statystyki

Cicha zemsta wydawców za darmowy podręcznik

autor: Anna Wittenberg, Patrycja Otto02.09.2015, 07:16

Rok szkolny już się zaczął, tymczasem do wielu klas szkoły podstawowej i gimnazjum wciąż nie można kupić podręczników

Reklama


Pracownicy księgarni przyznają w rozmowie z nami, że książki niektórych wydawnictw skończyły się już kilka tygodni temu, a dodruków wciąż nie ma. To reakcja na wprowadzenie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej reformy podręcznikowej. Wydawcy obawiają się, że jeśli w tym roku wydrukują zbyt dużo egzemplarzy, w przyszłym trzeba będzie oddawać je na makulaturę. Czekają więc na precyzyjne informacje o zapotrzebowaniu. A rodzice nerwowo szukają potrzebnych publikacji.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Komentarze (3)

  • smutna matka(2015-09-02 14:02) Zgłoś naruszenie 00

    Za podręczniki do 2 klasy gimnazjum zapłaciłam 680 złotych, po zniżce...

    Odpowiedz
  • POlak(2015-09-02 15:46) Zgłoś naruszenie 00

    Niech się pani "Smutna matka" cieszy że za 2 półrocza w gimnazjum nie musiała płacić 4000 zł
    A ktoś płaci Pan płaci, Pani płaci, społeczeństwo płaci :)

    Swoją drogą edukacja powinna być darmowa ale nie przymusowa jak obecnie, że na siłę w szkołach trzyma się patologiczne dzieci. Edukacja dla ******** powinna być przywilejem a nie obowiązkiem, wtedy by się nauczyli szacunku do szkoły i nauczycieli.

    Odpowiedz
  • eh... te czasy(2015-09-02 20:45) Zgłoś naruszenie 00

    Ja chodziłem do szkoły podstawowej na przełomie lat 80-90. Pomijając naturalną "aktualizację" podręczników do historii uczyłem się nieraz z książek wydanych w roku mojego urodzenia. Nie uważam się za osobę szczególnie upośledzoną z tego powodu.
    Książki do wyższej klasy odkupowało się od starszego rocznika niemal a jak się dobrze zakręciło taniej niż sprzedało się swoje książki rocznikowi niżej..
    Nie wiem po co dzieciakom książki na papierze kredowym będące zarazem podręcznikiem i ćwiczeniami (jasne, nie da sie ich ponownie wykorzystać szczegolnie gdy są jakies wycinanki, wyklejanki itd).

    Podręczniki do języków obcych były tak abstrakcyjnie drogie lub niedostępne, że nauczyciele sami robili zbiórkę na kserówki - tak , tak.. zaraz się poleje fala "przecież są prawa autorskie"...

    Chodziłem w fartuszku z tarczą szkoły i był git.

    Teraz? Mój syn dostaje ZADANIA DOMOWE DO ZROBIENIA NA KONKRENTEJ WITRYNIE WWW - gdy zadałem na zebraniu pytanie w jakich godzinach szkolna pracownia komputerowa jest udostępniania dzieciom popatrzono na mnie jak na ufoludka - "żebrak jakiś że komputera nie ma w domu"... Jak któreś dziecko nie ma nowego Iphona lub co najmniej dobrego smartfona z internetem to od razu biedak... Ja żyję na poczciwym SE k750i, który męczy trzecią obudowę (przemęczy pewnie jeszcze ze dwie) i bateria ciągnie (ORYGINALNA) dalej ponad 3 dni...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane