L. Kaczyński uważa, że pojęcia te należy rozumieć tak samo, jak w dotychczasowym polskim ustawodawstwie. Zdaniem prezydenta, słowa te są "zakorzenione" zarówno w języku prawnym, jak i potocznym.

We wniosku dotyczącym referendum, który prezydent przesłał do Senatu w ubiegłym tygodniu, znajduje się pytanie brzmiące: "Czy wyraża Pani/Pan zgodę na komercjalizację placówek służby zdrowia, która umożliwi prywatyzację szpitali?"

Marszałek Senatu poprosił o wyjaśnienie pojęć: komercjalizacja, prywatyzacja, placówka służby zdrowia i szpital. Borusewicz wyjaśniał, że chciałby wiedzieć, "co prezydent rozumie pod pojęciem komercjalizacja i prywatyzacja; czy to, co jest zawarte ustawie o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, czy coś innego"

"Sformułowania, o których wyjaśnienie zwrócił się pan marszałek, w większości należą do pojęć zakorzenionych zarówno w polskim języku prawnym i prawniczym, a także języku potocznym, na co niewątpliwie wskazują ich istniejące, słownikowe definicje" - napisał Lech Kaczyński w piśmie skierowanym do Borusewicza.

Prezydent podkreślił, że trzy pojęcia, o które pyta marszałek, padają już w ustawach systemowych: o komercjalizacji i prywatyzacji z 1996 roku oraz o zakładach opieki zdrowotnej z 1991 roku.

L. Kaczyński powołał się też na fachową literaturę z zakresu prawa publicznego, m.in. na książkę, której jedną z redaktorów naukowych jest prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Przedstawiciele doktryny prawa podkreślają - pisze prezydent - że "istota komercjalizacji przejawia się w zastąpieniu dotychczasowej formy przedsiębiorstwa państwowego inną formą organizacyjną, jaką jest spółka kapitałowa, będąca formą prawa prywatnego".

"Jak wyjaśnia się przy tym komercjalizacja jest w istocie związana z prywatyzacją, albowiem jest ona warunkiem dalszej prywatyzacji" - przywołuje Lech Kaczyński opinię z literatury fachowej.

Prezydent stwierdził także, że znaczenie omawianych pojęć w języku prawniczym nie odbiega istotnie od ich rozumienia w języku potocznym.

W liście do Borusewicza Lech Kaczyński przywołał m.in. "Słownik współczesnego języka polskiego", a także - jak napisał - "popularną zwłaszcza wśród młodzieży encyklopedię internetową +Wikipedia+".

Prezydent wyjaśnił również, że użyte przez niego wyrażenie "placówka służby zdrowia", które często jest używane w języku prawnym i potocznym, odpowiada po prostu pojęciu "samodzielny publiczny zakład opieki zdrowotnej".

Lech Kaczyński odniósł się także do innych uwag marszałka Senatu. W ocenie Borusewicza, wniosek prezydenta w sprawie referendum jest nieprecyzyjny, gdyż jedna część pytania dotyczy komercjalizacji całej służby zdrowia, a druga ograniczona jest tylko do prywatyzacji szpitali.

Prezydent zaznaczył w swym piśmie, że ograniczenie treści wniosku do pytania o prywatyzację szpitali wynika z faktu, że to właśnie szpitale są najczęściej utożsamiane przez obywateli z "publiczną służbą zdrowia i składającym się na nie majątkiem".

Lech Kaczyński podkreślił, że pojęcie "szpitala" użyte w pytaniu należy rozumieć nie tylko w sposób, w jaki został opisany w ustawie o zoz-ach, który sytuuje szpital jako jeden z wielu typów takich zakładów, lecz szerzej - odnosząc się do potocznego rozumienia tego słowa.

Prezydent podkreślił, że celem postawionego przez niego pytania referendalnego jest uzyskanie odpowiedzi, czy obywatele godzą się "na istnienie w polskim ustawodawstwie rozwiązań prawnych przewidujących komercjalizację placówek służby zdrowia, która w efekcie umożliwi prywatyzację szpitali, jako placówek służby zdrowia o najważniejszej dla obywateli funkcji w systemie ochrony zdrowia, a zarazem najbardziej kojarzonych z publiczną służbą zdrowia".

Według L.Kaczyńskiego referendum dotyczące kierunku reformy ochrony zdrowia powinno się odbyć w dniach 10-11 stycznia 2009 roku.