Finansowe wsparcie na uruchomienie własnej firmy przyczynia się do aktywizacji osób bezrobotnych, ale nie w tak znacznym stopniu, jak wykazuje w statystykach Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej (MPiPS). Tak uznała Najwyższa Izba Kontroli, która sprawdzała przyznawanie dotacji na ten cel we wschodniej Polsce. Zdaniem NIK efektywność tej formy aktywizacji sięga 74 proc., a nie 100 proc., jak podaje resort. Izba podkreśla, że konieczna jest zmiana sposobu badania skuteczności tego instrumentu wspierania bezrobotnych. MPiPS broni się, że zarzuty są nieaktualne, bo zmiany w tym zakresie zostały wprowadzone od tego roku.

Rozbieżne wskaźniki

NIK przeprowadzała kontrolę na jesieni ubiegłego roku w powiatowych urzędach pracy (PUP) z województw: podlaskiego, warmińsko-mazurskiego, lubelskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego. Dotyczyła ona lat 2010–13 i okresu styczeń – wrzesień 2014 r. Jej celem było m.in. sprawdzenie efektywności i skuteczności stosowania jednorazowych dotacji na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Właśnie w tej kwestii wyliczenia kontrolerów różniły się od wskaźników MPiPS.

Rozbieżność jest związana z tym, że resort pracy uwzględniał okres wynoszący 12 miesięcy od przyznania dotacji. Tyle tylko że jest to ten sam czas, w którym wsparta środkami z Funduszu Pracy firma musi działać, bo inaczej bezrobotny, którey je uzyskał, jest zobowiązany do ich zwrotu. Natomiast NIK sprawdzała, jak wyglądała sytuacja osób, które otrzymały dotację, w dłuższym niż rok czasie. Okazało się, że prawie 26 proc. beneficjentów dotacji po upływie wymaganego okresu rezygnowało z prowadzenia firmy i ponownie rejestrowało się jako bezrobotni. Z kolei spośród działalności gospodarczych, które zostały uruchomione w latach 2010–2013, w momencie przeprowadzania kontroli przez NIK funkcjonowało 43,7 proc. z nich.

– Wszystko zależy od przyjętego sposobu liczenia, ale trzeba też brać pod uwagę, jak wygląda rynek pracy w różnych województwach. Jest on inny w Polsce Wschodniej, którą sprawdzał NIK, niż np. na zachodzie kraju – wskazuje Jerzy Kędziora, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Chorzowie.

W opinii izby resort pracy powinien zmienić metodologię badania skuteczności przyznawania dotacji i uwzględniać dłuższy niż rok okres prowadzenia działalności. MPiPS odpowiada, że taka modyfikacja została już wprowadzona w ubiegłorocznej nowelizacji ustawy z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 149 ze zm). Nowy sposób sprawdzania skuteczności dotacji będzie stosowany od tego roku. Zgodnie z nim efektywność będzie liczona dopiero od zakończenia 12-miesięcznego okresu, w którym firma musi działać, aby nie groziło to koniecznością zwrotu pieniędzy.

Centralne wytyczne

NIK zwraca też uwagę na brak procedur, które obowiązywałyby PUP przy udzielaniu i rozliczaniu jednorazowego wsparcia z FP, a ich postępowanie w tym zakresie jest niejednolite. Te różnice dotyczą m.in. rodzajów działalności gospodarczej, na które nie można było się ubiegać o dofinansowanie, kategorii wydatków, które mogą być pokryte środkami z dotacji i limitów ich wysokości.

Odmienne były też wymagania stawiane bezrobotnym, np. w zakresie wykształcenia, okresu, który upłynął od zarejestrowania w ewidencji, oraz dokumentów, które trzeba dołączyć do wniosku.

Izba postuluje więc, aby resort pracy przygotował i przekazał PUP zbiór dobrych praktyk, które wskazywałyby, jak należy przyznawać dotacje.

MPiPS nie widzi takiej potrzeby, a i urzędy pracy są przeciwne zmianie przepisów w tej kwestii.

– Powiaty powinny mieć swobodę w tym zakresie, ponieważ najlepiej znają lokalne uwarunkowania, takie jak chociażby stopień nasycenia poszczególnymi rodzajami działalności gospodarczej – zauważa Antoni Duda, dyrektor PUP w Opolu.