Rozbudowany system zasiłków został ukształtowany po 1989 roku. Miał on niwelować niekorzystne zjawiska zachodzące w początkowym okresie transformacji, ale z czasem zamienił się w dodatkowy element dochodowy.

Z danych GUS wynika, że w 2014 r. świadczenia z pomocy społecznej pobierało 1,9 mln osób, które wchodziły w skład 1,2 mln rodzin. Łącznie w rodzinach pobierających świadczenia żyło 3,1 mln osób. Wskaźnik osób korzystających ze świadczeń pomocy społecznej wyniósł w skali kraju 487 osób na 10 tys. ludności (w 2013 r. – 516), a osoby w rodzinach uzyskujących pomoc stanowiły 8,0 proc. ludności Polski (w 2013 r. – 8,6 proc.). W sumie rządowe i samorządowe wydatki na pomoc społeczną wyniosły 3,6 mld złotych.

500+: Poradnik dla dzieci i opiekunów >>>

Spadająca liczba osób korzystających z pomocy społecznej może cieszyć. Okazuje się jednak, że system świadczeń staje się coraz bardziej kuszący. W 2014 r. osoby uprawnione otrzymały pomoc (łącznie w formie pieniężnej i niepieniężnej) o średniej wartości równej 1 931 zł rocznie. Największą pomoc otrzymywali mieszkańcy województw wielkopolskiego (1 941 zł ) i opolskiego (2 317 zł). Rok wcześniej było to 1 833 zł. Tymczasem w październiku 2014 roku pracownicy otrzymywali najczęściej pensje w wysokości nieco ponad 2469 zł, a 10 proc. najniżej zarabiających pracowników otrzymywało wynagrodzenie nieprzekraczające 1718 zł.

Największy udział wśród rodzin korzystających z pomocy społecznej mają te zamieszkujące małe miejscowości i wsie (zwłaszcza na północy i wschodzie kraju), gdzie mieszka 40 proc. Polaków. To jednak ich mieszkańcy stanowią aż 60 proc. wszystkich rodzin otrzymujących wsparcie. Dominują wśród nich osoby słabo wykształcone. Co więcej, niskie wykształcenie rodziców powoduje też niższe aspiracje w zakresie wykształcenia dzieci. Pomoc społeczna jako dawanie ryby w postaci pieniędzy nie przyczyni się do spadku liczby osób pobierających zasiłki, a zdaniem ekspertów może prowadzić do uzależnienia od zasiłków.

– Świadczenia pieniężne z pomocy społecznej nie mają na celu likwidowania bezradności, a ubóstwo dochodowe. Stanowią wsparcie ostatniej szansy, ratunek dla ubogich rodzin. Dodatkowo, nie dysponujemy dowodami na pokoleniowy charakter pobierania tego typu świadczeń. Dzięki badaniom GUS mamy natomiast dowody na to, że 43 proc. Polaków żyje w sferze niedostatku, poniżej minimum socjalnego, a 2,8 mln w skrajnym ubóstwie. W tym kontekście program 500 plus będzie miał bezsprzecznie pozytywny wpływ na zmniejszenie ubóstwa polskich rodzin i w szczególności dzieci - mówi dr hab. Ryszard Szarfenberg, przewodniczący Polskiego Komitetu Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu.

- Aby pomoc społeczna spełniała swoją rolę konieczna jest zmiana dotychczasowych zasad jej udzielania. Działania pasywne polegające m.in. na ochronie słabszych ekonomicznie grup ludności, a w szczególności wypłacie zasiłków należałoby zastąpić działaniem aktywizującym. Podejście finansowe polegające na bezzwrotnych świadczeniach socjalnych, musi być zastępowane poprzez zachęty do samodzielnego działania. Instytucje pomocowe powinny ograniczyć dostęp do środków pieniężnych i zmniejszyć je do minimum, a skupić się na poprawie sytuacji na lokalnym rynku pracy i tym samym pobudzać do działań, prowadzących do wzrostu zamożności państwa – mówi Sławomir Kalinowski.

- Wyrównywanie nierówności dochodowych zdecydowanie powinno mieć miejsce, ale powinno się ono odbywać poprzez świadczenie wysokiej jakości usług publicznych takich jak dobra opieka żłobkowa czy wyżywienie w szkołach – mówi Iga Magda z Instytutu Badań Strukturalnych. - Jest to o tyle ważne, że badania pokazują, że dzieci rodziców korzystających z opieki społecznej prawdopodobnie również będą z niej korzystać. Niezależnie od ich kapitału społecznego – dodaje.

- Podstawą walki z ubóstwem powinna być aktywizacja zawodowa – twierdzi Aleksander Łaszek z Forum Obywatelskiego Rozwoju.

- Efektywna pomoc społeczna powinna być przede wszystkim zindywidualizowana. Tymczasem w Polsce nie ma odpowiednich narzędzi ku temu. Pojawili się w ostatnich latach asystenci rodzin, ale jest ich zdecydowanie za mało i nie spełniają swojej roli – dodaje Sławomir Kalinowski.

Wszyscy eksperci są zgodni, że problem ten pogłębi się wraz z wejściem w życie programu „Rodzina 500+”. Politycy PiS podkreślają, że nie jest to świadczenie z pomocy społecznej, ale element polityki prorodzinnej, ale dla rodzin ubogich będzie to potężny zastrzyk gotówki, który – zdaniem ekspertów – nie zmobilizuje do poprawy swojej sytuacji na rynku pracy, a tylko to gwarantuje uniezależnienie od pomocy społecznej.

– Większość klientów pomocy społecznej jest aktywna zawodowo, 15 proc. pracuje, a 50 proc. to bezrobotni, którzy poszukują zatrudnienia. Bierni zawodowo mają problemy zdrowotne lub są niepełnosprawni. Aktywizacja zawodowa bezrobotnych to zadanie urzędów pracy. Nie widzimy związku między bardzo niewielką i warunkową pomocą społeczną a biernością zawodową. Świadczenie 500+ nie ma charakteru pomocy społecznej, jest to jeszcze jedno świadczenie rodzinne. Na drugie i kolejne dzieci jest bez kryterium dochodowego, co oznacza, że nie zniechęca do podejmowania pracy czy zwiększania zarobków – dodaje dr hab. Ryszard Szarfenberg.