PAP: Czy ustawa realizująca październikowy wyrok TK ma szanse wejść w życie przed końcem obecnej kadencji Sejmu?

Władysław Kosiniak-Kamysz: Tak. Trybunał nakazał, żeby zrobić to jak najszybciej. Jesteśmy do tego przygotowani. Warto ten projekt wprowadzić w życie, bo wykonanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego jest jednym z naszych priorytetów, jeśli chodzi o prace legislacyjne.

PAP: Jednak to, co zaproponował resort, nie podoba się ani opiekunom osób dorosłych, ani dzieci z niepełnosprawnościami. Jak by pan przekonał do tych rozwiązań głównych zainteresowanych?

W.K.K.: Po pierwsze wszystkie prawa nabyte pozostają. I one pozostają na bardzo długo.

PAP: Oni się boją, że pozostaną do kolejnej komisji orzeczniczej.

W.K.K.: Nie. Bazą tego projektu jest trwałe zachowanie praw nabytych - nie tylko na czas decyzji administracyjnej lub orzeczenia. W tym projekcie gwarantujemy, że ci, dla których dzisiejsze zasady są korzystniejsze - bo nie dla wszystkich takie są - nie stracą swoich świadczeń. Na tej bazie budujemy projekt ustawowy.

Założenie i podstawa są bardzo proste, choć niezwykle ważne: nikt nie traci, prawa nabyte pozostają, rozszerzamy krąg i podnosimy świadczenia - na tyle, na ile nas stać, na tyle, na ile jest na dzisiaj możliwe.

To jest propozycja, która na pewno nie stoi w sprzeczności z decyzjami podjętymi rok temu, po wiosennych protestach rodziców i opiekunów dorosłych.

Musielibyśmy być bardzo nierozważni, żeby wycofywać się z tego, co rok temu uchwaliliśmy – podwyżkę świadczenia pielęgnacyjnego najpierw do 1000 zł, a teraz 1200 zł, a od przyszłego roku do 1300 zł.

Ci, którzy teraz są w systemie, będą mieli możliwość wyboru, jeżeli nowy system daje im lepsze warunki. Tak będzie w przypadku znaczącej części opiekunów osób dorosłych. Oni zyskają, bo zwiększymy im świadczenie z 520 zł do 800 zł, plus odprowadzane od tej kwoty składki i wyższy niż obecnie próg umożliwiający skorzystanie ze świadczenia, bo na poziomie 1000 zł na osobę w rodzinie.

Powtórzę jeszcze raz: na tym projekcie nikt nie traci.

Można się ze mną politycznie zgadzać lub nie, ale - powiedzmy to z całą mocą – prawa nabyte zostaną na trwałe, a nie na okres decyzji administracyjnych. Przez niedopowiedzenie, niezrozumienie lub niechęć do zrozumienia tego tematu może zostać wyrządzona duża krzywda przede wszystkim tym, którzy dziś czekają na te nowe rozwiązania, a ta grupa jest liczna i warto dla niej przeprowadzić tę zmianę.

PAP: Dlaczego zdecydowaliście się na wprowadzenie progu dochodowego również dla rodziców niepełnosprawnych dzieci?

W.K.K.: Trybunał wskazał, by brać pod uwagę sytuację materialną całej rodziny, powiedział o możliwości wprowadzenia progu dochodowego, który my wyznaczamy na najwyższym poziomie, czyli 1000 zł. Przeważnie kryterium dochodowe jest na poziomie ok. 600 zł, nieco wyższe jest dla osób niepełnosprawnych. W naszej propozycji jest prawie dwa razy większy i świadczenie jest wyższe - na tyle, na ile mamy możliwość budżetową go dziś podnieść.

Na tyle nas dzisiaj stać, ale ta ustawa uporządkuje system, bo będzie jedno świadczenie.

Zdaję sobie sprawę, że obszar pomocy społecznej, pomocy osobie niepełnosprawnej nigdy nie będzie wszystkich satysfakcjonował, bo nie ma takiego kraju na świecie, łącznie z tymi najbogatszymi.

Jestem przekonany, że jeżeli będzie wzrost gospodarczy, jeżeli będzie wzrost też aktywności zawodowej i sytuacja gospodarcza będzie lepsza, to ten obszar będzie jeszcze bardziej zauważony i doceniony. Na więcej dzisiaj nie możemy sobie pozwolić.

PAP: Opiekunowie osób niepełnosprawnych chcieliby otrzymywać świadczenia także po śmierci swoich podopiecznych, tłumacząc, że po kilkudziesięciu latach zawodowej przerwy, trudno im będzie znaleźć pracę.

W.K.K.: Dlatego też wprowadziliśmy np. świadczenie aktywizacyjne dla osób, które wracają do pracy po latach opieki nad osobą niepełnosprawną. To jest 10 tys. zł dla pracodawcy, który taką osobę zatrudni. Myślimy też o kolejnym rozwiązaniu, które warte jest realizacji i może uda się je wprowadzić razem z wykonaniem wyroku Trybunału, czyli o umożliwieniu opiekunom korzystania z zasiłku i pomocy urzędu pracy na analogicznych zasadach, jak korzystają osoby, które wcześniej pracowały.

Czas opieki można uznać za czas poświęcony w jakiejś części pracy zawodowej. I później opiekunowie mogliby skorzystać przez określony okres z zasiłku dla bezrobotnych i przede wszystkim ze wsparcia przy poszukiwaniu pracy, np. szkoleń, podniesienia kwalifikacji, powrotu na rynek pracy. To jest wyjście naprzeciw tym postulatom.