Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju i Towarzystwo Ekonomistów Polskich przedstawiło raport, z którego wynika, że w 2006 roku sfinansowanie świadczeń przyznawanych przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego (wcześniejsze emerytury z ZUS, KRUS i systemów tzw. służb mundurowych oraz zasiłki i świadczenia przedemerytalne) kosztowały 27,5 mld zł. To efekt tego, że prawie 3,5 mln osób w Polsce, które są w wieku produkcyjnym otrzymuje te świadczenia.

- Każda osoba pracująca musi więc na ich sfinansowanie przeznaczyć średnio ponad 2,5 tys. zł rocznie - zauważa dr Andrzej Rzońca z FOR, jeden z autorów raportu.

Autorzy wskazują, że osoby, które przechodzą w Polsce na emeryturę mają średnio 56,6 lat. Tymczasem większość krajów starej i nowej Unii ma ustalony wiek emerytalny na poziomie 65 lat dla obojga płci, bądź jest w trakcie jego podnoszenia.

- Zaledwie co 11 osoba, której przyznaje się emeryturę w Polsce ukończyła 65 lat, a co szósta ma poniżej 55 lat - mówi dr Wiktor Wojciechowski współautor raportu z TEP.

Eksperci przestrzegają, że utrzymywanie obecnej polityki w tym zakresie wraz z pogarszającą się sytuacją demograficzną spowoduje, że aby utrzymać obecny poziom wysokości emerytur (59 proc. średniej płacy) trzeba będzie podnieść składkę emerytalną z 19,52 proc. do ponad 30 proc.

- Jeżeli składka się nie zmieni to relacja emerytur do płac spadnie, w optymistycznej wersji, do około 35 proc. w stosunku do średniej płacy - podkreśla Andrzej Rzońca.

Tłumaczy, że aby przy niezmienionej składce utrzymać relację emerytur do płac na obecnym poziomie, Polacy powinni przechodzić na emeryturę przynajmniej 6 lat później. Autorzy raportu szacują, że gdyby rząd zdecydował się na zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn (65 lat) i zablokował przechodzenie na wcześniejsze emerytury, już w roku wprowadzenia tych zmian oszczędności sięgnęłyby 2 mld zł.