W rolę mystery shoppers wcielają się w Polsce studenci, gospodynie domowe, wykładowcy akademiccy, a nawet prezesi banków. Najbardziej przedsiębiorczy zarabiają nawet 2 tys. zł.
Publikacja: 13 października 2008, 03:00
SMG/KRC, VISION SecretClient, Centrum Badań Marketingowych Test, Agencja Ad Hoc czy Favora - to tylko niektóre z agencji, które prowadzą w Polsce stały nabór do tej pracy. Aby stać się ich współpracownikiem (najczęstsza forma zatrudnienia w tej profesji to umowa o dzieło), nie trzeba mieć ukończonego żadnego kursu ani specjalistycznego szkolenia. Tajemniczym klientem może zostać każdy, kto ma minimalne nawet zdolności detektywistyczne.
Aby zatrudnić się w charakterze mystery shoppera, należy wejść na stronę internetową agencji i wypełnić szczegółowy formularz zgłoszeniowy. Poza pytaniami o: wiek, płeć, adres, wykształcenie, dotychczasowe zatrudnienie czy zawód, firmy te pytają również o stan zdrowia czy markę używanego samochodu. Informacje te są pomocne przy kwalifikowaniu kandydata do odpowiedniego zadania. I tak np. osoba poruszająca się na wózku inwalidzkim może sprawdzać, jak w hotelach obsługiwani są niepełnosprawni.
Praca tajemniczego klienta polega więc głównie na korzystaniu z usług placówek wskazanych przez pracodawcę w taki sposób, jakby czynił to zwykły klient. Ważne jest, by żaden z pracowników sprawdzanej firmy nie zorientował się, że jest poddawany kontroli.
Zarobki mystery shoppera uzależnione są od liczby i trudności wykonywanych zadań.
Każda z przeprowadzanych przez niego misji odbywa się na podstawie opracowanego wcześniej scenariusza, w którym zleceniodawca szczegółowo określa, na co ma on zwrócić uwagę podczas kontroli, o co pytać personel. Wyniki tych obserwacji spisywane są na ogół w specjalnej ankiecie. Badania mogą być świadczone osobiście albo telefonicznie lub przez internet. Średnia stawka za zlecenie wynosi od 20-80 zł netto. Około 250 zł zarabia tajemniczy klient badający obsługę w stacji napraw, który zgodzi się użyć do audytu swojego pojazdu.
Według ekspertów tajemniczy klienci to specjalizacja z przyszłością. Na taką formę kontroli decyduje się coraz więcej firm. Są to np. banki, przedsiębiorstwa gastronomiczne, ale także wyższe uczelnie czy urzędy miast.
HISTORIA MYSTERY SHOPPINGU
Prekursorem mystery shoppingu są Stany Zjednoczone. Już w latach 40. duże sklepy wykorzystywały tam detektywów do kontroli pracowników. Obecnie audyty przeprowadzają już nie wynajmowani śledczy, ale wyspecjalizowane agencje marketingowe. Nad etyką zleceń czuwa amerykańskie stowarzyszenie Mystery Shopping Provider's Association.
21: kma z IP: 62.244.139.* (2011-10-01 21:45)
niewiele rozumieją... bardzo łatwo powiedzieć.. gorzej wykonać, ja pracuje na sklepie gdzie jest mała obsada, przeważnie trzy osoby na zmianie w tym jeden kierownik druga osoba idzie na kase a trzecia musi *********** na sklepie.. zdjąć towar, rozłożyć towar, pieczywo , spisac temperatury, posprzątać, umyć podlogę okna, parking a do tego ma się dosiadać na kasę jak jest kilka osób.. być miłym uśmiechniętym i klepać każdemu dzieńdobry kwota reszta i zapraszam ponownie ... w wolnych chwilach myjemy pod regałami listwy cenowe przebieramy warzywniak... itd. niewyróbka ... a PRZYJDZIE jakiś PALANT i sie czepi że podłoga jest brudna albo że ktoś sie nie popatrzył mu w oczy albo nie uśmiechnął... to jest głupie uważam. A klienci sie też jaż nauczyli i jak stoi 2 osoby w kolejce to krzyczą : zadzwoni pani na kasę!!! ale mnie to ******* mam już dość tej pracy
22: Ja z IP: 195.225.120.* (2011-10-31 15:11)
Myślę, że tak jak każdy aspekt życia i ten ma dwie strony medalu.
5 sierpnia miałam urodziny, mąż chciał mi kupić jakieś drogie perfumy. Ale mam wymagający nos więc przy okazji zakupów wchodziłam do różnych perfumerii i zbierałam próbki. Ogromne rozczarowanie przeżyłam w jednej drogiej sieciówce na "D" dziewczyny niemiłe, zajęte właśnie plotami przy kasie potraktowały mnie jak uprzykrzoną muchę. Kiedyś w Tesco próbowano mnie okraść. Żaden z ochroniarzy nie chciał się ruszyć, choć jeden stał jakieś 7m ode mnie. Sama musiałam unieruchomić napastnika. Za co TACY pracownicy biorą pieniądze? Jak bardzo istotne jest to ze biora małe pensje? Dla mnie istotne jest to ze wogóle biorą bo za taką obsługę nie zapłaciłabym nawet złamanego grosza. A odnośnie biedronek itp to wcale nie czuję się tam źle obsługiwana. Ciśnienie podnosi mi sie na poczcie, w rejestracji w przychodni, w banku, a najbardziej w kontaktach z policjantami (facet oblewa kobietę benzyną i próbuje podpalić, kiedy zeznaję jako świadek, oficer z dochodzeniówki stwierdza: ile tego mogło być? pół litra litr? to proszę pani nie jest groźna ilość. Nic poważnego nie mogło się stać.) Gdyby to zależało ode mnie na owym policjancie zostałby zrobiony test czy faktycznie przy takiej ilości nic by mu sie nie stało. I dlatego apeluję o instytucję "tajemniczego klienta" ale tam gdzie na prawdę by sie przydała.
23: zaaaaaaaaaaawiii z IP: 79.162.53.* (2011-11-10 12:37)
nie ma nic głupszego niż tajemniczy klient po prostu porażka
24: agata z IP: 178.235.17.* (2012-01-29 19:24)
Pracuję jako "TK". Polityka tej pracy ma służyć podnoszeniu jakości, badaniu opinii przeciętnego klienta na temat danej placówki, a nie zwalnianiu ludzi, czy zabieraniu premii.Pracodawca który tak zrobi, działa niezgodnie z prawem.Badałam różne sieciówki, wiem jak ludzie tam tyrają, nigdy nie "obsmarowałam"żadnego pracownika, bo staram się być obiektywna.Może są firmy które od audytorów nie wymagają i zatrudniają byle kogo i później krążą opinie że TK to kapuś.Ja pracuję z profesjonalnymi firmami i im dłużej to robię, tym większe mam przeświadczenie że tacy jak my są potrzebni.Naprawdę dawno nie spotkałam się z chamstwem, jestem obsługiwana zgodnie z standardami firmy i zadowolona z zakupów.Każdy kto boi się Tk, powinien sam spróbować nim zostać.Wtedy, przestaną krążyć tak negatywne opinie :))
W ramach ciekawostki: na około 300 audytów które wykonałam tylko 3 razy byłam źle obsłużona- i to przez tego samego pracownika.Gdybym była jego szefem, wolałabym wymienić na "przyjemniejszy model". Osoba ta pracuje nadal na swoim stanowisku i zmiana nastąpiła na lepsze, myślę że moja ocena przyczyniła się do tego, skorzystało na tym wielu mieszkańców mojego miasta, a na pewno osoba która daje mu pracę- prawdopodobnie dobry fachowiec, został wysłany na szkolenie i zadowoleni są wszyscy, pracownik-czegoś się nauczył, klienci- zyskali fachową obsługę, szef- generuje zyski :))
pozdrawiam
25: Daria z IP: 46.112.206.* (2012-01-31 09:30)
W ubiegłym miesiącu została zwolniona pracownica przez tajemniczego klienta, bo akurat nie miał humoru,a wtym miesiącu wynik był 100%, a sklep jak działał tak działa.
26: xxxxx z IP: 80.54.125.* (2012-02-04 21:23)
z jednej strony fajnie bo jak sa mili ekspedieci co fajnie sie zakupy robi , a jak sa niemili to ile klientow wroci do sklepu ? a jak tajemniczy klient powie ze fajna atmoswera jest miła obsługa wszystko sie idzie dowiedziec gdzie co jest to morze pracodawca firma dac fajna premie czy nie?
27: neko z IP: 82.177.214.* (2012-02-20 19:26)
Tajemniczy to po prostu zwykła szuja. Można się naprawdę bardzo starać a i tak nie będzie dobrze. Przyczepiają się dosłownie do wszystkiego. Pracuję w sieci meblowej i pytania takie jak np. czy okleina nie odklei się jak dziecko będzie grało piłką o mebel albo czy szwy na narożniku się nie rozejdą jak będzie na nim siedzieć kilka osób są poprostu tak głupie, że nawet nie wiadomo co odpowiedzieć nie chcąc potraktować klienta jak idiotę. Można dostać punkty ujemne nawet gdy tajemniczy nie usłyszy dzień dobry na wejściu. Tajemniczy to głupota.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Zakład Ubezpieczeń Społecznych daruje właścicielom firm niektóre zaległości. Wnioski o umorzenie powinni móc składać także wspólnicy spółki.