Religa uznał, że przekształcenie szpitali w spółki oznacza, że państwo przestaje być odpowiedzialne za zdrowie obywateli. Podkreślił, że w Europie dominuje medycyna publiczna; zasięg działania medycyny prywatnej jest znacznie mniejszy. "Wszędzie, w całej starej Unii Europejskiej pomoc medyczna oparta jest o medycynę publiczną, nie o komercjalizowaną" - zaznaczył były minister zdrowia.

Jego zdaniem przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego stanowi zagrożenie dla pacjentów. "Komercjalizacja oznacza, że zoz traci swoją misję. Jako spółka prawa handlowego musi pracować dla zysku i jest to niebezpieczne" - mówił Religa. Zwrócił uwagę, że w szpitalach już skomercjalizowanych nie ma oddziałów, które nie przynoszą zysków, np. OIOM-ów, czyli tych, w których są pacjenci najbardziej potrzebujący pomocy.

Religa zaznaczył, że choć wiele zoz-ów, głównie podstawowej opieki zdrowotnej (poz) zostało już, podobnie jak w całej Europie, sprywatyzowanych, szpitalnictwo jest czymś zupełnie innym i ma inne cele.

Jego zdaniem służba zdrowia w Polsce od lat boryka się z "głębokim niedofinansowaniem" i komercjalizacja nie rozwiąże tego problemu. "Nie wierzcie, że spółka prawa handlowego stanie się bogata. Skąd weźmie pieniądze na remonty, nowe technologie itp.?" - pytał były minister.

Podkreślił, że jego przekonaniu proponowana reforma jest "przeciwko pacjentom". "Widzę ogromne zagrożenie dla systemu przez wprowadzenie tej reformy. Jeśli ta ustawa zostanie przyjęta, a wierzę, że tak się stanie, to referendum jest naprawdę potrzebne" - przekonywał Religa.

"Nic dobrego dla pacjenta w tych ustawach nie ma oprócz Rzecznika Praw Pacjenta, ale mam wątpliwości, czy trzeba tę instytucję wprowadzać. Obawiam się, że będzie z nią tak, jak z Rzecznikiem Praw Dziecka (za wprowadzeniem którego sam głosowałem jako senator), który obecnie jest to martwym urzędem" - mówił Religa.