We wtorek w Sejmie odbyła się dyskusja nad tym rządowym projektem. Wszystkie kluby opowiedziały się za dalszymi pracami.

Wiceminister pracy i polityki społecznej Czesława Ostrowska powiedziała, że dla bezrobotnych, którzy przez 6 miesięcy nie podejmą pracy będą tworzone indywidualne programy działania. Jeżeli nie zechcą uczestniczyć w szkoleniu czy w przygotowaniu zawodowym zostaną wykluczeni z grona bezrobotnych.

"Istnieje grupa, która nie poszukuje pracy w sposób aktywny, mimo możliwości przekwalifikowania zawodowego. Część osób wykorzystuje możliwość korzystania z opieki społecznej" - powiedziała Izabela Mrzygłocka (PO). Jej zdaniem proponowane rozwiązania zmierzają w kierunku "uszczelnienia systemu świadczeń socjalnych".

Pozytywnie oceniła okresowe zwolnienie pracodawców, zatrudniających osoby po 50 roku życia ze składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (pracodawcy zatrudniający kobiety po 55. roku życia i mężczyzn po 60. roku zostaną z tych składek zwolnieni całkowicie). "To przedsiębiorcy, nie urzędy, tworzą miejsca pracy, to przedsiębiorcom musi opłacać się tworzenie miejsc pracy" - powiedziała.

Beata Mazurek (PiS) podkreśliła, że projekt zmierza do zintegrowania działań powiatowych urzędów pracy i ośrodków pomocy społecznej. Zwróciła uwagę na zapis, dotyczący tworzenia przez urzędy pracy i samorządy gminne lokalnych punktów informacyjno- konsultacyjnych. Mają one informować o pomocy oferowanej przez urzędy pracy oraz rejestrować bezrobotnych i poszukujących pracy. "Część działań, zapisanych w tej nowelizacji urzędy już realizują, choć nie są one może sformalizowane" - powiedziała.

Tadeusz Tomaszewski (Lewica) przytoczył wnioski z raportu NIK, który badał sytuację urzędów pracy w latach 2005-2007. "Na jednego doradcę przypada 2,7 tys. bezrobotnych, a w skrajnych przypadkach - 6 tysięcy" - powiedział Tomaszewski. "Czy te nowe centra aktywizacji zawodowej (mają być wyodrębnione w ramach powiatowych urzędów pracy - PAP) spowodują, że dojdzie do jakichś standardów?" - pytał.

Podkreślił, że dla Lewicy "nie do zaakceptowania jest przenoszenie do Funduszu Pracy innych kosztów". Wśród nich wymienił 1,7 mld na świadczenia przedemerytalne, na kształcenie podyplomowe pielęgniarek i położnych - 500 mln, a także refundacje dla pracodawców.

Zgodnie z projektowanym zapisem starosta może przez 12 miesięcy zwracać koszty przejazdu, kiedy bezrobotny odbywa staż lub przygotowanie zawodowe

Zwrócił uwagę, że środki na podejmowanie działalności dla bezrobotnych zostały zmniejszone z 728 mln do 395 mln, natomiast dla pracodawców wzrosły o 1/3. Powiedział także, że środki na szkolenia będą mniejsze o 40 proc. w stosunku do 2007 roku, a na prace interwencyjne mniejsze o 25 proc.

Ewa Kierzkowska (PSL) powiedziała, że obecnie sporym problemem są tzw. "trudni bezrobotni", czyli osoby długotrwale bezrobotne. Jej zdaniem ustawa wprowadza ściślejszą współpracę między samorządem i powiatem w tym zakresie, a także wprowadza udogodnienia dla osób zainteresowanych poszukiwaniem pracy.

Zgodnie z projektowanym zapisem starosta może przez 12 miesięcy zwracać koszty przejazdu, kiedy bezrobotny odbywa staż lub przygotowanie zawodowe. Może także zwrócić przedsiębiorcy koszty wyposażenia lub doposażenia stanowiska bezrobotnego, nie więcej jednak niż 6-krotność przeciętnego wynagrodzenia.

Projekt przewiduje także, że takie środki (do 6-krotności przeciętnego wynagrodzenia) starosta może przyznać bezrobotnemu na podjecie działalności gospodarczej, czy pokrycie kosztów pomocy prawnej.

Planowane jest zwiększenie od 1 stycznia 2010 roku zasiłku dla bezrobotnych do kwoty 717 zł brutto w czasie trzech pierwszych miesięcy jego pobierania i 563 zł w ciągu trzech kolejnych miesięcy. W końcu kwietnia 2008 roku w Polsce było nieco ponad 1,6 mln bezrobotnych. Prawo do zasiłku miało tylko 15 proc. z nich.