Dziś emerytowani funkcjonariusze tajnych służb PRL (lub np. wdowy po nich) dostają wyższe świadczenia niż zwykli emeryci - nawet do 5 tys zł. Zdaniem wnioskodawców, takie przywileje "nie zasługują na ochronę prawną ze względu na powszechne poczucie naruszenia w tym zakresie zasady sprawiedliwości społecznej".

"Niedopuszczalnym jest dalsze trwanie systemu prawnego, które przewiduje dla tych osób wysokie przywileje emerytalne, szczególnie w kontekście trudnej obecnie sytuacji materialnej wielu ludzi walczących w tych latach o wolność, niepodległość i prawa człowieka" - piszą posłowie PO.

Dlatego chcą, by emerytury te naliczano nie - tak jak dziś - według wskaźnika w wysokości 2,6 proc. podstawy wymiaru za każdy rok służby za lata 1944-1990, lecz 0,7 proc. (dla zwykłego emeryta wskaźnik ten to 1,3 proc.). Przeciętny emerytowany oficer służb PRL straciłby zatem ok. tysiąca zł; świadczenia generałów spadłyby nawet trzykrotnie.

Zmniejszenie świadczeń objęłoby funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa PRL, które wymienia ustawa lustracyjna. Są to: cywilne i wojskowe służby specjalne od lipca 1944 do lipca 1990 r. Mieści się w tym zarówno UB, a potem SB oraz Informacja Wojskowa, a potem Wojskowa Służba Wewnętrzna i zarząd II Sztabu Generalnego, jak i służba wewnętrzna jednostek wojskowych MSW, zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza, Akademia Spraw Wewnętrznych oraz inne służby sił zbrojnych prowadzące "działania operacyjno-rozpoznawcze lub dochodzeniowo-śledcze". Zmiany nie dotyczyłyby Milicji Obywatelskiej.

Właściwe organy emerytalne dokonałyby "ponownej oceny prawa do świadczeń". Na wniosek organu emerytalnego prezes Instytutu Pamięci Narodowej przekazywałby zaświadczenie o przebiegu służby danego funkcjonariusza w organach bezpieczeństwa PRL. Zawierało ono by też informację, czy z dostępnych materiałów historycznych wynika, że "podjął on współpracę i czynnie wspierał osoby lub organizacje działające na rzecz niepodległości Państwa Polskiego". Jeżeli funkcjonariusz udowodni ten fakt, nie straci swych uprawnień. Szerzej znany jest jeden taki przypadek: mjr. SB Adama Hodysza, który od końca lat 70. informował gdańską opozycję o akcjach SB - za co skazano go na sześć lat więzienia.

Według projektu PO, stracić przywileje za lata służby w PRL mają także ci funkcjonariusze SB, którzy po przełomie 1989-1990 zostali pozytywnie zweryfikowani i przyjęci do Urzędu Ochrony Państwa (np. późniejszy szef UOP Gromosław Czempiński czy płk Jan Lesiak od "inwigilacji prawicy"). Taki zapis wywołał protesty m.in. szefów MSW i UOP w pierwszych rządach "solidarnościowych", których zdaniem odebranie uprawnień pozytywnie zweryfikowanym byłoby nieuczciwe.

List do premiera Donalda Tuska napisali szefowie MSW z początku lat 90.: Krzysztof Kozłowski, Andrzej Milczanowski i Jan Widacki. "Nie wolno w demokratycznym państwie prawa stosować zasady odpowiedzialności zbiorowej" - podkreślili.

Szef UOP za rządów SLD i b. oficer kontrwywiadu PRL gen. Andrzej Kapkowski, zapowiedział już zaskarżenie tych przepisów do Trybunału Konstytucyjnego i do trybunału w Strasburgu. Jego zdaniem, w projekcie jest "bardzo duży element populizmu oraz ogromny ładunek zemsty".

PO uważa, że na "szczególne potępienie zasługuje uczestnictwo w pracach Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, której bezprawne powołanie i działalność spowodowało ogrom szkód dla niepodległościowych dążeń wielu milionów Polaków". PO chce, by członkom WRON emeryturę wojskową naliczano po 0,7 proc. podstawy wymiaru za każdy rok służby w wojsku - począwszy od 8 maja 1945 r.

WRON - administrująca od grudnia 1981 r. do lipca 1983 r. stanem wojennym - składała się z 22 wyższych wojskowych (część już nie żyje). Szef WRON gen. Wojciech Jaruzelski - sądzony za bezprawne wprowadzenie stanu wojennego w grudniu 1981 r. - dostaje dziś 7 tys. zł emerytury "generalskiej" (nie korzysta zaś z emerytury, jaka przysługuje mu jako b. prezydentowi RP z lat 1989-1990). SLD i b. prezydent Aleksander Kwaśniewski prowadzą kampanię przeciw odebraniu mu wyższej emerytury.

PO szacuje, że cały projekt dotyczy "co najmniej" 30 tys. byłych funkcjonariuszy organów bezpieczeństwa, których świadczenia miałyby się zmniejszyć o ok. 600 mln zł rocznie. Decyzje o utracie prawa do świadczeń lub o zmianie ich wysokości miałyby wejść w życie od początku 2010 r. Część środków, jakie budżet zaoszczędzi na likwidacji tych przywilejów, PO chce przeznaczyć na rzecz "pokrzywdzonych przez PRL".

Senator PO Jan Rulewski opowiada się także za obniżeniem emerytur tajnych współpracowników SB (nie ma tego w projekcie).

PiS wstępnie deklaruje poparcie dla "każdego projektu, który odbiera przywileje emerytalne funkcjonariuszom SB". Zarazem PiS zarzuca PO, że blokuje projekt PiS ustawy "dezubekizacyjnej", która zakłada radykalne ograniczenie emerytur.

W ocenie SLD, projekt PO wprowadza odpowiedzialność zbiorową i ma odwrócić uwagę od "walącego się systemu emerytalnego"

Prawnicy uważają, że nie powinno być konstytucyjnych problemów z odebraniem wyższych emerytur oficerom służb PRL. Za wątpliwą uznają zaś konstytucyjność odbierania ich członkom WRON.

Odbieranie przywilejów emerytalnych służb PRL ma swą historię. W grudniu 1992 r. Sejm przyjął ustawę odbierającą tzw. emerytury mundurowe funkcjonariuszom PRL stosującym represje, ale prezydent Lech Wałęsa zawetował ją, a weta nie zdołano oddalić. W grudniu 1997 r. rząd koalicji AWS-UW przeforsował zmiany zasad waloryzacji emerytur mundurowych, które skutecznie zawetował Aleksander Kwaśniewski.

Od 1998 r. można zaś odbierać wyższe emerytury sędziom i prokuratorom, którzy w latach 1944-56 pracowali w NKWD, UB, Informacji Wojskowej i innych organach represji PRL i ZSRR. Trybunał Konstytucyjny nie zakwestionował tego rozwiązania, które zaskarżył prezydent Kwaśniewski. Prawo do wyższych emerytur tracą też sędziowie, którym dowiedzie się, że w PRL łamali zasadę niezawisłości.

Prawo pozwala ponadto na odbieranie uprzywilejowanej emerytury wojskowej, jeśli danej osobie udowodni się, że w latach 1944-1956 w związku ze służbą w Informacji Wojskowej, prokuraturze wojskowej lub sądach wojskowych, stosowała represje wobec działających na rzecz niepodległości. Za rządów PiS MON zawiesiło wypłacanie takiej emerytury stalinowskiej prokurator wojskowej Helenie Wolińskiej (IPN chce wydania jej Polsce przez Wlk. Brytanię); prawo do wyższej emerytury stracił też b. wiceszef Informacji Wojskowej Władysław Kochan.