W piśmie zauważa, że trzeba ograniczyć kierowanie rodziców z dziećmi do schronisk dla bezdomnych, a w sytuacji, gdy jest to konieczne, ograniczać ich pobyt w takich miejscach. Przyznał, że dostaje wiele listów od rodziców, którzy z dziećmi przebywają w różnych schroniskach. Zwracają oni w nich uwagę, że nie jest to dobre środowisko dla najmłodszych. "To nie są miejsca dla dzieci, ponieważ tam przebywają dorośli z wielkimi problemami. Dziecko potrzebuje wzorców, stabilizacji. Kiedyś mówiliśmy o dziedziczeniu biedy, dzisiaj w sytuacji dzieci, które latami przebywają w ośrodkach dla bezdomnym, będziemy mówili o dziedziczeniu bezdomności" - tłumaczy Marek Michalak.

Jolanta Koczurowska, szefowa Monaru, który prowadzi kilkanaście domów dla bezdomnych kobiet z dziećmi, nie ma wątpliwości, że wsparcie musi być większe. Jak mówi, nie wystarczy tylko pomoc instytucjonalna. "To są dzieci, które rosną w tych domach. Często podlegają oddziaływaniom wychowawczym wielu osób. Nie jest łatwo mieć dzieci w domach, gdzie często mieszkają inni bezdomni ludzie często wykluczeni z powodu swojej biedy, złych nawyków, chorób. Musimy myśleć o różnych sposobach pomagania tym dzieciom i ich matkom" mówi Jolanta Koczurowska. Przypomina,że Monar prowadzi wiele programów wychodzenia z bezdomności. Nie zapomina w nich m.in. o nauce samodzielności, wiary w siebie i wspierania rozwoju tych rodzin.

Rzecznik Praw Dziecka uważa, że potrzeba koordynacji działań i całościowego rozwiązania tego problemu. Uważa, że wspólne działania władz rządowych z samorządowymi są w stanie zlikwidować to zjawisko.

Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ma 30 dni na odpowiedź w tej sprawie.

Sprawą bezdomnych dzieci w Polsce zainteresował się w 2015 roku, Komitet Praw Dziecka ONZ. Wyraził on zaniepokojenie rosnąca ich liczbą. Zaleca m.in. dokonanie przeglądu prawa, polityki programów mieszkaniowych w celu zapobiegania i eliminowania bezdomności, z uwzględnieniem specjalnych potrzeb dzieci.