Z najnowszego badania zleconego przez firmę Jobs4 wynika, że co piąty z pracujących w sektorze IT, sprzedaży i finansów internauta rozważa zmianę branży. Statystyka ta diametralnie się zmienia, kiedy chodzi o zmianę pracodawcy. Okazuje się, że nowej firmy aktywnie poszukuje blisko 20 proc. badanych, a 67 proc. przegląda regularnie ogłoszenia o pracę. O zmianie pracy nie myśli jedynie 15 proc. badanych.

Zagubiona lojalność

Zdaniem ekspertów wynik tego badania dobrze wpisuje się w trend, który pokazuje, że Polacy nie boją się już zmian w swoim życiu i w związku z tym śmiało wyruszają na podbój rynku pracy.

- Sytuacja, w której pracownicy często zmieniają pracę bądź jawnie deklarują otwartość na nowe oferty, jest efektem dotychczasowej, dobrej sytuacji na rynku pracy - uważa Adam Wielebski, prezes Jobs4.

Zdaniem Adama Wielebskiego w branżach takich jak IT, sprzedaż czy finanse, gdzie więcej jest ofert pracy niż dostępnych kandydatów, pracodawcy, aby uzupełnić wakat, muszą zaoferować kandydatom dużo więcej niż tylko standardowy pakiet płacowy.

Częste przemieszczenie pracowników jest naturalne dla profesora Andrzeja Falkowskiego, psychologa biznesu ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Uważa on, że skłonność Polaków do podejmowania takich decyzji upodabnia nas bardzo do Amerykanów, gdzie przeciętny pracownik zmienia pracodawcę co 5-6 lat.

- Jak pokazuje amerykańska praktyka, takie przemieszczenia są naturalnym i zdrowym objawem rozwoju pracowników, przynosząc gospodarce więcej korzyści niż strat - podkreśla.

Od reguły tej oczywiście są też wyjątki. Szczególnie, jeśli idzie o duże korporacje i firmy inwestujące w swoją kadrę i jej kształcenie. Takie przedsiębiorstwa, jak przyznaje profesor Falkowski, rzadko kiedy zainteresowane są dużą fluktuacją pracowników, bo ta niekorzystnie wpływa na produktywność.

Niewierność po polsku

Dominika Staniewicz, ekspert HR z Business Centre Club, przyczyn nielojalności Polaków wobec pracodawców, poza chęcią rozwoju i polepszenia swojej sytuacji życiowej, doszukuje się przede wszystkim w problemach firm w zarządzaniu ludźmi.

- Jeśli potraktujemy pracodawcę jako stałego partnera, zdrada pojawia się wtedy, gdy mamy z nim problemy. Mogą one wynikać z zakłóceń w komunikacji, braku zaufania, potrzeby innych doświadczeń lub niedojrzałości emocjonalnej - wylicza Dominika Staniewicz.

Jej zdaniem w badaniu Jobs4 nieprzypadkowo branża IT i bankowości mają najwyższe wskaźniki nielojalności. Jedną z przyczyn takiej sytuacji w przypadku informatyków są trudności interpersonalne. Zatrudnione w IT osoby to na ogół tzw. ścisłe umysły, obdarzone słabszymi kompetencjami interpersonalnymi. Z kolei w sektorze finansowym powodem frustracji i nielojalności wobec pracodawcy najczęściej bywa zazdrość. Jest ona skutkiem bardzo dużej rozpiętości siatki płacowej, a co z tego wynika, podziałowi na tzw. dobrze zarabiające gwiazdy i szeregowych, słabo opłacanych pracowników.

Mentalność jak u Francuza

Co ciekawe, swoje niezadowolenie z pracodawcy Polacy częściej manifestują wciąż zwolnieniami lekarskimi niż zmianą firmy. W ubiegłym roku przeciętna długość zwolnienia lekarskiego przypadająca na jednego pracownika w Polsce wynosiła aż 12 dni, co po przeliczeniu na ogół zatrudnionych stanowi aż 5 proc. czasu pracy. Taki wynik stawia nas, wraz z Francuzami, na pierwszym miejscu w Europie, jeśli chodzi o tzw. wskaźnik lenistwa.

OPINIE

Marcin Chmiela

prezes zarządu firmy NAVIPRO, IT

Wręczenie pracownikowi pakietu w postaci: samochodu służbowego, laptopa i komórki, jest już niewystarczające. Ludzie, poza zdobywaniem pieniędzy, mają również ambicję się rozwijać. Dlatego nasz sposób na zatrzymanie dobrych pracowników to stworzenie im indywidualnych ścieżek karier. Każdy pracownik w naszej firmie jest oceniany i angażowany w różne przedsięwzięcia indywidualnie, przez co ma poczucie bycia użytecznym i docenionym. Takie podejście skutecznie cementuje relacje międzyludzkie w firmie.

Andrew Samu

dyrektor operacyjny w firmie Simplika, HR

Wzorem firm brytyjskich stworzyliśmy w naszej firmie coś w rodzaju parlamentu. Oznacza to, że wszystkie decyzje podejmuje u nas konwent menedżerów, a nie prezes czy zarząd. Taki system pozwala delegować decyzyjność o tzw. oczko niżej, co z kolei ma bezpośrednie przełożenie na poprawę relacji kadra-pracownicy. Menedżerowie są bliżsi zwykłym pracownikom niż niedostępny zarząd. Pracownicy mają poczucie, że mogą zwrócić się do konwentu z każdym wnioskiem czy pomysłem i ten szybko i sprawnie zostanie rozpatrzony.

Beata Gawarkiewicz

dyrektor zasobów ludzkich w firmie Terrassement, oddział Bouygues, budownictwo

Naszym atutem jest fakt, że jesteśmy jedną z największych firm budowlanych na świecie. Prowadzimy projekty aż w 60 krajach, na niemal wszystkich kontynentach. Zatrudnieni u nas pracownicy mogą korzystać z tego potencjału i pracować w dowolnym miejscu świata. Warunek to znajomość języków obcych. Oczywiście osobom oddelegowywanym za granicę zapewniamy profesjonale szkolenia potrzebne do wykonywania zawodu poza Polską.