OPZZ chce, by nowe uregulowania emerytalne obowiązywały nie od przyszłego, lecz od 2011 roku i by Sejm równolegle z projektem rządowym rozpatrywał projekt obywatelski złożony przez tę centralę.

"Walczymy, by nie zawieść 700 tysięcy osób, które podpisały nasz projekt obywatelski. Jeśli do tego nie dojdzie, będziemy współpracowali z kancelarią pana prezydenta, z panem prezydentem, żeby weto mogło być skuteczne, jeśli rząd nawet nie rozważy, a parlamentarzyści nie będą nad tym debatowali" - mówił Guz.

"Sejm przez trzy lata nie znalazł czasu, żeby przebrnąć do drugiego czytania, natomiast w ciągu jednej nocy tak ważny projekt został procedowany przez podkomisję" - powiedział przewodniczący.

Z dezaprobatą mówił, że sejmowa komisja, która rozpatrywała rządowy projekt "została zwołana ad hoc" i nie zaproszono na jej posiedzenie partnerów społecznych.

OPZZ zarzuca rządowemu projektowi, że nie uwzględnia wielu kryteriów medycznych i rodzajów prac wykonywanych w szczególnie trudnych warunkach

"Jesteśmy oburzeni takim trybem postępowania, że pomija się partnerów społecznych, pomija się lud pracujący, gdy problem dotyczy tylko i wyłącznie pracowników bardzo ciężko pracujących w warunkach szczególnych" - powiedziała wiceprzewodnicząca Wiesława Taranowska.

Guz powiedział, że OPZZ rozpoczyna akcję pod hasłem: "rządzie, gdzie są nasze emerytalne pieniądze?". "Z naszych wyliczeń wynika, że jeśli pracownik przepracował 35 lat, to już zapracował sobie na emeryturę" - dodał. Według wyliczeń szefa OPZZ, jeśli ktoś przez tyle lat - oraz w okresie pracy podczas nauki w szkole przyzakładowej - odprowadzał na Fundusz Ubezpieczeń Społecznych składki od średnich krajowych zarobków, odłożył 700 tys. zł. Zdaniem Guza wyliczenia rządu i "podawanie informacji, że ktokolwiek na emerytury tych pracowników będzie się składał" są nieprawdziwe.

Guz przypomniał, że Ryszard Zbrzyzny (Lewica) złożył już projekt opóźniający wejście w życie nowych przepisów. Według OPZZ, ten czas jest potrzebny, by przygotować ZUS, pracowników i doprecyzować kryteria przyznawania emerytur pomostowych.

OPZZ zarzuca rządowemu projektowi, że nie uwzględnia wielu kryteriów medycznych i rodzajów prac wykonywanych w szczególnie trudnych warunkach, nie proponuje też rekompensat dla osób tracących uprawnienia do wcześniejszych emerytur.

Działacze OPZZ na Śląsku przeprowadzili w poniedziałek akcję składania petycji posłom Platformy Obywatelskiej w sprawie utrzymania dotychczasowych przepisów o emeryturach pomostowych.

Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że "zrobi wszystko", aby rządowy projekt ustawy o emeryturach pomostowych nie wszedł w życie

Jak poinformował PAP przewodniczący rady regionalnej OPZZ Henryk Moskwa, jest to część ogólnokrajowej akcji. W jej ramach podobne petycje mają otrzymać wszyscy posłowie opowiadający się za rządowym projektem zmniejszającym liczbę uprawnionych do emerytur pomostowych.

Zastrzeżenia OPZZ budzi też projekt ustawy o emeryturach i rentach kapitałowych. Nie gwarantuje on przyszłym emerytom - wskazują związkowcy - waloryzacji, a koszty emerytur są za wysokie. OPZZ rozważa zaskarżenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego (podobną zapowiedź złożył przed kilkoma dniami klub Lewicy)

Rządowy projekt zakłada, że emerytury pomostowe będą przysługiwać osobom, które przed 1 stycznia 1999 r. co najmniej 15 lat pracowały w warunkach szczególnych lub wykonują prace o szczególnym charakterze. Na emeryturę pomostową można by przejść na 5 (w kilku przypadkach 10) lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego - kobiety w wieku 55 lat, mężczyźni 60 lat.

Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że "zrobi wszystko", aby rządowy projekt ustawy o emeryturach pomostowych nie wszedł w życie i skierował do Sejmu projekt przedłużający o rok - do końca 2009 r. - obowiązywanie dotychczasowych przepisów.