ZUS triumfuje. Osoby świadczące usługi na podstawie umów menedżerskich, do których stosuje się przepisy o zleceniu, podlegają ubezpieczeniom społecznym jako zleceniobiorcy. Dzieje się tak nawet wówczas, gdy równolegle prowadzą działalność gospodarczą.

– W takiej sytuacji działalność gospodarcza nie jest tytułem do podlegania ubezpieczeniom społecznym. Takie stanowisko prezentujemy od stycznia 2004 r. – tłumaczy Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS. – Ostatnia uchwała Sądu Najwyższego potwierdziła słuszność naszego stanowiska – dodaje.

Liczy się kontrakt

Chodzi o uchwałę SN podjętą w składzie 7 sędziów w ostatnią środę (sygn. akt III UZP 2/15). Zgodnie z nią członkowie zarządów spółek kapitałowych podlegają obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym z tytułu kontraktów menedżerskich, czyli świadczenia usług, a nie z tytułu samozatrudnienia, czyli prowadzenia działalności gospodarczej. SN nadał uchwale moc zasady prawnej i uznał, że przedstawiona wykładnia wiąże od dnia wydania orzeczenia, tj. od 17 czerwca 2015 r.

– To ujednolici orzecznictwo w takich sprawach – wyjaśnia prof. Marcin Zieleniecki z Uniwersytetu Gdańskiego, ekspert NSZZ „Solidarność”. Od tego dnia sądy, wydając wyroki, powinny uwzględniać treść uchwały.

Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego dotyczyło spółki kapitałowej i członków jej zarządu. Okazuje się jednak, że ZUS rozumie je szerzej i zamierza stosować tę wykładnię adekwatnie do wszystkich osób realizujących kontrakty menedżerskie.

– Zakład systematycznie, w ramach rutynowo prowadzonych kontroli, które stwierdzają konieczność opłacania składek od kontraktów menedżerskich, ustala okres, za który powinny być one odprowadzane, i ustala należną kwotę. Przedawnienie należności składkowych wobec ZUS następuje po pięciu latach – tłumaczy Wojciech Andrusiewicz.

Dodaje, że w sytuacji gdy dana osoba osiąga przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej i równocześnie przychody na podstawie kontraktu menedżerskiego (z działalności wykonywanej osobiście), następuje zbieg tytułów do ubezpieczeń społecznych. I składki muszą być płacone od kontraktu.

Takim podejściem do sprawy są oburzeni eksperci.

– ZUS w nieuprawniony sposób rozszerza krąg osób zobowiązanych do opłacania składek od umów menedżerskich. Jeśli więc wyda decyzję nakazującą zapłatę zaległych danin, sprawę powinien zbadać sąd – komentuje prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista z Uniwersytetu SWPS.

Zakład kontra firmy

Adwokat Beata Bieniek-Wiera z kancelarii Adwokaci i Radcowie Prawni Izabella Żyglicka i Wspólnicy z Katowic zwraca uwagę, że podejście, jakie prezentuje zakład, jest sprzeczne z deklaracjami rządu.

– W Sejmie trwają prace nad nowelizacją ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Na jej podstawie taka instytucja publiczna jak ZUS powinna traktować obywatela jak partnera. Stanowisko zakładu, że będzie ścigać wszystkich przedsiębiorców z kontraktami, jest karygodne – podkreśla.

Inaczej do sprawy podchodzi Andrzej Strębski, ekspert ubezpieczeniowy. W jego ocenie ZUS dobrze robi, sprawdzając kontrakty menedżerskie.

– Wiele firm próbuje w ten sposób obejść prawo. Zwalniani z pracy pracownicy muszą zakładać działalność gospodarczą, żeby na końcu podpisać umowę menedżerską o świadczenie usług. Dzięki temu przedsiębiorcy unikają płacenia składek – tłumaczy. – Wiele kontraktów menedżerskich powinno być umowami o pracę, ale taka forma zatrudnienia jest najbardziej kosztowna – dodaje.

Natomiast prof. Marcin Zieleniecki zauważa, że konieczna jest analiza przepisów ubezpieczeniowych.

– Stwarzają one duże pole do nadużyć ze strony nieuczciwych płatników. Przypomnę też, że w gorszej sytuacji od osób, które przy zbiegu tytułów do ubezpieczenia odprowadzają składki od pierwszej, często najniższej kwoty, są pracownicy zatrudnieni u dwóch różnych pracodawców. Oni muszą płacić daninę od każdej złotówki – wyjaśnia. – I to szybko trzeba zmienić, aby wszyscy byli równi wobec prawa – dodaje.