statystyki

Ekspert: Szkoda pieniędzy na 500+ dla bogatych. Potrzeba żłobków i mieszkań

27.01.2016, 07:09; Aktualizacja: 27.01.2016, 10:43

"Polacy potrzebują poczucia bezpieczeństwa, by podejmować śmielej decyzje o posiadaniu dzieci. Polska jest na szczęście krajem dość bezpiecznym pod wieloma względami, jest np. stosunkowo niski poziom przestępczości, nie ma też, mimo wszystko, zagrożenia wojną albo terroryzmem.

Reklama


Reklama


Ale dramatycznie brakuje poczucia bezpieczeństwa ekonomicznego. Połowa pracujących Polaków zarabia ok. 3100 złotych brutto, czyli niewiele ponad 2200 złotych +na rękę+ – albo mniej. To mało, nawet jeśli oboje rodziców pracuje, co przecież nierzadko jest koniecznością. Dostęp do tanich żłobków czy przedszkoli nie jest zadowalający, generalnie całe otoczenie instytucjonalne rodziny nie jest zadowalające. Jak w tej sytuacji spokojnie myśleć o przyszłości i wychowywaniu dzieci?" - powiedział Komuda, który jest ekspertem od spraw społecznych i redaktorem portalu Rynekpracy.org.

Wyraził wątpliwość, czy program 500 plus poprawi w istotny sposób sytuację demograficzną w Polsce. "Czy program zwiększy dzietność Polaków? Dziś nie sposób tego ocenić, będzie można to zrobić dopiero po kilkunastu latach. Doświadczenia krajów, które już dawno temu wprowadziły podobne rozwiązania nie są zbyt zachęcające z punktu widzenia demografii. Proste finansowe wsparcie rodziców kosztuje bardzo wiele, a przynosi mikre rezultaty. Znacznie skuteczniejsze jest dbanie o to, by rodzice mieli stabilne i przyzwoicie płatne zatrudnienie, by matki miały łatwiejszy powrót do pracy po urodzeniu dziecka, by mogły pogodzić pracę z opieką nad dzieckiem, a więc by było żłobki i przedszkola, by i matki, i ojcowie mieli poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego" - argumentował.

Komuda uważa zarazem, że sama redystrybucja środków finansowych do wciąż ubogiego polskiego społeczeństwa to dobry kierunek. "Ale program 500 plus przewiduje, że takie wsparcie dostanie każdy, niezależnie od dochodu, co z punktu widzenia polityki społecznej jest bez sensu. Poza tym mam inną obawę. Rząd zapewnia, że 500 złotych na drugie i ewentualnie kolejne dzieci nie będzie wliczany do dochodu i nie pozbawi najbiedniejszych już pobieranych świadczeń socjalnych. Ale zapewnienia to jedno, a w praktyce może różnie się okazać. Mam tylko nadzieję, że wszystko zostanie dobrze rozwiązane prawnie i nie będzie takich przypadków, że ktoś z najbiedniejszych straci na programie 500 plus" - dodał Komuda.

Zwrócił też uwagę, że "z rządu i obozu rządzącego płyną sprzeczne sygnały co do tego, czy wydatkowanie owych 500 złotych miesięcznie na dziecko będzie kontrolowane". "Słychać zapewnienia, że nie będzie żadnej kontroli, ale czasem słyszę sprzeczne pomysły. Na przykład minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro proponował, by świadczenie to było zakodowane i odnawiane na koncie, do którego dostęp byłby za pomocą specjalnej karty, działającej tylko w określonych sklepach i tylko przy kupnie określonych produktów. Pomysł może wart rozważenia, byle tylko na taką kartę można było kupować u średnich i drobnych handlowców, a nie w sieciach supermarketów i dyskontów, z których większość praktycznie nie płaci podatku dochodowego w Polsce" - mówił.

"Ale są gorsze pomysły, na przykład bezpośrednia kontrola wydatków i rachunków przez urzędników, by była pewność, że środki nie są wydawane np. na używki. To byłoby bardzo złe rozwiązanie. Po pierwsze - nielogiczne. Program przedstawiany jest jako mający służyć poprawie dzietności, a więc zakładamy, że Polacy myślą racjonalnie i skoro widzą w budżecie domowym dodatkowe przychody, to są bardziej skłonni do decyzji o posiadaniu kolejnego dziecka, bo wiadomo, że wychowanie dziecka co miesiąc sporo kosztuje. Kontrola byłaby odwrotnością tego pełnego zaufania podejścia do społeczeństwa, byłaby przejawem traktowania przez państwo ludzi jako podejrzanych, o wątpliwej moralności. Co może ważniejsze, taka kontrola i nadzór administracyjny musiałyby kosztować i pochłaniałaby sporą część z przeznaczonych na program 500 plus 22 mld złotych rocznie. Najlepiej więc, gdyby w ostatecznej wersji ustawa była jak najprostsza, przewidująca po prostu wypłatę tych zasiłków, ale nie obejmująca osób zamożnych. Jestem przekonany, że większość Polaków zrobi z tych pieniędzy najlepszy użytek" - konkludował Komuda.

Projekt ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, która popularnie zwana jest programem 500 plus, przewiduje comiesięczne świadczenie dla rodziców w wysokości 500 złotych miesięcznie na drugie i każde kolejne dziecko. W przypadku rodzin, których dochód nie przekracza 800 zł na osobę w rodzinie (lub 1200 zł w przypadku rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym) - również na pierwsze dziecko.

Reklama


Źródło:PAP

Polecane

  • Na 500+ czeka tysiące rodzin zdołowanych przz PO+(2016-01-27 07:38) Odpowiedz 62

    Potrzeba żłobków i mieszkań - to prawda, ale eksperci wszelkiej maści gdzie byliście za rządów PO-PSL. Trzęśliście portkami o swoje stołki bo wszelki dysonans POlityczny wobec jedynie słusznej partii to koniec kokosów dla Was. Teraz się ujawniacie bo jest większa demokracja niż była i kapelusz Wam z głowy nie spadnie, ale przynajmniej będziecie mącić , że 500)+ to to "prawie zło"- byle tylko zaszkodzić nowym władzom, to jest nauka wypływająca z pazerności i niemożliwości pogodzenia się z wolą większości wyborców.

  • EWA(2016-01-27 07:58) Odpowiedz 41

    Sęk w tym, że najbardziej logicznym posunięciem byłoby podniesienie kwoty wolnej od podatku. Wtedy do dyspozycji obywateli zostałoby więcej pieniędzy i nie byłoby dyskusji nt komu dać, komu nie i na co. Ale - takie rozwiązanie nie objęłoby nie płacących podatku dochodowego rolników! I tu jest pies pogrzebany, bo nikt nie wie, jakie są przychody rolników. Dlatego ma być dodatek kwotowy nawet dla bogatych rolników, a dyskutuje się o "bogatych" podatnikach. Jedna patologia rodzi drugą patologię Dlatego też KK zrezygnował z zastąpienia funduszu kościelnego podatkiem od przychodów w wysokości określonego ułamka procentu - bo rolnicy by nie płacili! Żeby patologia była większa - różne pismaki jęczą, ile to obywatele zapłacą za podatek bankowy lub z powodu podatku od sklepów. Ale nikt przez wiele, wiele lat nie płakał, ile to obywatele bez przywilejów muszą płacić na przywileje lepszych obywateli - 40 - 50 mld złotych rocznie? Nikt tego nie widzi, ślepota powszechna panuje?

  • ana(2016-01-27 10:26) Odpowiedz 30

    Serdnio 2200 na reke??? taaa ,ja po 20 latach pracy po studiach w budżetówce zarabiam na reke 1900 zł...wiec do tej sredniej troche brakuje

  • emerytka(2016-01-27 09:38) Odpowiedz 20

    w Belgii,Holandii,w Niemczech itp dodatek na dziecko otrzymuja wszyscy, ale tam podatek PIT siega do 54% a wiec wszyscy korzystaja z dobra wspolnego, a u nas politycy nie podniosa podatku progresywnie do 50% i jaka to rownosc,sprawiedliwosc, a co UE?

  • ivonn(2016-01-27 11:49) Odpowiedz 00

    Jeżeli chodzi o mieszkania, to przyjmij do wiadomości "ekspercie", że wiele tych rodzin zamierza płacić właśnie za mieszkanie tymi pieniędzmi np. dopłacać do raty kredytu, która wynosi niemało za kilkupokojowe lokum.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane