Według ostrożnych szacunków Głównego Urzędu Statystycznego zawód opiekunki do dzieci wykonuje w Polsce około 35 tys. osób. Na przykład absolwentki pedagogiki, studentki, a także kobiety dorabiające do emerytury. Średnie zarobki w tej branży na tzw. czarnym rynku dochodzą do 2 tys. zł.

O tysiąc więcej musi dopłacić osoba, która chce zatrudnić takie osoby legalnie. Jednak kwoty te są i tak niewielkie w porównaniu z tymi, które muszą wydać rodzice zatrudniający u siebie guwernantki. Te nie podejmują pracy w Warszawie za mniej niż 4 tys. zł miesięcznie.

Medyczna opieka z licencją

Zawód niani do dzieci jest i pozostanie niereglamentowany. Co innego w przypadku medycznych opiekunek do dzieci (głównie pracujących w żłobkach). Te traktowane są przez Ministerstwo Zdrowia jako wykonujące zawód tzw. okołomedyczny i zgodnie z projektem ustawy o niektórych zawodach medycznych będą musiały spełnić szereg prawnych wymogów. Jeśli ustawa zostanie uchwalona w proponowanej postaci, zawód opiekunki medycznej stanie się zawodem regulowanym. Warunkiem koniecznym do jego wykonywania będzie m.in. ukończenie liceum medycznego lub szkoły policealnej i uzyskanie dyplomu opiekunki dziecięcej.

Absolwent będzie musiał dokonać też wpisu do nowo utworzonego rejestru za 50 zł, a następnie przedłożyć zaświadczenie o dokonaniu tego wpisu przy podejmowaniu pracy.

Pedagog w modzie

Kompetencje, cierpliwość, a przede wszystkim gwarancja umiejętności opiekowania się dziećmi kosztują. Znalezienie idealnej opiekunki wymaga wiele czasu i środków.

Na rynku jest bardzo wiele agencji, które pośredniczą w poszukiwaniu profesjonalnej niani. Głównie są to agencje doradztwa (takie jak Agencja Niań Maja, Warszawskie Centrum Opieki), które prowadzą w imieniu rodziców rekrutacje opiekunek. W takich przypadkach prowizja firmy pomagającej w znalezieniu opiekunki wynosi dodatkowo od 1-1,5 tys. zł.

Stosukowo niewiele jest za to na rynku firm (na warszawskim tylko jedna Nanny Express), które same zatrudniają nianie i delegują je do pracy.

Częstym wymogiem, jaki stawiają osoby poszukujące niani, jest posiadanie przez nie wyższego wykształcenia pedagogicznego. Coraz częściej same agencje stawiają też taki warunek od osób ubiegających się o taką pracę. Rodzice zgłaszają też takie życzenia jak: ukończenie przez kandydatkę kursów dietetycznych czy udokumentowana umiejętność masowania. Standardem już jest, że agencje prowadzą wśród kandydatek obowiązkowe szkolenia w zakresie umiejętności udzielania pierwszej pomocy.

Guwernantka uczy języka

Elitą wśród opiekunek do dzieci zaczynają być guwernantki. Zwykle pełnią one funkcję prywatnego nauczyciela, dlatego oprócz obowiązkowego wykształcenia pedagogicznego, muszą dodatkowo wykazać się znajomością przynajmniej jednego języka obcego.

Oprócz tego wymaga się od nich też zdolności muzycznych bądź plastycznych. Nieraz, dawnym wzorem, rodzice chętnie kwaterują guwernantkę we własnym domu, tak by jej opieka była całodobowa (wówczas opłaty za mieszkanie i posiłki ponoszą rodzice).

Guwernantki często odpowiadają również za przyswojenie zasad savoir-vivre przez swoich podopiecznych. Za takie kwalifikacje guwernantka otrzymuje około 5 zł miesięcznie.

BEZ ULGI I CERTYFIKATU

Nie będzie ulgi podatkowej na usługi niań. Resort pracy wycofał się ze zmian w ustawie o PIT, które miały objąć rodziców zatrudniających opiekunki do dzieci. Jeszcze w czerwcu zapowiadał ulgi podatkowe dla rodziców, którzy zdecydowaliby się zatrudnić nianię na podstawie umowy o pracę. Mogłaby odliczyć składki na ubezpieczenie społeczne i Fundusz Pracy, a także wypłacone wynagrodzenie.

Nie będzie też powszechnego certyfikowania niań. Przynajmniej nie tych, zajmujących się opieką nad dziećmi w domach.

90 proc. niań pracuje w tzw. szarej strefie