Nauczyciele nie będą mieli prawa do wcześniejszych emerytur, ale nie zostanie im też podniesione pensum. To główne rezultaty negocjacji rządu ze związkami zawodowymi, które trwały od maja. Do piątku strony mają podpisać protokół ustaleń, w którym znajdą się wspólne wnioski i rozbieżności. Zagadnienia, które udało się uzgodnić, zostaną uwzględnione w projektach nowelizacji ustawy o systemie oświaty i Karty Nauczyciela.

Strony zgodziły się np., że pensum nauczycielskie nadal będzie wynosić 18 godz. lekcyjnych. Nie wzrośnie więc, jak proponował rząd, do 22 godzin. Od września 2009 r. nauczyciele będą jednak musieli prowadzić jedną godzinę zajęć dodatkowych, np. z uczniami osiągającymi słabsze wyniki w nauce lub szczególnie uzdolnionymi. Ten czas pracy będzie ewidencjonowany.

- Uważamy, że należy wprowadzić jeszcze jedną obowiązkową godzinę takich zajęć od 1 września 2010 r. - mówi Michał Boni, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, który prowadził negocjacje ze związkowcami.

Na to nie zgadzają się jednak związki. Protestują też przeciwko zniesieniu prawa do wcześniejszych emerytur dla nauczycieli.

- Będziemy apelować do parlamentarzystów, aby zmienili te przepisy w trakcie prac w Sejmie - mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Związkowcy domagają się też dalszych negocjacji w sprawie płac dla nauczycieli mianowanych i dyplomowanych. Ich zdaniem będą one rosły zbyt wolno w porównaniu z pensjami nauczycieli stażystów i kontraktowych. W przyszłym roku płace wszystkich pedagogów mają wzrosnąć dwukrotnie po 5 proc. Jednak średnie wynagrodzenie stażystów ma wynosić 100 proc. tzw. kwoty bazowej dla nauczycieli, określanej corocznie w ustawie budżetowej. Obecnie średnie miesięczne wynagrodzenie 31,7 tys. stażystów stanowi co najmniej 82 proc. tej kwoty

Związki zapowiedziały, że będą starały się, aby ich propozycje poparł prezydent. 23 października pod jego patronatem ma się odbyć tzw. oświatowy okrągły stół.