Dla 78 procent badanych motywacją są większe zarobki, 44 procent chce podnieść standard życia, a 37 procent narzeka na brak odpowiedniej pracy w Polsce. Faktem jest, że coraz częściej pakujemy walizki i wyjeżdżamy - mówi Andrzej Kubisiak z Work Service.
Grupa osób zdecydowanych na wyjazd wzrosła w stosunku do ubiegłego roku - z 5 procent do 6,4 procent. To oznacza ilościowy wzrost o 250 tys. osób. To tak, jakby np. cała Częstochowa podjęła decyzję o emigracji. Najczęściej wyjeżdżamy za pracą do Wielkiej Brytanii i Niemiec. Pojawił się też nowy kierunek emigracji zarobkowej: Norwegia - dodaje Kubisiak. To kierunek bardzo atrakcyjny dla wielu polskich specjalistów. W Norwegii są relatywnie bardzo wysokie wynagrodzenia dla ekspertów np. stoczniowych, jest mocno rozwinięta opieka socjalna, powstały również nowe połączenia lotnicze między Polską a Norwegią. Wiele osób korzysta z nich w drodze do pracy. 

Pracując za granicą wciąż musimy udowadniać, że jesteśmy lepsi od innych - uważa prof. Katarzyna Żukrowska, ekonomistka ze Szkoły Głównej Handlowej. „Ja sama jako studentka pracowałam na zmywaku” - wspomina - natomiast teraz to oczywiście inaczej wygląda, bo jest to legalna praca za granicą”. Taka praca daje bardzo duże doświadczenie: po pierwsze ceni się prace, a po drugie, jeżeli jest się wykwalifikowanym, można zrobić karierę. Trzeba tylko liczyć się ciężką pracą i być lepszym od swoich konkurentów-rówieśników - dodaje prof. Żukrowska.
Polaków się ceni - jesteśmy kreatywni, dobrze przygotowani zawodowo, a w trudnych sytuacjach zdajemy egzamin - zauważa ekonomistka. Świetnie za granicą dają sobie radę ekonomiści, specjaliści od finansów, rachunkowości, lekarze - ludzie wykwalifikowani. W dalszym ciągu najczęściej o wyjeździe za granicę myślą przede wszystkim osoby młode - 2/3 potencjalnych emigrantów to osoby do 35 roku życia.