zaloguj się do e-DGP
statystyki

O pracy w urzędzie zdecyduje otwarty i konkurencyjny nabór

skomentuj

Wysokość środków na wynagrodzenia w urzędach nie będzie już zależała od liczby etatów w ustawie budżetowej.Wyższe stanowiska w Służbie Cywilnej będą mogły być obsadzane tylko w drodze konkursu. Pracownik Służby Cywilnej, który zna język rosyjski, będzie mógł ubiegać się o mianowanie.

Dzisiaj w Sejmie odbędzie się drugie czytanie projektu nowej ustawy o Służbie Cywilnej (SC) przygotowanego przez Komisję Administracji i Spraw Wewnętrznych. Zakłada on m.in. likwidację Państwowego Zasobu Kadrowego (PZK) i włączenie wyższych stanowisk do Służby Cywilnej. Przywraca stanowisko szefa Służby Cywilnej, określa nowe zasady naboru i dopuszcza cudzoziemców do pracy w administracji. Według ekspertów nowa ustawa ogranicza się tylko do przywrócenia niektórych rozwiązań funkcjonujących w Służbie Cywilnej pod koniec lat 90. Wbrew oczekiwaniom nie zmienia natomiast zasad wynagradzania urzędników.

Szef bez urzędu

Szef Służby Cywilnej jako centralny organ administracji rządowej będzie powoływany przez premiera spośród urzędników SC. O stanowisko to będzie mogła ubiegać się osoba, która jest obywatelem polskim, posiada co najmniej pięcioletnie doświadczenie na stanowisku kierowniczym w administracji rządowej i nie była przez ostatnie pięć lat członkiem partii politycznej. Szef SC nie będzie miał swojego urzędu, a jego obsługą zajmą się pracownicy Kancelarii Premiera.

– W myśl konstytucji premier jest zwierzchnikiem korpusu SC i dlatego postanowiliśmy, aby szef tej służby był w Kancelarii Premiera – wyjaśnia Adam Leszkiewicz, zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (KPRM). Jego zdaniem takie rozwiązanie ma charakter organizacyjny i ma na celu usprawnienie współpracy szefa SC z premierem.

Nie zgadza się z tym prof. Mirosław Stec z Uniwersytetu Jagiellońskiego. W jego opinii w celu zachowania większej niezależności przez szefa SC powinien zostać utworzony urząd centralny, który zajmowałby się jego obsługą.

Służba bez PZK

Nowa ustawa uchyla ustawę z 24 sierpnia 2006 r. o Państwowym Zasobie Kadrowym i wysokich stanowiskach państwowych (Dz.U. nr 170, poz. 1217 z późn. zm.). Na stanowiska dyrektorów generalnych oraz dyrektorów departamentów i ich zastępców nie będą już powoływane osoby z zasobu kadrowego. Stanowiska te zostaną włączone do SC.

Jaka osoba będzie mogła zostać Dyrektorem generalnym urzędu ? Od czego będzie zależała wysokość środków przyznanych na wynagrodzenia w urzędach - od 2010 ? Jakie warunki muszą spełnić cudzoziemcy, którzy chcą ubiegać się o pracę w Służbie Cywilnej? Kto będzie mógł się ubiegać o mianowanie na urzędnika Służby Cywilnej ?

Zobacz pełna treść artykułu w eGP

Komentarze: 28

  • 1: Fan GP z IP: 213.158.196.* (2008-10-22 06:56)

    I tak będą przyjmować swoich znajomych to tylko zmiana nazwy z konkursu na nabór.

  • 2: urzędniczka cz.1 z IP: 83.14.49.* (2008-10-22 07:27)

    Konkursy w urzędach to brednie - to zaprzeczenie wprawideł naboru wypracowanych przez zawodowych headhunterów. Żadne tam konkursy i punkty za wyksztalcenie ( formalne ! ) nie zastąpią profesjonalnego naboru czyli rozmów i wałkowania kandydatów przez headhunterów. Jesli mam do wyboru znajomego o którym wiem, ze jest bystry albo pracownika, który sprawdzil się mi na pracach interwencyjnych a z drugiej strony grupkę studenciaków, ktorzy chcą się tylko zaczepić do czasu ukończenia studiów to stane na glowie i tak poprowadzę konkurs, zeby przyjac tego, który wejdzie mi do firmy i będzie natychmiast pracował na wysokich obrotach a nie tego, kogo mam jeszcze przez kilka miesięcy przyuczać. Interesant przychodzi do urzędu i go nie interesuje, ze ten urzednik dopiero sie uczy a wobec tego obsługuje interesanta powoli. Interesantowi sie spieszy i ma w 4 literach problemy kadrowe urzędów.

  • 3: urzedniczka cz.2 z IP: 83.14.49.* (2008-10-22 07:36)

    I jeszcze jedno - jaka płaca taka praca. Marne place szeregowych urzędników w gminach i powiatach powodują, ze ci najbystrzejsi nie garna sie do pracy urzedniczej bo bez trudu znajda sobie lepsza pracę. Na konkursy do urzędow oprocz studenciaków przychodzi drugi sort czyli desperaci oraz - przykro to powiedzieć - sort trzeci czyli zupełni nieudacznicy. Do dego dokłada sie polityka cięcia kosztow w urzedach gmin i powiatowych polegająca na tym, ze zatrudnia sie urzędnikow w ilościach na styk. Wystarczy że ktos jest na urlopie i w tym samym czasie ktos zachoruje i od razu robi sie waskie gardło bo nie ma jak obsadzic wszystkich stanowisk. Robia sie kolejki, urzędnik nie ma czasu na porozmawianie z interesantem, no bo czeka kolejka i zaraz gazety ( szczegolnie smarkaci dziennikarze tacy prosto po szkolce ) pisza o nieuprzejmych urzędnikach. Urzad to nie jest takie miejsce gdzie mozna stosowac zasadę "wyciskania cytryny" znaną z wielkich korporacji ...

  • 4: urzędas z IP: 145.237.68.* (2008-10-22 08:14)

    Najlepsi w administracji nawet nie myślą o nianowaniu, z takimi kwalifikacjami to albo siedzą w urzedzie a nieoficjalnie dorabiają w sektorze prywatnym albo co bardziej odważni sami idą w biznes. Na przykładzie skarbówki można pokazać alternatywę np. zdawać egzamin na urzędnika mianowanego i mieć z tego kilkaset złotych czy zdawać np. na doradcę podatkowego (bez certyfikatu językowego) i duuuużo więcej nawet pracując u kogoś, czy nawet bez egzaminu - iść do księgowości w dużej firmie. Administracja to dobra szkoła i odskocznia do prywacizny. A dyrektorami i tak zostają karierowicze z plecami co prawda kwalifikacje językowe mają (certyfikat) bo na prywatnym licencjacie z administracji lektorat był, i staz pracy owszem bo pracowali podczas zaocznych studiów, ale z tego co najważniejsze - czyli kwalifikacji potrzebnych w pracy w administracji - zero

  • 5: o co chodzi z IP: 145.237.68.* (2008-10-22 08:33)

    Język jest bardzo potrzebny w administracji, bo jak przyjdzie obcokrajowiec np. fin czy horwat to urzędnik powinien załatwić sprawę w jego języku. A w razie czego przetłumaczyć dokument żeby tłumacz przysięgły go nie złupił. To jest najważniejsza teraz - po wejściu do UE - rzecz potrzebna do awansu.

    W końcu dojdziemy do stanu w którym w byle urzedzie w powiecie sprawę będzie można załatwić w min. 15 językach. Tylko jakie to ma znaczenie skoro Konstytucja mówi że językiem urzędowym jest wyłącznie polski.

    W innych krajach jak ktoś zna język i ma wyzsze wykształcenie - to nie pracuje w administracji, bo ma 100 lepszych wariantów

    Ale na wakacjach zawsze język może sie przydać :}

  • 6: jajo z IP: 91.193.208.* (2008-10-22 10:00)

    Co wy z tym jezykiem!!! jak przyszło mi kiedys zalatwic sprawe w urzedzie holenderskim, to Pani z okienka byla owszem i mila, ale jedyny jezyk na ktory zgodzila sie przejsc to byl angielski, wiec nie przesadzac, bo za chwile trzeba sie bedzie mongolskiego uczyc. Jak sobie fin lub finka przyjada do nas to albo niech sie angielskiego naucza, albo najlepiej polskiego, a jak maja lenia w dupie o niech placa za tlumacza. Nami nikt sie nie przejmuje wiec nie przesadzajmy z tym wlazeniem w d... innym krajom UE

  • 7: 220v z IP: 212.160.143.* (2008-10-22 10:09)

    KAŻDY konkurs jest ustawiony i żadna ustawa tego nie zmieni, podobnie jest z przetargami w urzędach a ustawy to jedna wielka brednia. Wszystko można ustawić a jak jakiś cienias ma wygrać z najlepszym, najtańszym itd. to na pewno wygra. To jest nasza Polska rzeczywistość czy nam się podoba czy nie!!!

  • 8: aaa! wielkopolska! z IP: 83.4.153.* (2008-10-22 11:01)

    Dokładnie! Popatrzcie na konkursy na Naczelników US ! Wszystko można ustawić a jak jakiś "swojak" ma wygrać , to na pewno wygra. To jest nasza Polska rzeczywistość !

  • 9: MB z IP: 79.163.114.* (2008-10-22 12:06)

    Te konkursy, to pokrywka na układy wszelkiej maści i protekcję, tam się szerzy, zwłaszcza kiedy mamy do czynienia z kryzysem gospodarczym. Z czasów komuny jeszcze nie mogą się wyzbyć nabytych nawyków.Sami wybrani posłowie w drodze głosowania, stosują te metody naboru na stanowiska w służbie cywilnej. Niektórzy odziedziczyli po mamusi i tatusi, wysane z mlekiem. Nasza ojczyzna jest przesiąknięta na wskrość korupcją na szereg naście lat. Nie sposób wszystkich ocenić przy akcji wyborczej, kto jest uczciwy,a kto kombinator i kłamca, kto SB, a kto UB. Wychodzi później w praniu, po czasie, ponieważ nie ma żadnej ustawy na takich, aby odpowiadali za swoje występki, włącznie z pozbawieniem stanowiska. O tym, że wstydu nie mają, to już nie wspomnę, u takich kultura nie istnieje, to dno i bagno. Im bardziej bezszczelny i patologiczny, to jest właściwy na stanowisku.

  • 10: Rozalia z IP: 89.78.124.* (2008-10-22 14:34)

    Moi poprzednicy to chyba sami frustraci, ale taka postawa jest charakterystyczna dla Polaków. Narzekać potrafimy, ale gorzej z solidną pracą w naszym kraju. Celowo użyłam zwrotu "w naszym kraju", ponieważ opinie o pracy Polaków zagranicą są raczej pochlebne. Praca w administracji publicznej będzie efektywna w momencie, jeśli każdy rząd będzie mógł kadencyjnie dobierać sobie pracowników na kierowniczych stanowiskach. O ile dobrze pamiętam, to ta praktyka ma miejsce m.in. w USA. Posiadając swoich dyrektorów i ich zastępców łatwiej byłoby dotrzymywać obietnic przedwyborczych i nie notowałoby się tylu wpadek (wynoszenie dokumentów, ujawnianie tajemnic, tworzenie V kolumny, etc.). Sięgając do wiedzy historycznej, to chyba poprzedni rząd "wyciął w pień" w administracji rządowej wszystkich dyrektorów, ich zastępców, do naczelnika włącznie, i zastąpił "swoimi". Przez to administracja miał spore osiągnięcia. Następnie zastosowano tzw. hermetyzację tj. pojawiła się ustawa o zasobie kadrowym.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter