- Jeśli jednak popatrzymy na kompetencje prezydenta, relacje prezydenta z rządem, to oczywiście: ja się zwracam do rządu ze swoistym apelem, żeby to rozwiązanie wprowadzić, bo uważam, że ten program jest wręcz niezbędny. Zwłaszcza w rodzinach na wsi. I niech mi nikt nie opowiada, że w Polsce nie ma dzieci niedożywionych, bo wystarczy pojechać do siostry Małgorzaty Chmielewskiej, gdzie ja wczoraj byłem, by zauważyć ten problem. To są wstydliwe fakty dla Polski i dla rządu, ale to nie oznacza, że nie można tych problemów rozwiązać. Rozwiązaniem jest realne wsparcie. Zwróciłem się z apelem do rządu - powiedział w rozmowie  "Faktem" Andrzej Duda.

- Jedną rzecz chcę z całą mocą zadeklarować: jeżeli rząd do tego nie przystąpi i nie będzie się na ten program zgadzał, a jasnej deklaracji podjęcia szybkich prac nad tą sprawą nie będzie do końca tego roku, to ja osobiście przystąpię do przygotowania projektu ustawy - dodał.

Minister Władysław Kosiniak-Kamysz mówił w radiowej jedynce, że gabinet Ewy Kopacz już o tym pomyślał. Od 1 stycznia rodzina będzie otrzymywać 1000 złotych na rękę przez pierwszy rok życia dziecka.

Minister pracy powtórzył, że pieniądze na pomoc dla potrzebujących można byłoby pozyskać dzięki rezygnacji z wrześniowego referendum, które ma kosztować 100 milionów złotych. Za tę kwotę udałoby się wybudować 350-400 domów dziennej opieki nad seniorami albo zwiększyć pomoc dla rodzin czy wsparcie dla rolników poszkodowanych przez susze.

PSL apeluje o odwołanie wrześniowego referendum. Do prezydenta Andrzeja Dudy w tej sprawie zwrócił się wczoraj za pośrednictwem mediów minister rolnictwa Marek Sawicki z PSL-u. Przekonywał, że zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można przeznaczyć na pomoc rolnikom poszkodowanym przez suszę. Podobnie wypowiadała się szefowa sztabu wyborczego ludowców.

PiS z kolei wnioskuje o rozszerzenie wrześniowego referendum o dodatkowe pytania. Miałyby one dotyczyć obniżenia wieku emerytalnego, posyłania 6-latków do szkół oraz ochrony Lasów Państwowych przed prywatyzacją.