Jak tłumaczył, stoi za tym filozofia wspierania rodzin z tytułu kosztów, które ponoszą w związku z wychowaniem dziecka, a takie koszty ponoszą nie tylko rodziny ubogie, lecz wszystkie.

"Jest to rozwiązanie obecne w nowoczesnej polityce rodzinnej wielu krajów Europy Zachodniej" - wskazał ekspert.

Jak jednak zastrzegł, sam dodatek na dziecko nie jest wystarczającym rozwiązaniem. "W systemach, w których to rozwiązanie jest stosowane, jest ono raczej pewnym uzupełnieniem kompleksowego modelu wspierania rodziny" - mówił Bakalarczyk. Jak podkreślił, nie mniej ważne niż dodatek, jest wsparcie rodzin dla rodzin w postaci np. większej dostępności do przedszkoli i żłobków, dzięki którym matki mogą wrócić na rynek pracy.

Oprócz żłobków i przedszkoli - kontynuował - system opieki nad rodziną powinien także obejmować takie rozwiązania w Kodeksie pracy, które ułatwiają godzenie pracy z opieką nad dzieckiem.

Bakalarczyk, jako element kompleksowego modelu wspierania rodziny, wymienił również działania adresowane do rodzin, które znajdują się w szczególnie trudnej sytuacji, np. dysfunkcyjnych czy z dzieckiem niepełnosprawnym. "Rozwoju wymaga instytucja asystenta rodziny, czyli pracownika, który pracuje z rodziną w kryzysie" - wskazał.

Według niego takie działania są bardzo potrzebne, a obecnie są w postaci zalążkowej. "Żeby były one obecne na większą skalę, potrzeba wsparcia budżetowego" - podkreślił.

Według przedstawionego przez PiS projektu zasiłek 500 zł przysługiwałby na każde drugie i kolejne dziecko. Przy pierwszym dziecku obowiązywałby próg dochodowy - wsparcie na pierwsze dziecko otrzymywałyby rodziny, w których dochód w przeliczeniu na osobę nie przekraczałby kwoty 800 zł lub 1200 zł, jeżeli którekolwiek z dzieci jest dzieckiem niepełnosprawnym.

Według zapowiedzi przedstawicieli rządu wypłaty zasiłku powinny rozpocząć się na wiosnę.