W XXI wieku nie występowała jeszcze pandemia grypy. To oznacza, że może jeszcze się zdarzyć, zwłaszcza że w poprzednim stuleciu były ich aż trzy. Podczas ostatniej w 1968 roku w Hongkongu zmarło od 1 do nawet 4 milionów osób (dane szacunkowe). Natomiast w czasie tzw. grypy hiszpanki na początku XX wieku zmarło od 50 do 100 milionów ludzi. Zdaniem ekspertów, cykl pandemiczny wynosi 30-40 lat. Wiele wskazuje więc na to, że pandemia grypy może wystąpić w ciągu kilku najbliższych lat. Aby przygotować się na taką ewentualność, konieczne jest opracowanie programów rządowych, ale również wprowadzenie odpowiednich zmian przepisów prawnych. Umożliwi to również pracodawcom szybką reakcję na masowe zachorowania wśród pracowników, ale co ważniejsze wcześniejsze przygotowanie się do możliwości ewentualnego wystąpienia pandemii grypy. Wymaga to stworzenia planów pandemicznych określających procedury postępowania w każdej z sześciu faz rozwoju pandemii. Pozwoli to na zachowanie ciągłości działania biznesowego (Business Continuity Plans - BCP).

Skutki pandemii grypy mogą być nieporównywalnie większe od tych, jakie są związane z sezonowym zachorowaniem na grypę. Z Polskiego Planu Pandemicznego (dokument rządowy) wynika, że należy liczyć się z masowymi zachorowaniami wśród pracowników. Spowodowałoby to zwiększenie wskaźnika nieobecności w pracy, co w efekcie mogłoby wywołać poważne zakłócenia w funkcjonowaniu państwa, a zwłaszcza w tak ważnych dziedzinach, jak gospodarka, bezpieczeństwo narodowe, energetyka, oświata oraz różnego rodzaju usługach. Z tym wiązałyby się olbrzymie, obecnie trudne do oszacowania, straty finansowe konkretnych przedsiębiorstw.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) znajdujemy się w fazie trzeciej wstąpienia pandemii. Jednak jej właściwa faza (czyli szósta) może być poprzedzona trwającymi bardzo krótko fazami pośrednimi (czwarta i piąta). To wiąże się ze stworzeniem odpowiedniego zaplecza medycznego i niemedycznego, które jest swoistą biznesową polisą ubezpieczeniową na przyszłość.

Dlatego część ekspertów przychyla się do stanowiska, że już obecnie pracodawcy powinni przygotować się do takiego działania. Wynika to z faktu, że obecnie leki antywirusowe są dostępne. Z każdą kolejną fazą rozwoju pandemii popyt na te produkty będzie przewyższał podaż. W kolejnych fazach granice państwa mogą zostać zamknięte i dostęp do leków będzie niemożliwy lub bardzo ograniczony.

Problem polega jednak na tym, że pracodawca, który obecnie zdecydowałby się zakupić lek przeciwwirusowy z własnego budżetu, nie może ze względu na brak odpowiednich regulacji prawnych zabezpieczyć go dla swoich pracowników. Oczekiwanie z kolei na takie zabezpieczenie potrzeb przez rząd może się okazać nierealne. Jest bowiem bardzo wątpliwe, aby państwo przeznaczyło środki na zakup leków przeciwwirusowych dla całego społeczeństwa.

Obecnie zgromadzono leki przeciwwirusowe tylko dla około 5 proc. populacji. Należy zatem przypuszczać, że jest to zapas, który w pierwszej kolejności zostanie przeznaczony dla służb mogących mieć bezpośredni kontakt z wirusem (ochrona zdrowia, Straż Pożarna czy Policja). Według niektórych światowych danych 37 proc. przedsiębiorstw zakupiło lub posiada w planach zakup leków przeciwwirusowych do zastosowania u pracowników w przypadku pandemii grypy. Warto, aby polski pracodawca możliwość takiego zabezpieczenia również posiadał.

Szacuje się, że grypa i schorzenia grypopodobne to jedne z najbardziej kosztownych chorób, obciążających budżety państw, przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na grypę choruje rocznie około 5-15 proc. populacji całego globu, z czego 3-5 milionów to przypadki ciężkie. Rocznie notuje się 250-500 tys. zgonów. Współczynniki umieralności wzrastają gwałtownie po 50 roku życia - zgony osób przekraczających ten wiek stanowią 85 proc. ogółu śmierci z powodu grypy.

W USA choroba prowadzi do ok. 200 tys. hospitalizacji oraz 36 tys. zgonów rocznie, Koszty leczenia oraz nieobecności w pracy i w szkole z powodu grypy oceniane są na 10 mld dol.

W Polsce 20 do 25 proc. zwolnień lekarskich wystawianych jest z powodu grypy i infekcji górnych dróg oddechowych. Roczne koszty z tego tytułu co roku przekraczają miliony złotych.