– Gwarancje ochrony pracy zawarte w art. 24 obejmują nie tylko pracowników, lecz także zatrudnionych na innych podstawach, w tym na kontraktach cywilnoprawnych. Wynika to chociażby z wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2 czerwca 2015 r., zgodnie z którym takie osoby mają prawo zrzeszać się w związki zawodowe – wskazuje dr Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Podkreśla, że w omawianym zakresie można nawiązać do dorobku Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, która w projekcie nowego kodeksu pracy z 2006 r. przewidziała konieczność unormowania zatrudnienia niepracowniczego. Zgodnie z tymi propozycjami, jeśli np. zleceniobiorca świadczy pracę osobiście, w sposób ciągły i na rzecz jednego zatrudniającego, to powinno przysługiwać mu minimum uprawnień pracowniczych – czyli np. wspomniane okresy wypowiedzenia umowy lub prawo do wypłaty wynagrodzenia w ustawowo określonym terminie.

– Chcemy rozpocząć dyskusję na temat konieczności takich zmian. Są one potrzebne, skoro na umowach cywilnoprawnych jest zatrudnionych co najmniej milion osób – tłumaczy RPO.

Rzecznik opowiada się przy tym za wzmocnieniem środków kontrolno-nadzorczych w zakresie przestrzegania prawa pracy. Jego zdaniem działania Państwowej Inspekcji Pracy dotyczące m.in. przeciwdziałania nadużywaniu umów cywilnoprawnych są niewystarczające skuteczne. Przepisy umożliwiają kontrolę zatrudnienia na takich kontraktach jedynie w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz legalności umów. Szerszy nadzór byłby możliwy, gdyby kontrakty te były objęte choćby minimalnymi uprawnieniami wynikającymi obecnie z kodeksu pracy.

– Warto się zastanowić także nad zmianą strukturalną. Obecnie PIP jako jedyny tego typu organ podlega Sejmowi, a nie władzy wykonawczej, co może utrudniać szybką reakcję państwa na nieprzestrzeganie prawa – podkreślał RPO.