W oparciu o te dane koszt zrównania ich uprawnień z beneficjentami ustawy o kombatantach szacuje się na 32,3 mln zł. Na kwotę tę składa się wyrównanie różnicy między świadczeniem pieniężnym wypłacanym żołnierzom-górnikom a dodatkiem kombatanckim oraz koszty przyznania żołnierzom i wdowom dodatku kompensacyjnego oraz 51 proc. zniżki na przejazdy komunikacją.

Na mocy projektu żołnierze-górnicy po potwierdzeniu ich statusu przez szefa Urzędu ds. Kombatantów otrzymają prawo do szeregu świadczeń. To m.in. dodatek kombatancki, pierwszeństwo do środowiskowej opieki socjalnej i w domach opieki społecznej, ulga w przejazdach komunikacją, dodatek kompensacyjny, ryczałt energetyczny oraz przyznawana w drodze wyjątku emerytura lub renta, a także doraźna lub okresowa pomoc pieniężna.

Projekt przewiduje też uchylenie ustawy o żołnierzach-górnikach. Zawiera przepis przejściowy zakładający objęcie znowelizowaną ustawą o kombatantach wszystkich represjonowanych uprawnionych dotąd do świadczeń wspomnianej ustawy. Szef Urzędu ds. Kombatantów zobowiązany będzie do przekazania im stosownej informacji. Dane o pobierających świadczenia na podstawie ustawy o żołnierzach-górnikach przekaże mu ZUS.

Żołnierzami-górnikami określane są osoby, które w latach 1949-59 z powodów politycznych trafiły do kopalń węgla kamiennego, uranu i do kamieniołomów. Zmuszani byli do ciężkiej pracy w batalionach - oddziałach roboczych, zorganizowanych na wzór sowiecki. Od 1949 r. w ramach zastępczej służby wojskowej zaczęto tworzyć bataliony pracy.

Podstawą kwalifikowania poborowych do tego typu jednostek było pochodzenie społeczne, przeszłość polityczna, opinia miejscowej bezpieki i narodowość. Warunki pracy i warunki bytowe żołnierzy-górników były katastrofalne. W latach 1949-59 do kopalń i kamieniołomów trafiło ponad 200 tys. poborowych. Szacuje się, że w wyniku katorżniczej pracy ponad tysiąc z nich zginęło, kilkanaście tysięcy straciło zdrowie lub przypłaciło służbę przedwczesną śmiercią.

Projekt nowelizacji ustawy o kombatantach, który jest inicjatywą legislacyjną Senatu, został przyjęty jednogłośnie. Projekt trafi teraz do Sejmu.