemie powszechnym niewiele pomaga. – Osoby mające naszą decyzję o włączeniu do systemu ubezpieczeniowego jako twórcy muszą płacić składki regularnie. Inaczej tak jak wszyscy są obciążani odsetkami – tłumaczy Sylwester Wieczorkowski. – W starym systemie wysokość opłat na emerytury wynosiła bowiem kilka złotych rocznie, więc bez problemu płacono zaległości. Sytuacja się zmieniła po 1998 r. Twórcy bowiem muszą płacić składki na takich samych zasadach jak prowadzący działalność gospodarczą, a od zaległości płacić wysokie odsetki. W niektórych przypadkach liczone w dziesiątkach tysięcy złotych.