Do organizacji pracodawców zgłaszają się panie, które z racji prowadzenia działalności gospodarczej w czasie pobierania zasiłku macierzyńskiego lub przebywania na urlopie wychowawczym nadal mają niezapłacone składki na ubezpieczenie społeczne przed 2009 r. Spór dotyczy tego, na podstawie jakich przepisów takie osoby mogą mieć anulowane długi.

Przepis goni przepis

Wdrożenie reformy emerytalnej spowodowało, że wiele osób prowadzących działalność gospodarczą pogubiło się co do sposobu opłacania składek na ubezpieczenia społeczne. W takiej sytuacji znalazły się kobiety, które równocześnie pracowały na etacie i prowadziły działalność gospodarczą. Z tytuły prowadzenia firmy opłacały tylko składki zdrowotne. Ich sytuacja radykalnie się zmieniła po urodzeniu dziecka, bowiem ich tytuł ubezpieczenia – wynikający z umowy o pracę – został zawieszony. Tym samym ta grupa matek obowiązkowo musiała zapłacić składki na ubezpieczenie społeczne oraz Fundusz Pracy z tytułu prowadzenia firmy. Niestety wiele z nich o tym nie wiedziało i w efekcie ZUS naliczał im składki z odsetkami. Ponieważ problem ten dotyczył ok. 80 tys. kobiet, Sejm przygotował dla nich specjalne rozwiązanie. Dzięki niemu było możliwe umorzenie składek za okres zasiłku macierzyńskiego. Zainteresowane musiały złożyć wniosek w tej sprawie do 1 września 2010 r.

Następnie abolicję rozszerzono na okres urlopu wychowawczego – pisma w tej sprawie kobiety miały prawo składać do 1 sierpnia 2011 r. Sejm poszedł jednak jeszcze dalej i zdecydował o całkowitym zniesieniu ograniczenia czasowego dla przedsiębiorczych matek. Umożliwiła to ustawa z 28 lipca 2011 r. zmieniająca ustawę o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych i ustawy – Prawo bankowe oraz ustawę o zmianie ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. nr 185, poz. 1095).

– Nowelizację wprowadzono, bo do ZUS nadal wpływały wnioski w sprawie abolicji – tłumaczy Bartosz Nowak, radca prawny.

Problemy ze składkami miały jednak nie tylko przedsiębiorcze matki, lecz także osoby prowadzące firmy, które dodatkowo wykonywały m.in. prace chałupnicze. Dlatego w 2012 r. wszystkim przedsiębiorcom dano możliwość umorzenia zaległości powstałych przed 2009 r. Zasady kolejnej – tym razem ogólnej – amnestii wprowadziła ustawa o umorzeniu należności powstałych z tytułu nieopłaconych składek przez osoby prowadzące pozarolniczą działalność (Dz.U. z 2012 r. poz. 1551).

Nowe wypiera stare

Zasady ogólnej abolicji są jednak bardziej rygorystyczne. Tu termin składania wniosków upływa 15 stycznia 2015 r. Ponadto zainteresowani obowiązkowo muszą dostarczyć zaświadczenie o udzielonej pomocy de minimis. Tymczasem przedsiębiorcze matki w swoich wnioskach muszą tylko podać wysokość zaległości, termin niepłacenia składek oraz czy powstały one w trakcie urlopu macierzyńskiego, czy wychowawczego.

– Tygodniowo zgłasza się do mnie kilka pań mających dług z okresu zajmowania się dziećmi. Są zdezorientowane, gdyż ZUS żąda od nich dokumentów o pomocy de minimis – mówi Dorota Wolicka, dyrektor biura interwencji i organizacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – ZUS jako podstawę abolicji wskazuje im bowiem ustawę z 2012 r. – dodaje Dorota Wolicka.

Jak się dowiedzieliśmy, takie sytuacje mają miejsce m.in. we Wrocławiu oraz Szczecinie.

– Mamy bardzo dużo przypadków, że oddziały ZUS różnie interpretują te same przepisy. I kiedy pracownik odmawia przyjęcia wniosku, to radzimy zainteresowanym wysyłać taki dokument listem poleconym – tłumaczy Dariusz Ćwik, prezes zarządu Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP. Dzięki temu ubezpieczony otrzyma pisemną odpowiedź, od której można się odwołać do sądu. Takiej możliwości nie ma przy ustnej odmowie.

ZUS się broni, że nie otrzymał dotąd zgłoszeń, z których mogłoby wynikać, że pracownicy zakładu informują zainteresowane matki wyłącznie o możliwości umorzenia na podstawie najnowszej ustawy abolicyjnej.

– Wyjaśnienia kierowane przez centralę ZUS do oddziałów są jednoznaczne. W żadnym nie wskazywano na tego typu ograniczenia – stwierdza Radosław Milczarski z biura prasowego ZUS.