Tylko 22,5 mln zł z zarezerwowanych 114,8 mln zł wydał w 2014 r. budżet państwa na wypłatę dodatków energetycznych dla osób o najniższych dochodach. Gminy informują, że wprawdzie po zniesieniu opłaty skarbowej od złożonego wniosku rośnie liczba osób pobierających to świadczenie, ale zainteresowanie nim jest nadal mniejsze, niż się spodziewano.

Tylko z umową

Pomoc na utrzymanie mieszkania

Pomoc na utrzymanie mieszkania

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wprowadzona od stycznia 2014 r. dopłata do prądu jest skierowana do odbiorców wrażliwych energii elektrycznej. Zgodnie z ustawą z 10 kwietnia 1997 r. – Prawo energetyczne (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1059 ze zm.) zaliczane są do nich osoby uprawnione do dodatku mieszkaniowego. Dodatkowo muszą spełnić tylko jeden warunek: przedstawić umowę na sprzedaż energii elektrycznej. Mimo to z danych uzyskanych od gmin wynika, że osoby korzystające z dopłat do czynszu nie składają wniosku o drugą formę wsparcia.

– W ostatnim kwartale 2014 r. dodatek mieszkaniowy pobierało 1518 osób. W tym samym okresie dopłatę do prądu miało przyznanych 709 odbiorców wrażliwych – mówi Agnieszka Radzimska z działu dodatków mieszkaniowych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Toruniu.

Podobnie było w Gdańsku, gdzie w ostatnich trzech miesiącach 2014 r. dopłatę do czynszu otrzymywało 2184 właścicieli mieszkań, a dodatek energetyczny – 514 osób. Jeszcze większa różnica była w Rzeszowie, bo świadczenia pobierały odpowiednio 1420 i 82 osoby.

Zdaniem gmin do ubiegania się o dopłatę do prądu zniechęca przede wszystkim jej niska kwota. Osoba samotna może otrzymać bowiem 11,37 zł miesięcznie, rodzina mająca od dwóch do czterech członków – 15,77 zł, a większa – 18,93 zł.

– Są też osoby, które otrzymują dopłaty do czynszu, ale wynajmują mieszkanie i w związku z tym nie mają podpisanej umowy z zakładem energetycznym. To zaś wyklucza je z ubiegania się o dofinansowanie do rachunku za prąd – wskazuje Magdalena Rynkiewicz-Stępień, zastępca dyrektora Miejskiego Centrum Świadczeń w Opolu.

Dodaje, że zdarzają się przypadki, gdy umowa na sprzedaż prądu nie jest zawarta przez tego samego małżonka, który pobiera dodatek mieszkaniowy. Aby takiej rodzinie przysługiwała dopłata do wydatków na energię elektryczną, najpierw musiałaby zmienić kontrakt, a – patrząc na wysokość wsparcia – nie wszyscy są do tego chętni.

– Na małe zainteresowanie uzyskaniem dodatku energetycznego może mieć wpływ również to, że jest on wliczany do dochodu przy ubieganiu się o świadczenia z pomocy społecznej. To zaś może powodować przekroczenie progu uprawniającego do ich przyznania – uważa Aleksandra Wyspiańska, kierownik sekcji dodatków mieszkaniowych i świadczeń alimentacyjnych MOPS w Rzeszowie.

W takiej sytuacji rodziny wolą zrezygnować z dodatku energetycznego, ponieważ wsparcie z pomocy społecznej jest znacznie wyższe.

Zniesione bariery

W większości samorządów liczba osób uprawnionych do dodatku energetycznego wzrosła w ciągu roku.

– W I kw. 2014 r. pobierało go 794 odbiorców wrażliwych, a w ostatnim już 2624 – podaje Henryka Kiszka, zastępca dyrektora wydziału spraw społecznych UM w Krakowie.

Podobnie było w Lublinie, gdzie w analogicznym okresie odnotowano wzrost z 692 do 2211 świadczeniobiorców. Nadal jednak było ich mniej niż tych pobierających dodatek mieszkaniowy, który w ciągu całego 2014 r. otrzymywało 4,5–4,8 tys. osób (w Krakowie pobierało go średnio 21 tys. osób).

Na zwiększenie liczby odbiorców wrażliwych oprócz rozpowszechniania przez gminy informacji o nowym świadczeniu miało też wpływ zniesienie opłaty skarbowej od składanego wniosku. Ponieważ wynosi ona 10 zł, a więc niewiele mniej od najniższej kwoty dodatku energetycznego, wiele osób rezygnowało z ubiegania się o niego. Sytuacja zmieniła się, gdy Ministerstwo Finansów od połowy lutego 2014 r. zdecydowało o zaniechaniu jej poboru. Ponadto niektóre osoby wstrzymywały się ze składaniem wniosku, bo nie było wiadomo, czy dodatki energetyczne są zwolnione z podatku dochodowego. Ta kwestia też została już uregulowana w przepisach o PIT.