- Jeśli Program 500+ wywoła jakiś efekt na rynku pracy to będzie on z pewnością negatywny. Co prawda pojawiają się głosy, że może on wzmocnić aktywizację zawodową, bo te 500 zł będzie mogło być wykorzystane na opłacenie opieki nad dziećmi, ale tak się nie stanie – mówi Iga Magda z Instytutu Badań Strukturalnych. I dodaje: - Raczej nie będzie się to wiązało z rezygnowaniem przez kobiety z pracy, ale z niewracaniem do życia zawodowego po urlopie macierzyńskim lub przedłużanie tego czasu.

Świadczenie rodzinne to aż 1/3 minimalnego wynagrodzenia, jak mówi ekspertka Instytutu Badań Strukturalnych jest to ewenement. – Nominalnie polskie świadczenie rodzicielskie niewiele różni się od tych przyznawanych w zachodniej Europie, gdzie wynagrodzenia są znacznie wyższe. Co więcej w większości krajów tego typu świadczenia są zróżnicowane – mówi Iga Magda.

500+: Poradnik dla dzieci i opiekunów >>>

Według GUS przeciętne miesięcznie wynagrodzenie wynosi obecnie ponad 4 tys. zł. Większość Polaków może jednak o takich pieniądzach pomarzyć. Gruntowne dane na temat wynagrodzeń GUS publikuje raz na dwa lata. Okazuje się, że w październiku 2014 roku, kiedy to przeciętne wynagrodzenie brutto w gospodarce wyniosło prawie 4108 zł, pracownicy otrzymywali najczęściej pensje w wysokości nieco ponad 2469 zł. Z kolei mediana wynagrodzeń wyniosła 3292 zł. To oznacza, że połowa pracowników zarabiała poniżej tej kwoty, a druga połowa miała zarobki wyższe. Co ważne, 10 proc. najniżej zarabiających pracowników otrzymywało wynagrodzenie nieprzekraczające 1718 zł. Do tego dochodzi spora rozbieżność w zarobkach kobiet i mężczyzn. Zdaniem GUS wynosi ona 20,6 proc. na korzyść mężczyzn. 

- Trzeba pamiętać, że te kwoty dotyczą pracy na cały etat. Wiele matek z małymi dziećmi decyduje się na pracę na pół etatu. W tym wypadku ich pensja wynosi około 1000 zł. Gdyby w ogóle zdecydowała się na odejście z rynku pracy zyskuje 500 zł świadczenia wychowawczego plus ewentualnie inne zasiłki. W takiej sytuacji może się okazać, że 20 godzin pracy w tygodniu może przynieść 200-300 zł zarobku netto – mówi Aleksander Łaszek. 

- Szczególne obawy, jeśli chodzi o odpływ z rynku pracy, budzą ci, którzy znajdują się blisko progów dochodowych, uprawniających do pobierania świadczenia już na pierwsze dziecko. W badaniu szarej strefy, które przeprowadziło Forum Obywatelskiego Rozwoju okazało się, że na przejście do szarej strefy decydują się najczęściej gospodynie domowe, które dochodowo zbliżają się do progów zasiłkowych – mówi Aleksander Łaszek.

W badaniu FOR do pracy na szaro przyznało się 9 proc. ankietowanych osób w Polsce. Ponieważ ankietowane osoby mogą mieć opory przed przyznaniem się do nielegalnej pracy, badanie zawierało także pytanie dotyczące osób z grona znajomych, pracujących „na szaro”. W tym przypadku 33 proc. badanych twierdząco odpowiedziało na postawione pytanie. Również tygodniowy czas poświęcony na pracę w szarej strefie w Polsce należał do najdłuższych (średnio 18 godzin w przypadku osób ankietowanych i 26 godzin w przypadku pytania o znajomych pracujących w szarej strefie).

- Trzeba pamiętać, że obecnie te świadczenia są niższe. Jeśli dojdzie Program 500+ ta pokusa przechodzenia w szarą strefę będzie większa. Ponadto w świadczeniach rodzinnych od tego roku obowiązuje zasada „złotówka za złotówkę”, która mogłaby zniechęcić do uciekania z rynku pracy lub przechodzenie w szarą strefę. W przypadku Programu 500+ ta zasada nie obowiązuje, więc bodźce nadal pozostają wysokie – dodaje Łaszek.

- Jeżeli rodzice zarabiają w okolicach minimalnej krajowej, a rodzina liczy cztery osoby to dochód w przeliczeniu na jedną osobę zbliża się do tego progu uprawniającego do pobierania świadczenia już na pierwsze dziecko. W takich przypadkach decydujące będzie, jaki koszt poniesie kobieta wracając na rynek pracy. Mam tu na myśli dojazdy czy zorganizowanie opieki dzieciom – dodaje Iga Magda z IBS.

Wszyscy eksperci zgodnie podkreślają: odpływ pracowników z rynku pracy to mniejsze wpływy do budżetu już teraz, a w przyszłości w wymiarze prywatnym problemy ze świadczeniami ZUS w postaci rent i emerytur. W perspektywie prywatnej nawet chwilowy odpływ z rynku pracy to problem z powrotem.