Wiceminister pracy i polityki społecznej Agnieszka Chłoń-Domińczak powiedziała podczas debaty w Sejmie, że rząd zaproponował rozwiązania stabilne, które będą sprawdzały się także za 30, 40 lat.

"Gdyby nie było reformy, to wtedy trzeba byłoby płacić składkę wynoszącą 120 proc. pensji" - dowodziła wiceminister. Podkreślała, że projektując ustawę o emeryturach pomostowych, "rządowi chodziło o zachowanie kapitału ludzkiego osób po 50-tce i bierze za to odpowiedzialność".

"Brak podstaw do zakwalifikowania zawodu nauczyciela jako uprawniającego do wcześniejszej emerytury"

W trakcie debaty Marek Zieliński (PO) podkreślał, że projekt "opiera się na założeniu, iż przywilej musi być uzasadniony szczególnymi warunkami pracy, w przeciwnym razie jest niesprawiedliwy". Wskazał, że eksperci medycyny pracy jednoznacznie stwierdzili np. brak merytorycznych podstaw do generalnego kwalifikowania zawodu nauczyciela jako uprawniającego do wcześniejszej emerytury.

Przytoczył wskaźniki demograficzne, z których wynika, że w 2011 r. na 100 osób w wieku produkcyjnym będzie przypadało 56 osób w nieprodukcyjnym, a w 2050 wskaźniki te zwiększą się do 98 osób. "Dlatego tak ważna jest konsekwentna reforma systemu ubezpieczeń społecznych, w tym stopniowa likwidacja możliwości wcześniejszego przechodzenia na emeryturę" - podkreślił Zieliński.

PSL nie zgłosił poprawek

Poprawek nie zgłosił PSL. Mieczysław Kasprzak (PSL) zarzucił natomiast opozycji, że choć dziś projekt krytykuje, to sprawując rządy, sama planowała podobne rozwiązania. "Pan wicepremier Gosiewski to z jakiego klubu był, który odpowiadał za emerytury pomostowe i powiedział, że nie ma odwrotu przed takimi rozwiązaniami. To było w lipcu ubiegłego roku" - powiedział Kasprzak.

"Rząd, popełnił plagiat waszej ustawy, wprowadzając drobne poprawki, które idą w dobrym kierunku" - dodał.

PiS: "pomostówki" na nowych zasadach objęłyby tylko zatrudnianych od 2009 r.

Stanisław Szwed (PiS) mówił o niedopuszczaniu partnerów społecznych do niektórych etapów prac nad projektem. "Przyjęcie zasady wygaszania "pomostówek" podyktowane jest wyłącznie kryteriami budżetowymi, a nie medycznymi" - ocenił Szwed.

Odniósł się też do składki jaką mają wnosić pracodawcy zatrudniający pracowników w szczególnych warunkach. "1,5 proc. składka jest zbyt mała i nie zachęca do poprawiania warunków pracy" - powiedział poseł PiS.

W swych poprawkach PiS zaproponował aby ci, którzy dziś mają prawo do wcześniejszych emerytur, zachowali je w przyszłości. "Pomostówki" na nowych zasadach objęłyby tylko zatrudnianych od 2009 r. Według innej poprawki składka od pracodawców miałaby wzrosnąć do 3 proc. i być płacona od 2009 r.

PiS proponuje też, aby "pomostówki" objęły m.in. wszystkich nauczycieli, kierowców ciężarówek, kolejarzy, anestezjologów. "Jeśli poprawki zostaną odrzucone, będziemy głosować przeciwko ustawie" - zadeklarował Szwed.

Zdaniem Ryszarda Zbrzyznego (Lewica), w trakcie prac sejmowych w projekcie prawie nic się nie zmieniło w stosunku do propozycji rządowej. "W stachanowskim tempie próbuje się wydziedziczyć ponad 700 tys. pracowników pracujących w najtrudniejszych warunkach" - mówił Zbrzyzny.

Klub Lewicy: jeśli nasze poprawki nie zostaną przyjęte, będziemy głosować przeciw ustawie

Klub Lewicy zgłosił 26 poprawek do projektu i zaznaczył, że jeśli nie zostaną one przyjęte, będzie głosował przeciwko ustawie.

Marek Borowski (SdPl-NL) wskazał z kolei, że projekt dotyka problemu praw nabytych osób, które pracowały w ciężkich warunkach, a teraz chce się im odebrać przywilej odejścia na wcześniejszą emeryturę. "Obawiam się, że to przed Trybunałem Konstytucyjnym się nie obroni" - ocenił Borowski.

Zarzucił też, że atmosfera pracy nad projektem w komisji była zła, podobnie jak przy ustawach zdrowotnych. "Za którą reformę się nie zabierzemy zawsze okazuje się, że nie ma czasu i zawsze okazuje się, że w błyskawicznym tempie trzeba przyjmować projekty rządowe" - powiedział Borowski.

Lucjan Karasiewicz (Polska XXI) apelował z kolei o dalsze prace nad projektem, aby w efekcie finalnym osiągnąć kompromis. "Byśmy nie pracowali w kontekście weta prezydenckiego, a przede wszystkim by od 1 stycznia 2009 r. osoby, które pracują w szczególnych warunkach i którym te emerytury pomostowe się należą mogły je otrzymać" - powiedział Karasiewicz.

"Hańba, będziecie jeszcze pamiętać związkowców"

Debata zakończyła się okrzykami związkowców - którzy przysłuchiwali się debacie z sejmowej galerii - "hańba, będziecie jeszcze pamiętać związkowców", "Idziemy pod Sejm, prowokujecie nas do tego".

Rządowy projekt ustawy o emeryturach pomostowych uprawnia do nich osoby, które przed 1999 r. co najmniej 15 lat (niekiedy 10 lat) pracowały w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze. Na emeryturę pomostową będzie można przejść na pięć lat (w kilku przypadkach na 10 lat) przed osiągnięciem wieku emerytalnego (czyli w wieku 55 lat - kobiety i 60 lat - mężczyźni).

Warunkiem ma być również odpowiedni staż ubezpieczeniowy (20 lat dla kobiet i 25 dla mężczyzn). Uprawnieni otrzymywaliby świadczenie w wysokości 100 proc. emerytury obliczonej dla osoby w wieku 60 lat, która byłaby waloryzowana według tych samych zasad co emerytury i renty z FUS.

Według szacunków, jeżeli wejdzie w życie projekt w wersji, nad którą obecnie pracują posłowie, "pomostówki" obejmą ok. 250 tys. osób. Na liście uprawnionych znalazło się 31 prac w szczególnych warunkach oraz 24 rodzaje prac w szczególnym charakterze. Prawa do odejścia na wcześniejszą emeryturę zostaną natomiast pozbawieni m.in. artyści, dziennikarze, część kolejarzy i nauczycieli.

Rząd chce, by ustawa o emeryturach pomostowych weszła w życie do początku 2009 roku, bo z końcem 2008 roku wygasają obecne przepisy ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Rząd podkreśla, że jeżeli ustawa o emeryturach pomostowych nie zostanie uchwalona przed końcem 2008 r., to od 1 stycznia 2009 r. nikt nie będzie mógł odejść na wcześniejszą emeryturę.

Prezydent: zrobię wszystko, by rządowa ustawa nie weszła w życie

Tymczasem prezydent, który zapowiedział, że zrobi wszystko, by rządowa ustawa nie weszła w życie, złożył w Sejmie w połowie października projekt zmian w ustawie o emeryturach i rentach z FUS, który przedłuża o rok - do 31 grudnia 2009 roku - obowiązywanie dotychczasowych przepisów regulujących zasady przechodzenia na wcześniejszą emeryturę.

Występując podczas październikowego Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ "Solidarność", prezydent podkreślał, że rządowa propozycja "odbiera setkom tysięcy ludzi prawo do wcześniejszych emerytur, ogranicza je w sposób zasadniczy i ogranicza je też na przyszłość".

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski powiedział dziennikarzom, że potraktuje prezydencki projekt jak każdy inny. "Po zbadaniu przez prawników będzie skierowany do komisji" - mówił dzień po wpłynięciu do Sejmu prezydenckiej inicjatywy.

Posłowie będą ponadto pracować nad projektem zmian w ustawie o indywidualnych kontach emerytalnych (IKE), który przewiduje dwukrotne zwiększenie dotychczasowego rocznego limitu wpłat na IKE. Miałby on wynosić trzykrotność przeciętnego prognozowanego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na dany rok.