Jest szansa, że niektóre dworce w Warszawie, Poznaniu, Rzeszowie, Kielcach, Ostrowcu Świętokrzyskim i Świdnicy będą odpowiadać potrzebom niepełnosprawnych, czyli zostaną zmodernizowane zgodnie z wytycznymi UE. W pozostałych miastach osoby na wózku czy niewidome wciąż będą musiały liczyć tylko na siebie.

Brak informacji

Do 4 lipca miasta liczące powyższej 50 tys. mieszkańców miały czas na przesłanie do urzędów marszałkowskich informacji o dworcach autobusowych, których są właścicielem lub współwłaścicielem, i z których korzysta powyższej 500 tys. pasażerów rocznie. Te obiekty muszą być dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Unia chce, żeby było im łatwiej m.in. przejść z poczekalni do pojazdu, wsiąść do niego czy załadować i odebrać bagaż. Obowiązek zgłoszenia dworców nałożyła na miasta nowelizacja ustawy o transporcie drogowym (Dz.U. z 2015 r. poz. 390).

Problem jednak w tym, że tylko pięć urzędów marszałkowskich dostało wymagane dane. Pozostałe – nie. Tak wynika z naszej sondy.

Niewiele dworców spełni wymogi UE

Niewiele dworców spełni wymogi UE

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Niektóre urzędy marszałkowskie wysyłają więc ponaglenia do samorządowców. Starają się też na własną rękę zebrać odpowiednie informacje. Tak jest w przypadku Śląska, Małopolski czy Lubelszczyzny.

– Wysłaliśmy do miast pisma przypominające o obowiązku wynikającym z ustawy. Poprosiliśmy, by odpowiedź przekazano nam do 27 lipca – twierdzi Katarzyna Olchowska z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego.

– Urząd Marszałkowski wystąpił do 23 miast o potrzebne informacje – mówi z kolei Witold Trólka z biura prasowego Marszałka Województwa Śląskiego.

Czas goni

Urzędy marszałkowskie do 4 sierpnia muszą przesłać dane o dworcach do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju (MIR). Resort szacował wcześniej, że takich obiektów będzie w sumie 21.

– Jednak z uwagi na zmiany w strukturze własnościowej dworców w ostatnich latach liczba ta wymaga zweryfikowania. Dlatego czekamy na komunikaty od marszałków województw. Na ich podstawie resort będzie mógł wyznaczyć obiekty, które zostaną dostosowane do potrzeb niepełnosprawnych – tłumaczy Piotr Popa, rzecznik prasowy MIR.

Na realizację unijnych wytycznych samorządy mają czas zaledwie do 4 stycznia 2016 r. Koszt w odniesieniu do jednego dworca jest szacowany na ok. 100 tys. zł. Być może to tłumaczy, dlaczego miasta uchylają się od przekazania potrzebnych informacji. A trudno im będzie udowodnić, że nie wskazały obiektu, choć powinny.

– Nikt nie prowadził analiz, ilu pasażerów korzysta z poszczególnych dworców. Zatem nie można określić, gdzie liczba podróżujących sięga pół miliona – wyjaśnia Marek Pietruczuk, inspektor w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Podlaskiego w Białymstoku.

Podaje przykład. – Z informacji, które otrzymaliśmy od prezydenta Łomży, wynika, że nie jest on w stanie stwierdzić, czy dworzec spełnia wymóg odpowiedniej liczby pasażerów – mówi. – Można by spróbować to ustalić, biorąc pod uwagę liczbę sprzedanych biletów. Ale te dane również mogą okazać się niemiarodajne, ponieważ z dworca korzystają też prywatni przewoźnicy. Nie wiemy, ile osób obsługują – dodaje.

Przystanek czy dworzec

Ponadto eksperci wskazują, że niektóre samorządy kwalifikują dworce jako przystanki, aby uniknąć realizowania unijnych wytycznych.

– Definicja dworca jest zawarta w art. 4 pkt 2 ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Dworzec to miejsce przeznaczone do odprawy pasażerów, w którym znajdują się w szczególności: przystanki komunikacyjne, punkt sprzedaży biletów oraz punkt informacji dla podróżnych. Jednostki samorządu terytorialnego zobowiązane są do przestrzegania tego przepisu – zwraca jednak uwagę Piotr Popa.

Urzędy marszałkowskie załamują ręce.

– Biorąc pod uwagę zaangażowanie samorządów, możemy uznać, że realizacja wymogów unijnych w ustawowym terminie stoi pod znakiem zapytania – przyznaje Jerzy Kriger, dyrektor departamentu transportu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu.