Przyszły rok dla polskich szpitali może być wyjątkowo trudny. Z początkiem stycznia 2016 r. każda placówka będzie musiała wykupić obowiązkowo ubezpieczenie od zdarzeń medycznych. Suma ubezpieczenia będzie uzależniona od wielkości szpitala (liczby łóżek) i zgodnie z ustawą o działalności leczniczej wyniesie co najmniej 300 tys. zł, jednak nie mniej niż 1000 zł w odniesieniu do jednego łóżka.

Pierwotnie obowiązek posiadania takiego ubezpieczenia miał być wprowadzony już od 2014 r., jednak Ministerstwo Zdrowia, pod naciskiem dyrektorów szpitali, zdecydowało się przesunąć termin o dwa lata.

W efekcie do dziś na ubezpieczenie od zdarzeń medycznych zdecydowało się zaledwie ok. 15 proc. szpitali. Pozostałe mają więc nie lada problem – brak bowiem obowiązkowego ubezpieczenia będzie mógł skutkować nawet wykreśleniem szpitala przez wojewodę z rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Co więcej, tym razem niewiele wskazuje na to, by miało dojść do kolejnego przesunięcia terminu wejścia w życie nowych regulacji.

Sytuacja jest tym trudniejsza, że wraz z coraz większą świadomością pacjentów wzrastają też roszczenia wobec szpitali. Nic dziwnego, że w ostatnim czasie można zaobserwować zwiększone zainteresowanie podmiotów z sektora usług medycznych poszukiwaniem alternatywnych form zawierania ubezpieczeń w szczególności w zakresie obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (OC). Powód jest prosty – oszczędności.

Największy gracz na rynku ubezpieczeń – firma PZU – zdecydował się wyjść naprzeciw oczekiwaniom zarządzających szpitalami i powołać Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW) skierowane wyłącznie do szpitali. – W marcu złożyliśmy wniosek do Komisji Nadzoru Finansowego o zarejestrowanie nowego podmiotu: TUW PZUW. Będzie on powołany do obsługi ryzyk z ubezpieczeń szpitalnych na zasadzie wzajemności. Zgody od nadzoru spodziewamy się na jesieni. Chcielibyśmy rozpocząć działalność operacyjną w IV kwartale 2015 r. – wyjaśnia Rafał Kiliński z PZU.

Zasady działania TUW będą stosunkowo proste. PZU będzie członkiem założycielem TUW, który jest w stanie zasilić go odpowiednim kapitałem. To właśnie braki kapitałowe były głównym powodem niepowodzeń inicjatyw TUW tworzonych zarówno przez środowiska medyczne, jak i samorządowe. Aby przystąpić do towarzystwa, które zamierza powołać PZU, jednostka medyczna będzie musiała wnieść jednorazową opłatę członkowską. Na razie wiadomo tylko tyle, że będzie to kwota symboliczna, by nie stanowiła bariery dla chętnych placówek. Wszelkie nadwyżki generowane przez TUW będą zasilać samo towarzystwo. Przez pierwsze trzy lata obowiązywać będzie z góry ustalona składka (tzw. fixed premium). Po tym okresie walne zgromadzenie członków TUW będzie mogło podjąć decyzję o ewentualnym przejściu na rozliczenia w systemie wzajemności. Oznacza to, że zamiast jednolitej stawki każdy będzie ją uiszczał w różnej wysokości zgodnie z zasadą, że im lepiej jednostka jest prowadzona, tym mniejszą składkę będzie płacić.

TUW dla jednostek medycznych, czyli korzyści dla każdego

Grupa PZU uznała, że stworzenie TUW dla szpitali jest najlepszym wyjściem, biorąc pod uwagę długookresowy charakter ubezpieczeń oferowanych w tej branży. Działalność PZU w ramach powstającego TUW będzie miała charakter non profit. Firma jednak liczy na to, że dzięki takiej działalności zyska dodatkowy model operacyjny, polegający na oferowaniu ochrony ubezpieczeniowej w ramach związków wzajemności członkowskiej. Takie poszerzenie gamy produktowej może korzystnie wpłynąć na poziom udziałów rynkowych Grupy PZU.

To także wyjście naprzeciw oczekiwaniom szpitali, które w większości są w trudnej sytuacji finansowej. Większość ubezpieczeń, jakie kupują szpitale, to te, które są lub będą wymagane przepisami prawa (OC działalności placówki oraz ubezpieczenie od zdarzeń medycznych, których obowiązek zawarcia powraca od 1 stycznia 2016 r.). W związku z obligatoryjnością powyższych ubezpieczeń szpitale są zmuszone do posiadania odpowiednich polis. Na przestrzeni ostatnich 10 lat, z uwagi na zmieniające się otoczenie działalności szpitalnej, ceny ubezpieczeń wzrosły i są odczuwalne dla budżetu placówki medycznej. W Polsce może to być nawet od 2 do 5 proc. rocznego budżetu (zależy od jednostki). Z doświadczeń na rynkach zagranicznych wynika, że należy spodziewać się nadal trendu rosnącego. Dla porównania w USA udział składek ubezpieczeniowych w całkowitych kosztach szpitali to nawet ok. 15 proc. rocznego budżetu.

PZU – jako jedyny na rynku – od 4 lat prowadzi Risk Engineering Medyczny (REM). Zatrudnia lekarzy, którzy jeżdżą do placówek, prowadzić tzw. surveye medyczne. Na miejscu sprawdzają kompatybilność deklaracji danej jednostki medycznej składanej w procesie ubezpieczenia, np. w zakresie realizacji procedur ze stanem faktycznym, rekomendując także, w oparciu o zdobyte doświadczenie, wykonanie zaleceń ograniczających ryzyko. Początki REM były trudne – bywało, że ekspertów nie chciano nawet wpuszczać do placówek medycznych. Teraz sytuacja się zmieniła – menedżerowie szpitali zrozumieli, że ograniczanie ryzyka leży również w ich dobrze pojętym interesie.

Co zyskają przyszli członkowie TUW? Formuła związków wzajemności członkowskiej daje możliwości ścisłej współpracy z klientami w celu monitorowania ryzyka i wdrażania rozwiązań wpływających na zmniejszenie np. szkodowości. Bliższa współpraca TUW-u z klientami będzie możliwa z uwagi na zainteresowanie klientów korzystnymi wynikami Związków Wzajemności Członkowskiej. Członkowie TUW zyskają możliwość rozpraszania ryzyka w ramach związków wzajemności dostosowanych do specyfiki danej grupy podmiotów medycznych oraz będą mogli uzyskiwać wsparcie w aktywnym zarządzaniu ryzykiem.

Artykuł należy do cyklu "UBEZPIECZENIE WZAJEMNE DLA SZPITALI"

Partner cyklu: