Dzisiaj prace nad nowymi zasadami rozpocznie sejmowa podkomisja nadzwyczajna. Parlamentarzyści chcą znowelizować ustawę z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 121).

Zmiany są iście rewolucyjne. W latach 2010–2011 spośród wniosków, które wpłynęły do ZUS i pozostały bez rozpatrzenia, blisko 90 proc. związanych było z nieopłaceniem składek w części finansowanej przez zatrudnionych. – Szkoda, że tak późno zauważono, że przedsiębiorca zatrudniający pracowników w ciągu zaledwie kilku dni musi spłacić połowę zadłużenia, aby uzyskać prawo do rozłożenia reszty. Wiele firm właśnie z tego powodu wpada w poważne problemy finansowe, zamiast z nich wychodzić – twierdzi Dorota Wolicka, dyrektor biura interwencji i organizacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Jej zdaniem źle się stało, że takie rozwiązanie nie zostało uwzględnione w ustawie z 9 listopada 2012 r. o umorzeniu należności powstałych z tytułu nieopłaconych składek przez osoby prowadzące pozarolniczą działalność (Dz.U. z 2012 r. poz. 1551). Termin składania wniosków upłynął 15 stycznia 2015 r. – Przedsiębiorca miałby wtedy także możliwość rozłożenia na raty długu za pracowników – dodaje Dorota Wolicka.

Projekt ustawy wprowadza specjalny system ochrony dla pracowników. Na ich konta w ZUS miałaby wpływać opłata prolongacyjna naliczana firmie w przypadku udzielenia ulgi w spłacie należności i podlegałaby przekazaniu na rachunek ubezpieczonego do OFE oraz zaewidencjonowaniu na subkoncie. Chodzi o to, by złagodzić skutki finansowe, które dotknęłyby ubezpieczonych niebędących płatnikami składek w przypadku opóźnienia w przekazaniu ich do OFE. – Ale to i tak jawne okradanie pracownika, który straci na opóźnieniu składek. Jeśli Sejm chce pomóc i firmom, i pracownikom, to niech ZUS ma pierwszeństwo przed innymi. Wtedy dług firmy będzie spadać, a zatrudnieni otrzymają swoje pieniądze na konto – dodaje Andrzej Strębski, ekspert ubezpieczeniowy.

Etap legislacyjny

Prace w komisji