statystyki

Marczuk: Nigdy nie było tak szerokiego programu wsparcia dla rodzin, jakim jest 500 plus

28.02.2016, 09:45; Aktualizacja: 28.02.2016, 10:22
rodzina dzieci

rodzina dzieciźródło: ShutterStock

- Musimy spoglądać wstecz i do przodu. W poprzednich latach udało się sporo rzeczy zrobić. Polityka rodzinna zaczęła się realnie w Polsce w 2006 r. Byłem współautorem programu polityki prorodzinnej, który wprowadzał wtedy pierwszy rząd Prawa i Sprawiedliwości. Wielu rzeczy nie udało się dokończyć, bo w 2007 r. skończyła się kadencja, ale wprowadzono m.in. ulgę na dzieci mówi Bartosz Marczuk.

Reklama


Reklama


PAP: Weźmy dwie rodziny - w jednej mąż ma kierownicze stanowisko w dużej międzynarodowej firmie, żona nie pracuje, mają dwoje dzieci w szkole i przedszkolu. Dodatkowych 500 zł na koncie pewnie nie zauważą, ale dostaną. Druga rodzina to samotna matka z dwojgiem dzieci, zarobki między medianą a średnią krajową, starsze dziecko na pierwszym roku studiów, drugie w gimnazjum. Głodem nie przymierają, choć nie mogą sobie pozwolić na studia w innym mieście czy dodatkowe zajęcia z języka obcego... Ona 500 zł nie dostanie. Czy nie ma prawa czuć się pokrzywdzona?

Bartosz Marczuk: Odwróćmy sposób myślenia i zacznijmy od tego, że nigdy nie było tak szerokiego programu wsparcia dla rodzin, jakim jest 500 plus. Wprowadzamy zupełnie nowy sposób myślenia o rodzinie. Warunki, które w programie obowiązują, dotyczą wszystkich, dokładnie w ten sam sposób traktowane są wszystkie rodziny: samotni rodzice, małżeństwa, związki nieformalne. A to, że płacimy od drugiego dziecka bez kryterium dochodowego, wynika z głębokiej refleksji, że kluczowe dla naszego rozwoju demograficznego jest to, byśmy zmienili model rodziny 2+1, który staje się w Polsce powszechny, na model przynajmniej 2+2. To ma działać na takiej zasadzie, żeby ludzie, którzy mają jedno dziecko i zastanawiają się, czy mieć kolejne, nie obawiali się, że gdy zaczną zarabiać nieco więcej, wypadną z tego systemu pomocy. Dajemy informację: decydujesz się na drugie, będziesz otrzymywać świadczenie bez względu na dochód, bo przecież raz może być lepiej, raz gorzej.

PAP: Ale gdy dziecko kończy 18 lat, wypadamy z tego systemu, a koszty jego utrzymania nie maleją. Przeciwnie, gdy dziecko np. rozpoczyna studia w innym mieście, to nawet znacznie rosną.

B.M.: I znowu musimy odwrócić sposób rozumowania: nigdy jeszcze nie było takiego systemu, który by wspierał dzieci od urodzenia do 18 lat. Przez 18 lat wypłacane jest 500 zł. Jest to naprawdę wysokie świadczenie nawet jak na warunki europejskie. Przypomnę, przy okazji dyskusji o zasiłkach w Wielkiej Brytanii, że tam tzw. child benefit jest niższy. Rodzice, których dzieci zbliżają się do 18. roku życia, mogą zaplanować odpowiednio swój budżet, wiedząc, że otrzymują świadczenie do ukończenia przez nie 18 lat.

Wszystko, co musisz wiedzieć o programie Rodzina 500+ >>>>

PAP: Chyba niewiele osób będzie dostawać świadczenie na dziecko przez 18 lat, skoro bez kryterium płacimy do drugiego dopóki pierwsze nie skończy 18 lat. Zawsze jest jakaś różnica wieku między dziećmi.

B.M.: Tak jest przy dwójce, ale wiele osób ma więcej dzieci. Przy trojgu, czworgu można dostawać świadczenie nawet dłużej niż przez 18 lat.

PAP: Nie ma chyba sensu dyskutować, czy to rozwiązanie jest potrzebne, bo badania pokazują, że Polacy w przeważającej większości je popierają. Należałoby raczej zapytać: co poza 500 plus? Wiele rozwiązań prorodzinnych zostało w ostatnich latach wprowadzonych, ale wydaje się, że wciąż nie są rozwiązane dwie kwestie, chyba najważniejsze przy podejmowaniu decyzji o dzieciach: stabilność zatrudnienia i mieszkanie. Co rząd ma tutaj młodym ludziom do zaoferowania?

B.M.: Musimy spoglądać wstecz i do przodu. W poprzednich latach udało się sporo rzeczy zrobić. Polityka rodzinna zaczęła się realnie w Polsce w 2006 r. Byłem współautorem programu polityki prorodzinnej, który wprowadzał wtedy pierwszy rząd Prawa i Sprawiedliwości. Wielu rzeczy nie udało się dokończyć, bo w 2007 r. skończyła się kadencja, ale wprowadzono m.in. ulgę na dzieci.

Potem udawało się wprowadzać kolejne rzeczy: roczny urlop rodzicielski, Kartę Dużej Rodziny, upowszechnienie ulgi rodzinnej, upowszechnienie edukacji przedszkolnej i przedszkole za złotówkę, program "Maluch" wspierający otwieranie żłobków, świadczenie rodzicielskie, czyli 1 tys. zł dla nieubezpieczonych przez pierwszy rok życia dziecka. I tu ważna deklaracja: nic z tych dobrych rzeczy nie jest cofane. Nie jest tak, że albo 500 zł na dziecko, albo inne rozwiązania. Choć prawdą jest to, co NIK napisał w 2015 r.: nie można powiedzieć, żeby te działania to był cały system polityki rodzinnej. Były to raczej działania realizowane pod wpływem chwili, jakiegoś wydarzenia czy presji jakiegoś środowiska.

Natomiast patrząc do przodu, wyciągając też refleksje z raportu NIK, trzeba stworzyć cały, horyzontalny program polityki demograficznej. Wicepremier Mateusz Morawiecki w swoim planie określa to jako Kompleksowy Program Demograficzny. My temu zadaniu chcemy podołać. To pewnie będzie rozpisane na najbliższe 2-3 lata, do 2019 r.

To jest m.in. kwestia mieszkań, choć tu nie jestem dobrym adresatem, bo nawet jeśli my jako resort rodziny będziemy to koordynować, to kwestie mieszkaniowe na pewno będziemy delegować do ekspertów w resorcie infrastruktury. My możemy najwyżej proponować pewne rozwiązania, mówić np. o tym, że w Polsce mamy bardzo wysoki wskaźnik gniazdowania, czyli długości zamieszkiwania młodych ludzi w rodzicami.

Rynek pracy to nasza kompetencja, choć tu trzeba pamiętać, że jesteśmy w dość specyficznej sytuacji, kiedy wskaźnik zatrudnienia się poprawia.

PAP: Ale chodzi nie tylko o pracę lub jej brak, również o formę zatrudnienia. Trudniej zdecydować się na dzieci, pracując na tzw. śmieciówce.

B.M.: Także formy zatrudnienia będą się zmieniać w miarę jak sytuacja na rynku będzie lepsza. Widać to choćby w najnowszych danych GUS. Wprowadzamy kolejne instrumenty - weszły w ostatnim czasie dwie ustawy: ws. umów terminowych i oskładkowania umów-zleceń. Młodych ludzi też będzie wkraczało na rynek pracy coraz mniej i pracodawcy będą musieli zacząć konkurować o pracownika.

Jest jeszcze kolejna kwestia, którą trzeba się bardzo solidnie zająć - opieka instytucjonalna. Żeby rodzice mieli łatwy dostęp przede wszystkim do przedszkola, ale także organizowania opieki nad młodszymi dziećmi. Ci, którzy krytykują program 500 plus, często wskazują, że te środki powinny zostać przeznaczone na opiekę instytucjonalną, ale zapominają, że my przecież kontynuujemy program "Maluch", a jeśli chodzi o przedszkola, też jest coraz lepiej: w tym roku szkolnym gminy miały obowiązek przyjąć czterolatki, w 2017 r. będą miały obowiązek przyjąć trzylatki. Już za niedługi czas wszyscy rodzice, którzy chcą zapisać dzieci do przedszkola, nie będą mieli z tym kłopotów.

PAP: Czy po niespełna dwóch miesiącach od wprowadzenia możemy już ocenić, jak sprawdza się mechanizm złotówka za złotówkę (dzięki któremu po przekroczeniu progu uprawniającego do świadczeń rodzinnych nie są one odbierane tylko pomniejszane)?

B.M.: Przy tych kryteriach, które są w świadczeniach rodzinnych (niższych niż przy 500 plus), które są też mniej powszechne, można powiedzieć, że w jakimś stopniu się sprawdza. Mamy też jednak bardzo dużo głosów od urzędników, którzy je wypłacają, że przysparza im to bardzo dużo kłopotów. Rośnie też liczba beneficjentów, jest więcej wniosków do rozpatrzenia. Ale jest za wcześnie, żeby zdecydowanie ocenić to rozwiązanie

PAP: A świadczenie rodzicielskie? Cieszy się dużym zainteresowaniem?

B.M.: Tak, zainteresowanych jest sporo. Oceniam to rozwiązanie dobrze, bo jest bardzo sprawiedliwe - dotyczy także osób nieubezpieczonych, a nie ma powodu, żeby różnicować ich dzieci; może też powodować, że ludzie rozważający aborcję zrezygnują z tego pomysłu, mając świadomość, że będą mieli finansowe zabezpieczenie chociaż przez pierwszy rok życia dziecka. To ogromna wartość.


Reklama


Źródło:PAP

Polecane

  • dzidek (2016-02-28 10:49) Odpowiedz 260

    Pierwsze w Polsce na taką skalę rozdawnictwo pieniędzy wyciągnięty z kieszeni średnio i mało zarabiających.Brawo Pis!

  • ana(2016-02-28 23:07) Odpowiedz 200

    To nie jest żaden program, tylko rozdawnictwo kiełbasy powyborczej dla jednych kosztem drugich. Program to jest w rozwiniętych krajach UE- Niemczech, Anglii czy Francji gdzie środki są wypłacane na każde dziecko. Tam nie ma dzieci gorszych i lepszych dlatego że rządzący rzeczywiście pragną wesprzeć dzieci a nie udają, bo trzeba jakoś się wykręcić z obietnicy wyborczej. Ustawa jest mocno nie moralna, krzywdząca sporą część społeczeństwa, zwłaszcza dzieci, bo jak takiemu dziecku wytłumaczyć dlaczego jemu się nie należy, zwłaszcza gdy samotnie wychowująca go mama ciężko pracuje, a obok są niepracujący smakosze wódy co napłodzili sobie bezmyślnie dzieci na które dostaną kolejne pieniądze, więc do pracy już nie pójdą nigdy.

  • Dobrze zarabiający Nauczyciel(2016-02-28 12:56) Odpowiedz 115

    Ponoć jesteśmy w tej cywilizowanej części Europy ,w której obowiązuje świadczenia na dzieci,więc czemu te ciągłe ujadania.Program jak się sprawdzi to pokaże,że wbrew temu co kreowała PO,coś da się w tym kraju zmienić.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Majka(2016-02-28 13:38) Odpowiedz 113

    Jest to bardzo dobra ustawa , ale z jednym się nie mogę zgodzić ,że brak jest kryterium dochodu dla osób dobrze zarabiających. Osoby te już i tak mają ulgę przy zwrocie podatku przy wspólnym rozliczeniu w PIT. Często jest, to zwrot rzędu 3-5 tyś i wyżej.

  • Rychu(2016-03-03 07:28) Odpowiedz 00

    13 mld zł zniknęło z Polski. Więcej niż po upadku Lehman Brothers Inwestorzy porzucają rządowe obligacje W pierwszym miesiącu tego roku z polskiego rynku długu zniknęło 13,1 mld złotych. Wszystko za sprawą wycofania się zagranicznych inwestorów z rynku obligacji. Ministerstwo Finansów twierdzi, że nie jest to powód do niepokoju

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane