Umieszczanie informacji w ofertach pracy o tym, w jakim wieku kandydaci będą preferowani, jest prawnie zabronione. Wiek ma jednak istotne znaczenie w procesie rekrutacji – wynika z badań Konrada Turka z Uniwersytetu Jagiellońskiego uwzględniających dane z projektu Bilans Kapitału Ludzkiego, w którym ankietowanych jest co roku ok. 16 tys. pracodawców. Według tych danych wiek poszukiwanych pracowników jest ważny dla 75 proc. przedsiębiorców. Odsetek ten zmieniał się tylko nieznacznie w poszczególnych latach okresu 2010–2014.

W ubiegłym roku najwięcej pracodawców, bo ok. 95 proc., akceptowało trzydziestolatków. – To dlatego, że są oni na ogół dobrze wykształceni, znają języki obce i przede wszystkim mają już kilkuletnie doświadczenie zawodowe. Przez to są postrzegani jako najbardziej wydajni – ocenia Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP. Dodaje, że ponadto osoby takie zazwyczaj dobrze się posługują technikami informatycznymi i są dyspozycyjne. – Najczęściej nie ograniczają ich jeszcze obowiązki rodzinne. Są przykładami na to, że wydłużył się wiek, w którym zawierane są małżeństwa, a wiele osób decyduje się na posiadanie dzieci często dopiero grubo po trzydziestym roku życia – dodaje Sędzimir.

Osoby starsze i młodsze od wspomnianych są akceptowane wśród pracodawców znacznie rzadziej. W ubiegłym roku pięćdziesięciolatek i dwudziestolatek mógłby znaleźć zatrudnienie w co drugiej badanej firmie, a sześćdziesięciolatek w co trzeciej. – Z danych wynika, że osobom starszym było łatwiej znaleźć pracę na stanowiskach kierowniczych i specjalistycznych. Na przykład 55-letni specjalista byłby akceptowany przez niemal połowę pracodawców, a robotnik niewykwalifikowany przez jedynie 20 proc. – mówi Turek.

Dodaje, że znaczenie ma również polityka rekrutacyjna. Starsi kandydaci mieli mniejszą szansę na zatrudnienie w firmach, które po zatrudnieniu planują szkolenia pracowników. Bo z punktu widzenia pracodawców inwestycje w osoby zbliżające się do emerytury przyniosą niższy zysk ze względu na spodziewany krótszy okres pracy.

Wielu ekspertów uważa, że odsetek firm (33 proc.) gotowych zatrudniać pracowników po sześćdziesiątce jest znacznie zawyżony. – Część firm chce dobrze wypaść w badaniach, dlatego deklaruje, że gotowa jest rekrutować osoby w tym wieku, ale w praktyce wybiera młodsze – uważa prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. Potwierdza tę opinię Irena Lebiedzińska, wicedyrektor PUP w Opolu. – Bardzo rzadko zdarza się, aby pracodawca zatrudnił osobę po sześćdziesiątce – informuje. Podkreśla, że nie pomagają nawet dopłaty do wynagrodzeń. Pracodawca może otrzymać dofinansowanie do pracownika w wieku sześćdziesiąt plus w wysokości do 50 proc. płacy minimalnej przez dwa lata, jeśli po tym okresie utrzyma przez rok jego zatrudnienie.

Stosowanie preferencji wiekowych w rekrutacji pracowników jest w Polsce rozpowszechnione, choć prawnie zabronione. – Mogłoby być ograniczone, gdybyśmy poszli śladami Stanów Zjednoczonych, gdzie sądy przyznają pokrzywdzonym gigantyczne odszkodowania – twierdzi prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.