statystyki

Za nieprecyzyjne przepisy zapłaci zleceniodawca

autor: Anna Kwiatkowska07.01.2016, 09:15; Aktualizacja: 16.01.2016, 12:56
zwolnienie bezrobotny dokumenty

Nowe zasady oskładkowania umów-zleceń, które obowiązują od 1 stycznia 2016 r., spędzają zleceniodawcom sen z powiek nie tylko dlatego, że wzrosną koszty pracy w tej formie zatrudnienia.źródło: ShutterStock

Nowe przepisy nie określają, jakie dokumenty zwolnią płatnika z opłacania składek za zleceniobiorcę. ZUS ich też nie precyzuje, ale mimo to może je zakwestionować i nakazać przedsiębiorcy zapłatę odsetek od zaległości.

Reklama


Reklama


Nowe zasady oskładkowania umów-zleceń, które obowiązują od 1 stycznia 2016 r., spędzają zleceniodawcom sen z powiek nie tylko dlatego, że wzrosną koszty pracy w tej formie zatrudnienia. Przypomnijmy, że nie będzie już można wybrać jednej umowy do oskładkowania, co najczęściej sprowadzało się do wskazania tej o najniższym wynagrodzeniu. Oskładkowaniu podlegają wszystkie kontrakty, dopóki podstawa wymiaru składek nie osiągnie poziomu minimalnego wynagrodzenia (w 2016 r. – 1850 zł). Gdy jeden z nich ten pułap osiągnie lub przekroczy, z pozostałych nie trzeba będzie odprowadzać należności. O ile w przypadku umów zawartych z jednym płatnikiem (zleceniodawcą) sprawa nie budzi większych wątpliwości, o tyle problemy pojawiają się wtedy, gdy płatników jest kilku. Ogólna zasada mówi, że zleceniobiorca powinien być zgłoszony do ubezpieczeń społecznych przez każdego z nich, chyba że ubezpieczony przedłoży płatnikowi dokumenty, z których wynika brak konieczności opłacania składek. Z dokumentów powinno więc wynikać, że ubezpieczony ma np. zawartą z inną firmą umowę-zlecenie z wynagrodzeniem nie mniejszym niż minimalne. I tu zaczynają się problemy – ani ustawa, ani ZUS w swoich wytycznych nie precyzują, o jakie dokumenty chodzi. O stanowisko zapytaliśmy więc Ministerstwo Pracy. [ramka]

Na razie dowolność

ZUS na swojej stronie internetowej pokusił się o stwierdzenie, że w tym przypadku zagwarantowano stronom dowolność. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że prędzej czy później dowolność zostanie zastąpiona przez sporządzoną przez ZUS listę dokumentów dopuszczalnych i niedopuszczalnych. Nie będzie ona wynikać z brzmienia ustawy, ale z praktyki ZUS. I zapewne płatnik nie będzie mógł argumentować, że przepisy dają mu pełną dowolność. Co bowiem oznacza dokument? Czy ustawodawca miał na myśli dokument prywatny, czy urzędowy? Teoretycznie, skoro ustawa tego nie zakazuje, to zleceniobiorca mógłby złożyć po prostu oświadczenie, że u innego płatnika uzyskuje z umowy-zlecenia co najmniej 1850 zł. Być może jednak za ważniejsze będzie uznawane oświadczenie drugiego płatnika, oryginał innej umowy-zlecenia albo wręcz zaświadczenie z ZUS. Nie wiadomo. Nawet jeśli ZUS zacznie kwestionować to, czy z danych dokumentów rzeczywiście wynika brak konieczności opłacania składek za kolejną umowę, zapewne sądy podejdą do sprawy inaczej. Jednak do wypracowania jednolitego orzecznictwa droga daleka, a firmy rozliczające zleceniobiorców muszą znać odpowiedź już teraz. Zwłaszcza że rodzaj dopuszczalnych dokumentów to niejedyne ich zmartwienie.

Ważne tylko wypłacone wynagrodzenie

Przepisy są bowiem tak skonstruowane, że operacja ustalania obowiązku opłacania składek z danej umowy będzie musiała być przeprowadzana w zasadzie co miesiąc. Osiągnięcie minimalnej podstawy nie będzie bowiem określane na podstawie wynagrodzenia określonego w umowie, co jeszcze dałoby się ustalić, ale na podstawie rzeczywiście wypłaconego wynagrodzenia. Oznacza to, że opóźnienie w wypłacie wynagrodzenia z umowy podstawowej (zwalniającej z oskładkowania inne zlecenia) może spowodować konieczność odprowadzenia składek z pozostałych umów, dotychczas wolnych od obciążeń ZUS. Można więc dojść do wniosku, że pozostali płatnicy powinni stale monitorować przychody swojego zleceniobiorcy także z innych źródeł. To jest jednak niewykonalne. A może zleceniobiorca powinien zostać obciążony obowiązkiem informowania o takich okolicznościach? To też nie będzie raczej możliwe, bo prawo ubezpieczeń społecznych z zasady rzadko nakłada obowiązki na ubezpieczonego, przerzucając odpowiedzialność i konsekwencje wszystkich działań na płatnika jako, przynajmniej teoretycznie, stronę silniejszą.


Pozostało jeszcze 62% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane